fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Kto zapłaci za kampanię wyborczą

Fotorzepa, Bartosz Jankowski
Przecinek, który Sejm usunął z kodeksu wyborczego może mieć ogromny wpływ na politykę.

Podczas rozpoczynającego się w tym tygodniu posiedzenia Senat pochyli się nad niektórymi przepisami uchwalonego przez Sejm kodeksu wyborczego. Być może przywrócone zostanie głosowanie korespondencyjne i na nowo zdefiniowany znak „x" stawiany na karcie do głosowania. Niemal niezauważenie przez obie izby przechodzi jednak zmiana, która może postawić na głowie finansowanie kampanii wyborczych.

Chodzi o nowe brzmienie art. 106 par. 1 kodeksu wyborczego. Obecnie przepis głosi, że każdy wyborca może agitować po uzyskaniu pisemnej zgody pełnomocnika wyborczego. Po zmianach, a konkretnie wykreśleniu jednego przecinka, taka zgoda nie będzie potrzebna już do agitacji.

Przedstawiciel wnioskodawców Łukasz Schreiber z PiS mówi, że chodzi o wyeliminowanie nieżyciowego przepisu, na podstawie którego ktoś może być ukarany za np. rozdawanie ulotek bez formalnej zgody. Inną intencję zmian widzi poseł Nowoczesnej Marek Sowa. – Chodzi o obejście limitów wydatków na kampanie wyborcze, które są nierealnie niskie, szczególnie w przypadku wyborów samorządowych – mówi.

Po zmianach „sponsor" będzie mógł oplakatować kandydatowi całe miasto i nie spotka go za to żadna kara. PiS chce bowiem skasować jeszcze jeden przepis, mówiący o odpowiedzialności karnej za agitowanie bez zgody komitetu. Jeszcze ważniejsze jest to, że takich wydatków prawdopodobnie nikt nie skontroluje. – Przepisy kodeksu dotyczące zasad i kontroli finansowania kampanii wyborczej odnoszą się bowiem do komitetów, które obecnie mają wyłączność na prowadzenie kampanii – mówi dr Tomasz Gąsior, specjalista od kodeksu wyborczego.

Dla partii i kandydatów oznaczałoby to otwarcie ogromnego pola do finansowych manewrów. Obecnie wydatki na kampanię podlegają restrykcyjnej kontroli, a najmniejszy błąd może okazać się bolesny. Przykładowo obecnie niemal 6,5 mln zł może stracić SLD z powodu błędnie przelanych 120 zł przy okazji wyborów uzupełniających do Rady Miasta Oleśnicy w 2016 r.

Urzędnicy PKW nieoficjalnie mówią nam, że spodziewają się powstania w Polsce czegoś na wzór amerykańskich organizacji zwanych jako „super PAC". To wpływowe grupy, niebędące komitetami, lobbujące na rzecz poszczególnych kandydatów.

Jak to możliwe, że tak istotna zmiana niemal niezauważenie przeszła przez Sejm? – Utonęła w fali innych rewolucyjnych zmian, takich jak zniesienie jednomandatowych okręgów w wyborach samorządowych i podporządkowanie Krajowego Biura Wyborczego szefowi MSWiA – mówi Marek Sowa.

Dodaje, że brzmieniem nowych przepisów starał się zainteresować w Sejmie posłów PiS. – Usłyszałem od nich, że mogę wnieść poprawkę – wspomina poseł.

– Tego rodzaju błędy biorą się z pośpiechu w pracach w Sejmie – uważa z kolei poseł Kukiz'15 Tomasz Jaskóła. – Poza tym mam wrażenie, że PiS chce uchwalić tak pokiereszowany kodeks wyborczy, by móc do niego wrócić, a wręcz przyzwyczaić ludzi, że wciąż się w nim grzebie. To niebezpieczne – dodaje.

Zresztą nie jest wykluczone, że przepisy dotyczące agitacji bez zezwolenia szybko się zmienią. – Ponownie je przeanalizujemy – zapowiada Łukasz Schreiber.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA