fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Czy Jarosław Kaczyński pozwoli na legalizację leczniczej marihuany w Polsce?

Tomasz Kalita od kilku miesięcy walczy o legalizację leczniczej marihuany. Na zdj. z żoną Anną podczas demonstracji przed Sejmem w tej sprawie.
Reporter, Witold Rozbicki
Chory na nowotwór polityk SLD chce, by impas wokół medycznej marihuany przełamał Jarosław Kaczyński.

„Gorąco wierzę, że zechce Pan wysłuchać głosu nie tylko mojego, ale wielu chorych, dla których legalizacja leczniczej marihuany oznacza jeszcze jedną, ogromnie ważną rzecz: nadzieję" – pisze Tomasz Kalita w liście, który właśnie trafił na biurko prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego.

Kalita to były wieloletni rzecznik SLD, u którego zdiagnozowano wielopostaciowego glejaka mózgu. Stał się jedną z twarzy walki o medyczną marihuanę.

Kolejka petycji do rozpatrzenia

Preparaty z tego surowca pomagają m.in. przy spastyczności mięśni w stwardnieniu rozsianym, lekoopornej padaczce i bólu nowotworowym. Mimo to można sprowadzać je tylko w ramach importu docelowego. Choć procedura jest refundowana, na leki czeka się miesiącami, a lekarze mogą wypisywać je z ograniczonej liczby wskazań.

– Uważam, że pacjenci mają obecnie swoje pięć minut, by dotrzeć do rządzących z argumentami – mówi Kalita. Bo choć ułatwienie dostępu do medycznej marihuany obiecują politycy wielu opcji, w tym PiS, nie zapadły jeszcze polityczne decyzje.

Przykład? Sejm wciąż nie odniósł się do projekt zwanego „ustawą Kality", którą w sierpniu SLD złożył w Sejmie. Projekt umożliwia dostęp pacjentom do nielegalnego obecnie w Polsce wywaru z konopi – oleju RSO. Wpłynął w formie petycji, która zgodnie z prawem powinna zostać rozpatrzona do końca listopada. – Jest kolejka petycji i bardzo często terminy mijają, nie tylko w tym przypadku – tłumaczy wiceszef Komisji Petycji Grzegorz Raniewicz z PO.

Zauważa, że obecnie nad projektem o medycznej marihuanie pracuje specjalna podkomisja wewnątrz Komisji Zdrowia. Tam jednak też nie ma pośpiechu.

Resort zdrowia z rezerwą

Przedmiotem prac jest projekt wniesiony przez Piotra Liroya-Marca z Kukiz'15. Zanim trafił do komisji, przeleżał ponad pół roku w sejmowej zamrażarce.

Później Ministerstwo Zdrowia zgłosiło poprawkę całkowicie zmieniającą brzmienie projektu. Pierwotnie przewidywał, że pacjent mógłby sam, po uzyskaniu zezwolenia, uprawiać konopie. Resort zdrowia chce sprowadzania surowca z zagranicy, z którego leki powstawałyby w aptekach.

– Pracujemy nad tym, by lekarze mieli możliwość przepisywania preparatów zawierających marihuanę, ale z ostrożnością, na rozsądnych zasadach – mówi „Rzeczpospolitej" wiceminister zdrowia Jarosław Pinkas. Nie ukrywa, że obawia się konsekwencji legalizacji medycznej marihuany dla zdrowia publicznego. – Błędna jest informacja, że marihuana jest zdrowa (dla każdego użytkownika – red.). To tylko przepustka do tego, by usprawiedliwić stosowanie marihuany rekreacyjnej – dodaje.

– Rząd, wykorzystując swoją pozycję polityczną, faktycznie przejął kierowanie procesem legislacyjnym i próbuje wymusić rozwiązania dyskryminujące pacjentów i krajowe podmioty gospodarcze – komentuje Jędrzej Sadowski z Koalicji Medycznej Marihuany. Jego zdaniem sprowadzanie surowca z zagranicy zamiast przyśpieszyć, znacznie opóźni pojawienie się leków na polskim rynku.

W dodatku to, że Ministerstwo Zdrowia wprowadza zmiany w projekcie, nie oznacza, że zostanie on ostatecznie przyjęty. Powód? Decydujący głos należy do Jarosława Kaczyńskiego. A on wydaje się zwolennikiem zachowania obecnej procedury importu docelowego. Tak wynika z rozmowy, którą na początku grudnia przeprowadził z prezesem PiS w Sejmie Piotr Liroy-Marzec.

Chory polityk nie składa broni

– Powiedział mi, że ludzi, którzy potrzebują się leczyć medyczną marihuaną, jest niewielu. Więc ta grupa może korzystać z importu docelowego. Dodał, że marihuana jest narkotykiem i nie ma zgody na jej uprawę w kraju – relacjonuje Liroy-Marzec.

Tomasz Kalita nie ogranicza się do listu do prezesa PiS. Pod koniec października spotkał się z Andrzejem Dudą, a teraz zabiega o kolejną wizytę u prezydenta. W najbliższych dniach ma rozmawiać z wiceministrem sprawiedliwość Patrykiem Jakim i planuje udział w posiedzeniu Komisji Zdrowia w Sejmie.

Nie ukrywa jednak, że „klucze są w rękach Jarosława Kaczyńskiego". – Mój list jest formą prośby do prezesa o litość ustawową. Wierzę w to, że jest człowiekiem wrażliwym – podsumowuje Kalita.

Fragment listu Tomasza Kality do prezesa PiS

Dziś pozwalam sobie zwrócić się do Pana z prośbą o wysłuchanie argumentów nie tylko chorych na raka, ale również epileptyków i ich rodzin.

Niestety, debata o legalizacji medycznej marihuany została mocno zideologizowana. A przecież chodzi w niej o dzieci dotknięte lekooporną padaczką, u których ilość napadów udaje się radykalnie zmniejszyć właśnie dzięki tej substancji. Medyczna marihuana może ulżyć niezliczonej ilości chorych cierpiących ból. Wielu z nich poznałem, leżąc w Centrum Onkologii, i proszę mi wierzyć – grymasu wielu twarzy wykrzywionych nieludzkim bólem już nigdy nie uda mi się zapomnieć.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA