fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Sondaż: Spór o ustawę kagańcową służy PiS i PO. Lewica traci

Fotorzepa, Jerzy Dudek
Konflikt wokół ustawy kagańcowej służy tylko głównym partiom: PiS i PO.

Według najnowszego badania preferencji partyjnych przeprowadzonego przez IBRiS na zlecenie „Rzeczpospolitej", zarówno PiS, jak i PO mocno trzymają się w siodle. Partia Jarosława Kaczyńskiego ma najwyższe poparcie: prawie 40 procent, a Platforma zajmująca drugie miejsce – niespełna 27 procent. Te wyniki nie różnią się zbyt od rezultatu październikowych wyborów.

Także w stosunku do poprzedniego badania z listopada zmiany są niewielkie: PiS stoi w miejscu, a PO nieznacznie zyskuje.

Zmiana jednak jest i dotyczy Lewicy, która spadła w sondażu, choć zachowuje miejsce na podium. W wyborach wspólna lista trzech bytów lewicowych uzyskała 12,56 proc. W listopadowym sondażu – 12,8 proc. W notowaniu grudniowym to tylko 9,9 proc.

Poprawiły się za to lekko notowania PSL–Kukiz'15, czyli Koalicji Polskiej, która tym razem ma 7,5 proc. (w ostatnim notowaniu – 6 proc.), prawie bez zmian pozostaje poparcie dla Konfederacji – 6,1 proc.

Lewica na razie bez kandydata

Te wyniki, to podsumowanie jesiennego sezonu politycznego i pierwszych miesięcy po wyborach. Najwięksi gracze utrzymali swoje pozycje, a Lewica – na razie – nie wykorzystała szansy. Dlaczego?

Zdaniem Marcina Dumy, szefa IBRiS, po wyborach zapanował pewien „klimat na lewicę". Cykl wyborczy okazuje się dla niej jednak niekorzystny, przede wszystkim dlatego, że w wyborach prezydenckich wciąż nie ma kandydata. – Jedyni, którzy mogliby coś znaczyć w kampanii, czyli Robert Biedroń i Adrian Zandberg, wyraźnie nie mają ochoty startować – komentuje Duma.

Kandydata ma za to PSL–Kukiz'15. Prezes Kosiniak-Kamysz jest dość rozpoznawalny, a jego kampania nie zostawia pola domysłom. To dobrze wpływa na notowania ludowców.

Mniejszym trudniej o samodzielność

Lewica dawała sobie zresztą radę do czasu sporu o sądownictwo. Partia Jarosława Kaczyńskiego przedstawiła projekt ustawy i – wzorem poprzednich ustaw sądowych – w błyskawicznym tempie przeprowadziła ją przez Sejm.

– PiS nacisnął w końcu roku mocno na gaz – przyznaje Duma – i wszedł w spór emocjonalny, którego atmosferę wyborcy pamiętają z poprzedniej kadencji. A w takim sporze jest miejsce tylko dla dwóch stron: dla tych, którzy chcą zmiany – to oczywiście PiS – i dla tych, którzy chcą zachowania status quo, czyli PO – analizuje Duma.

Wynika z tego, że „spór sądowy" utrwala bipolarny układ polityczny. Na scenie politycznej rozpychają się dwie główne siły, a pozostałe mają problem, bo spór jest czarno-biały.

– Jedyne, co można zrobić – uważa szef IBRiS – to dołączyć do jednego z obozów. Mniejszym partiom trudno wywalczyć sobie samodzielność. Ten spór opłaca się tym, którzy stanowią punkt odniesienia.

Duma zwraca też uwagę, że dzięki takiej polaryzacji, obie duże partie ugrywają sporo na skrzydłach: PO zmniejsza zagrożenie ze strony Lewicy, a PiS – Konfederacji. Nie mieści się w tym sporze także „obywatelski kandydat" Szymon Hołownia, któremu ten spór „odbiera polityczny tlen".

Co dalej? Sądownictwo nie wypadnie raczej z agendy, bo ustawa trafiła do Senatu, a tam większość ma opozycja związana z PO, więc teraz przez 30 dni skorzysta ona raczej z szansy, by przypiekać PiS na wolnym ogniu. Zanosi się więc na to, że temat będzie żył co najmniej do zimowych ferii – uważa Marcin Duma. – Będą w Senacie przemawiać autorytety, profesura, będą przesłuchania i debaty. Show będzie trwał.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA