fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Dwunastu głównych graczy 2015 roku

Kanclerz Niemiec Angela Merkel
AFP
Jak każdy ranking jest subiektywny. Nawet bardzo – bo sporządzony jednoosobowo. Ten ranking najważniejszych graczy politycznych świata jest też zachodniocentryczny. Nie jest to ranking polityków najlepszych, najszlachetniejszych i najmądrzejszych, lecz tych, którzy mieli największy wpływ na ważne z mojego punktu widzenia wydarzenia. Nie uwzględnia Polaków.

1. Angela Merkel

Fot. AFP

VIP numer jeden w Europie, najważniejsza kobieta świata, pogromczyni zadłużonych Greków – to już wiedzieliśmy wcześniej. Teraz dodatkowo głównodowodząca w najtrudniejszym kryzysie, który dotknął Unię Europejską – imigracyjnym. Można się zastanawiać, dlaczego tak długo czekała z okazaniem wielkiej otwartości na przybyszów z Azji i Afryki. Ale jak już ją okazała, to miliony ludzi od czarnej Afryki po Pakistan poczuły się zaproszone do Europy. Kierowała się nie tylko chrześcijańskim miłosierdziem, ale i podpowiedziami ekspertów od luk na rynku pracy. Popełniła błąd, którego skali jeszcze nie znamy. Nie znamy przede wszystkim skutków – ale wiadomo, że Unia Europejska i kraje unijne będą teraz inne. Kanclerz Niemiec nadal jest najważniejszym politykiem, jeżeli chodzi o kształtowanie europejskiej polityki wobec Rosji. I spisuje się dobrze, gdyby nie ona, sankcje nałożone na Moskwę za aneksję Krymu i agresję na wschodzie Ukrainy niedługo by zostały zniesione.

2. Abu Bakr al-Bagdadi

Fot. Wikimedia Commons

Prawie nikt go nie widział, nawet na zdjęciu, a prawie wszyscy się go boją. Przywódca tzw. Państwa Islamskiego (Daeszu) wyrósł na najbardziej demoniczną postać globu. Nie kontroluje wielkiego terytorium, nie ma milionów żołnierzy ani broni atomowej. Ale jego organizacja uchodzi za największe zagrożenie dla współczesnego świata (nie tylko zachodniego), wspiera ataki terrorystyczne na kilku kontynentach, charakteryzujące się widowiskowym okrucieństwem. Walka z tzw. Państwem Islamskim jednoczy tak różnych graczy jak Stany Zjednoczone, Rosję, Iran, Francję oraz szyickich radykałów z Hezbollahu i syryjskiego dyktatora Baszara Asada. Abu Bakr al-Bagdadi, zwany kalifem Ibrahimem, ma wielki wpływ na najważniejsze sprawy dla Europy – na bezpieczeństwo, na kryzys uchodźczy. A także na wartości, którymi szczyci się Unia Europejska. To z powodu tzw. Państwa Islamskiego UE jest w stanie zapomnieć o prawach człowieka i dogadywać się z dyktatorami, byle tylko ograniczyć zagrożenie ze strony terrorystów dżihadystów.

3. Donald Trump

Fot. Getty Images

Miliarder amerykański, który nagle stał się najbardziej kontrowersyjnym politykiem Zachodu, a dla liberałów – ucieleśnieniem najgorszych zaściankowych cech. Dla konserwatywnych rodaków zaś nadzieją, widzą w nim – raczej naiwnie – przyszłego republikańskiego prezydenta. Autor najbardziej komentowanych i krytykowanych wypowiedzi kończącego się roku. W tym apelu o zakaz wjazdu do USA dla wszystkich muzułmanów, co miałoby być odwetem za zamach terrorystyczny dokonany przez radykałów islamskich w San Bernardino w Kalifornii. Zaskakiwał też Europejczyków mówiąc, że ofiary islamistów we Francji miałyby szansę przeżyć, gdyby miały dostęp do broni, oraz wyrażając troskę o londyńskich policjantów, którzy jego zdaniem boją się o własne życie, bo niektóre dzielnice brytyjskiej stolicy są w rękach radykałów. Z obecnych na tej liście chwalił go chyba tylko Władimir Putin, który chciałby widzieć tego „barwnego i utalentowanego" polityka w Białym Domu. Niektórzy uważają, że ci dwaj przywódcy mogliby doprowadzić do światowego konfliktu atomowego. Ale to przesada.

4. Władimir Putin

Fot. AFP

Skromna pozycja jak na polityka przyzwyczajonego do okupowania pierwszych miejsc w różnych rankingach. 2015 rok nie był jednak pasmem sukcesów prezydenta Rosji. Udało mu się co prawda wrócić na wielką scenę w rozgrywkach dotyczących Bliskiego Wschodu, stał się niezbędny w kwestii rozwiązania konfliktu w Syrii, odegrał też ważną rolę w godzeniu Iranu ze Stanami Zjednoczonymi (nie zablokował porozumienia: ograniczenie programu atomowego w zamian za stopniowe znoszenie sankcji). Ale nie powiodła mu się próba połączenia sprawy syryjskiej z Ukrainą, choć wiele wskazywało na to, że wyjdzie z niej zwycięsko. Sankcje na Moskwę nałożone za wywołanie wojny u sąsiada zostały utrzymane, na dodatek upadła na Zachodzie wiara w realizację przez Putina zobowiązań wynikających z porozumień mińskich. Rosja uwikłała się też w konflikt z Turcją, która w przeciwieństwie do USA i UE nie karała jej sankcjami za agresję na Ukrainie. Ma więc o jednego cichego sojusznika mniej.

5. Marine Le Pen

Fot. AFP

Przywódczyni francuskiego Frontu Narodowego zbliżyła się do wymarzonej prezydentury. Reprezentując jedyne prawdziwie antyestablishmentowe ugrupowanie zdołała w wyborach regionalnych zdobyć poparcie ponad 40 procent Francuzów. I wszystko wskazuje na to, że kryzysy wstrząsające Europą jeszcze przysporzą jej zwolenników. Le Pen dobrze diagnozuje przyczyny problemów związanych z muzułmańskimi imigrantami. Inne diagnozy – np. upatrywanie przyczyn kryzysów w rozszerzeniu UE na wschód – nie wróżą dobrze wspólnocie i Polsce. Przede wszystkim zaś poglądy szefowej Frontu Narodowego są groźne dla Polaków i ich sąsiadów z nowej Unii. Marine Le Pen jest zarazem antyamerykańska, antyunijna (czy antyniemiecka) i prorosyjska. Trudno o gorszą mieszankę poglądów. Niektórzy wieszczą, że będzie miała szansę je wprowadzić w życie, może jeszcze nie po wyborach prezydenckich w 2017 roku, ale w 2022. Byłby to prawdopodobnie koniec Unii Europejskiej.

6. Recep Tayyip Erdogan

Fot. AFP

Jedyny przywódca w państwach NATO, który odważył się zareagować na prowokacje Moskwy i zestrzelić rosyjski samolot naruszający przestrzeń powietrzną swojego kraju. I stał się najbardziej zdeterminowanym przeciwnikiem Putina, co dowodzi, że dla Turcji ważniejsze jest bezpieczeństwo i układ sił na Bliskim Wschodzie niż współpraca gospodarcza. Zdobył pełnię władzy w Turcji, dlatego zwany bywa sułtanem, choć jest prezydentem (a przedtem długie lata był premierem). By to osiągnąć zdecydował się na rozpętanie antykurdyjskiej histerii, gdy w czerwcowych wyborach kurdyjska partia HDP przeszkodziła jego ugrupowaniu AKP w utrzymaniu większości w parlamencie. Mimo że Erdogan prowadzi cichą wojnę z Kurdami w swoim kraju, w Syrii i Iraku, by nie dopuścić do powstania u granic Turcji państwa kurdyjskiego, i mimo że przymyka oko na działania Daeszu – Unia Europejska traktuje go jak najcenniejszego sojusznika w powstrzymaniu fali uchodźców. Nawet Angela Merkel łasi się do tego autorytarnego polityka, potwierdzając tezę o upadku unijnych wartości.

7. Xi Jinping

Fot. AFP

Powinien być wyżej w rankingu, ale ten przywódca drugiej gospodarki świata i najludniejszego państwa globu nie rzuca się w oczy, przyczajony nie występuje w pierwszym szeregu. W starciu z Zachodem często chowa się za plecami Władimira Putina, choć patrząc na potencjał Rosji i Chin powinno być odwrotnie. Spokojnie reaguje nawet na terrorystyczne zagrożenie ze strony tzw. Państwa Islamskiego, które rzuciło Chińczykom wyzwanie uznając Tajwan i mordując chińskiego obywatela. Xi zaskoczył godząc się na pierwsze od siedmiu dekad spotkanie przywódców Chin i zbuntowanego Tajwanu. Zdecydował się też włączyć w walkę ze zmianami klimatycznymi. Czyni z Chin mocarstwo coraz pewniejsze siebie, budząc lęk wśród sąsiadów szukających wsparcia w Stanach Zjednoczonych.

8. Dilma Rousseff

Fot. AFP

Prezydent, kraju, który miał być nowym mocarstwem, wielkim graczem z półkuli zachodniej w rzucającej wyzwanie Zachodowi grupie BRICS. Jednak 200-milionowa Brazylia w czasach pani prezydent zamiast zwiększać swoją rolę międzynarodową, pogarsza swój wizerunek za granicą. Zamiast państwa wykorzystującego swój potencjał dla dobra mieszkańców widać przede wszystkim kraj pogrążony w korupcji i nietrafionych inwestycjach. Mierzony w miliardach dolarów skandal łapówkarski w państwowym gigancie naftowym Petrobras zachwiał reputacją poprzednika i mentora obecnej przywódczyni, Luiza Luli da Silvy, i niemal doprowadził do odsunięcia od władzy samej Rousseff. Wyprowadził na ulicę miliony Brazylijczyków. Petrobras według zapowiedzi Dilmy Rousseff (która była przez lata była jednym z szefów przedsiębiorstwa) miał być wzorem gospodarowania dla bogatych w ropę krajów rozwijających się – bez korupcji i nadużyć. W tym roku marzenie o wielkiej świecącej przykładem Brazylii ostatecznie upadło.

9. Jeremy Corbyn

Fot. AFP

Polityk, który dowiódł, że nawet w Wielkiej Brytanii w lewicy drzemią radykalne poglądy. Partia Pracy najpierw, w maju, nieoczekiwanie przegrała wybory parlamentarne, a we wrześniu wybrała sobie na przewodniczącego polityka, któremu najbliższy w UE jest grecki premier Aleksis Cipras. Starszy od Greka o 27 lat Jeremy Corbyn wsławił się w przeszłości pogardliwym podejściem do kapitalizmu i do – wydawałoby się brytyjskiej świętości - monarchii. Sprzeciwiał się też angażowaniu Brytyjczyków u boku Amerykanów w wojny w Iraku i Afganistanie wbrew ówczesnemu szefowi laburzystów Tony'emu Blairowi. Co ważne dla nas – nie podobało mu się przyjęcie Polski i innych krajów Europy Środkowej do NATO, bo drażniło Rosję. W zderzeniu z prawdziwą polityką nawet Corbyn stał się nieco mniej radykalny. Pozostawił posłom swojej partii swobodę w czasie głosowania w sprawie udziału Wielkiej Brytanii w nalotach na dżihadystów w Syrii. I przyczynił się w ten sposób do zaangażowania się swojego kraju w nową wojnę.

10. Viktor Orban

Fot. AFP

Od lat główny chłopiec do bicia w Unii Europejskiej, który zaskakująco bardzo dobrze sobie radzi z przyjmowaniem ciosów. W tym roku wyrósł na głównego przeciwnika Angeli Merkel w sporze o podejście do setek tysięcy imigrantów napływających do Europy. Kanclerz z sąsiedniej Austrii (która nie jest wzorem rozliczania się ze zbrodni Trzeciej Rzeszy) Werner Faymann posunął się do porównania jego polityki imigracyjnej do Holokaustu. To najmocniejsze słowa, jakie padły pod adresem polityka, od którego nazwiska utworzono termin określający odchodzenie od ideałów unijnych w rozumieniu liberałów (orbanizacja). Jednak im większa niechęć do Orbana wśród unijnych VIP-ów, tym większa popularność wśród Europejczyków znękanych poprawnością polityczną i błędami unijnych przywódców. Do jego fanów zalicza się nawet premier Bawarii, czyli oficjalnie koalicjant partii pani kanclerz.

11. Salman

Fot. AFP

Nowy król Arabii Saudyjskiej (włada od stycznia tego roku) stał się najbardziej nieprzewidywalnym sojusznikiem Stanów Zjednoczonych na świecie, zignorował zaproszenie Baracka Obamy na majowe spotkanie z monarchami Półwyspu Arabskiego. Buduje sunnicką koalicję przeciwników porozumienia między Zachodem a szyickim Iranem, który uważa za największe zagrożenie, megawroga w świecie islamu. Poprzedniemu królowi Abdullahowi, przyrodniemu bratu Salmana, nie udało się kilka lat temu przekonać Amerykanów do „obcięcia głowy wężowi" (poprzez zbombardowanie irańskich instalacji nuklearnych). On sam angażuje się w niszczenie proirańskiej rebelii w Jemenie. I nie zamierza ulegać masowej na Zachodzie krytyce związanej z łamaniem praw człowieka w jego kraju.

12. Justin Trudeau

Fot. AFP

Nowy premier Kanady stał się ulubieńcem liberalnych mediów na całym świecie. Pewną rolę odegrało to, że wygląda bardzo młodo (ma 44 lata) i jest przystojny, ale przede wszystkim zachwycił nowoczesnym podejściem do rządzenia, połowę miejsc w gabinecie przekazał kobietom,

ministrami uczynił też przedstawicieli mniejszości – największe wrażenie zrobił Sikh w turbanie, Harjit Sajjan, który został szefem ministerstwa obrony. Trudeau zaprosił 25 tysięcy uchodźców z Syrii. I nikomu nie przeszkadzało, że mają być to wyłącznie dzieci lub całe rodziny, a nie samotni mężczyźni (a takich znamy głównie ze zdjęć imigrantów przemierzających Europę). Nie uniknął błędów: uraził Bałtów, gdy okazało się, że nie wie o ich istnieniu. Pochopna była też decyzja o wycofaniu się z koalicji bombardującej tzw. Państwo Islamskie. Dzięki niemu o żyjącej w cieniu USA Kanadzie jest głośno.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA