Polityka

Adam Szłapka: Na czubku afery KNF stoi sam Jarosław Kaczyński

Fotorzepa, Darek Golik
Nie trzeba Sherlocka Holmesa, żeby wiedzieć, że pan Glapiński jest powiązany z aferą KNF - uważa poseł Nowoczesnej Adam Szłapka.

Rzeczpospolita: Doprowadził pan do oddania śląskiego sejmiku PiS, za co domagający się wyciągnięcia konsekwencji Piotr Misiło został wyrzucony z Nowoczesnej.

Adam Szłapka, sekretarz generalny Nowoczesnej: Wojciech Kałuża, nie ja.

Pan dał mu pierwsze miejsce na śląskiej liście.

Nie byłem jedyną osobą w Koalicji Obywatelskiej, która podejmowała tę decyzję, choć pewnie ostatnią, która obwieściła ją publicznie.

Nie poczuwa się pan do odpowiedzialności?

Poczuwam się do odpowiedzialności za Kałużę. Uczestniczyłem w tej decyzji. Musieliśmy zważyć, jakie mamy szanse z panem Kałużą na czele listy, a jakie z innym kandydatem. Kałuża okazał się trafionym strzałem jeśli wziąć pod uwagę głosy, bo pociągnął listę i dzięki temu weszły aż trzy osoby. Dawał duży potencjał wyborczy. Efekt końcowy był oczywiście naszą porażką.

I sukces PiS.

Nie wiedzieliśmy, że zdradzi. Był naszą jedynką w 2015 roku, był aktywnym członkiem Nowoczesnej o nastawieniu jawnie antypisowskim. Był członkiem Rady Krajowej, członkiem zarządu regionu i w 2015 r. był również rekomendowany na jedynkę przez inne osoby z Nowoczesnej.

Dlaczego Nowoczesna z jednej strony broni standardów demokratycznych, a z drugiej wyrzuca za krytykę Piotra Misiło?

Wyrzucenie Piotra Misiło nie ma nic wspólnego ze sprawą radnego Kałuży. Problem z Piotrem rozpoczął się rok temu, kiedy przegrał wybory na przewodniczącego struktur zachodniopomorskich.

Z kim?

Sam ze sobą. Nie miał kontrkandydata w pierwszym głosowaniu. Nie uzyskał bezwzględnej większości. Od tego momentu obwiniał mnie za swoje niepowodzenia. Krytyka nie była problemem, ale brak lojalności, rozbijanie partii i osłabiania jej na zewnątrz.

Nowoczesna jest w kryzysie? Sondaże nawet nie dają wam szansy na wejście do Sejmu. Członkowie partii chcą połączenia klubu Nowoczesnej z klubem PO.

Nie ma potrzeby łączenia klubów. Wystawiliśmy swoje listy w całej Polsce, co pokazuje że mamy silne struktury w całym kraju. W Koalicji Obywatelskiej Nowoczesna jest silniejsza. Mamy swoich 250 radnych, 31 radnych sejmikowych, samych 10 radnych w stolicy, mamy wiceprezydenta Warszawy, prezydenta Bytomia, z rekomendacji Nowoczesnej startował Jacek Sutryk. Instytucjonalnie wybory samorządowe wzmocniły Nowoczesną.

I co dalej?

Nie czas na budowanie swojej siły w podkreślaniu odrębności w ramach Koalicji Obywatelskiej, ale czas na budowę szerokiego frontu i dołączenie do koalicji PSL i SLD na wybory do Parlamentu Europejskiego i wybory parlamentarne. Koalicja Obywatelska musi wzmocnić się o nowe podmioty, w szczególności na wybory parlamentarne. Tylko szeroka koalicja, oparta na kontrakcie społecznym, zdoła odsunąć PiS od władzy.

Póki co, to PiS wygrał kolejne wybory.

Przy propagandzie mediów publicznych, wykorzystywaniu aparatu państwa jako sztabu wyborczego, okazuje się, że zwycięstwo PiS nie jest wcale takie oczywiste. Zdobyli siedem dodatkowych sejmików, ale to nie jest wielkie zwycięstwo. Wybory samorządowe pokazały, że można zatrzymać walec PiS. Warszawa, Wrocław, Poznań, Trójmiasto i wiele innych miast, to dowód na to, że w jedności opozycji siła. Koalicja Obywatelska powinna powiększyć się o SLD i PSL.

A o Roberta Biedronia?

Biedroń powinien przystąpić do Koalicji Obywatelskiej. Dzisiaj mamy sytuację nadzwyczajną i opozycja nie może się zwalczać, a musi współpracować. Jeżeli ktoś chce budować nowe ugrupowanie, przedstawić nowy program dla Polaków, jak Robert Biedroń, to z punktu widzenia demokracji jest to pożądane. Trzymam kciuki. Tylko że o kolejnej partii po stronie opozycji można myśleć na wybory 2023. Dzisiaj potrzebny jest jeden wspólny front przeciw PiS i jedna wspólna lista. W d'Hondtcie możemy wygrać.

Co miałoby znaleźć się we kontrakcie ponadpartyjnym na wybory?

Jednym z elementów powinno być przeprowadzenie przez Sejm ustaw, zmierzających do większej otwartości politycznej. Obecny system jest niewydolny. Musimy zmienić system finansowania partii politycznych, a d'Hondta zastąpić inną, najlepsza byłaby metoda Hare'a-Niemeyera, która pozwolili na większe rozdrobnienie parlamentarne. Potrzebny jest nowy system polityczny i prawny na następne 20- 30 lat.

Nowy system próbuje właśnie zbudować PiS.

PiS zmienia się na wybory, zamyka w szafie Kaczyńskiego, Macierewicza, Pawłowicz, Tarczyńskiego. Wyciągnięto Beatę Szydło, a Morawiecki ma być sympatyczny i po raz kolejny przywdziewa maskę miłości. Prawdziwy PiS to Kaczyński, Macierewicz, Kurski, Pawłowicz, Tarczyński, Rydzyk...

O. Rydzyk nie jest w PiS.

Chomeini też nie był prezydentem Iranu, a był tam ważny.

Afera KNF nie dodaje poparcia opozycji i nie zabiera PiS.

Afera KNF jest nieporównywalnie większa niż afera Rywina. Pokazała oblicze systemu obecnej władzy. Rywin powoływał się na władzę i chciał pieniędzy od prywatnego biznesu. Urzędnik państwowy powołany przez premier Beatę Szydło, rekomendowany przez Adama Glapińskiego- bliskiego współpracownika Jarosława Kaczyńskiego, chce wdrożyć „plan Zdzicha", który polega na nacjonalizacji banków lub wyłudzaniu pieniędzy. Instytucje państwowe dały panu Ch. dużo czasu, żeby po sobie posprzątał.

O NBP media muszą ostrożnie pisać, lub wcale, w kontekście afery KNF, jak chce sam NBP.

Nie trzeba Sherlocka Holmesa, żeby wiedzieć, że pan Glapiński jest powiązany z aferą KNF. Pan Ch. to człowiek Glapińskiego, którego szef NBP bronił nawet po publikacji taśm. Władza próbuje podporządkować sobie media, inaczej je zniszczy. NBP próbuje wyciszyć aferę KNF zastraszając media, bo na czubku afery stoi sam Jarosław Kaczyński.

W jaki sposób wiąże pan prezesa PIS z aferą?

O wielu sprawach musiał wiedzieć również Jarosław Kaczyński. O działaniu szefa KNF musiał wiedzieć Adam Glapiński, bliski współpracownik prezesa PiS. Afera KNF to afera Kaczyńskiego i PiS. Kaczyński wie, które instytucje są dla PiS węzłowe, dlatego skupił się w pierwszej kolejności na rozmontowaniu Trybunału Konstytucyjnego, przejęciu mediów publicznych, zawłaszczeniu sądów, umieszczeniu w NBP swojego najbliższego współpracownika, czy w Pałacu Prezydenckim bezwzględnie podporządkowanego sobie człowieka. Ośmiornica. Poznamy wiele nagrań z afery KNF. Przez tą aferę PiS straci władzę.

A może zamiast rzucania oskarżeniami bez dowodów opozycja przedstawi swoje propozycje dla Polaków, jak np. ws. szczytu klimatycznego.

Cieszymy się, że szczyt odbywa się w Katowicach, ale nie widzimy pomysłu PiS na jego przeprowadzenie. Najważniejsi przywódcy świata ostentacyjnie omijają Polskę. Problemem jest, że szczyt organizuje rząd PiS, który fetyszyzuje węgiel, w tym importowany z Rosji i zlikwidował przemysł wiatrowy. Polska PiS zwiększa produkcję gazów cieplarnianych. To tak jakby w rzeźni dyskutować o ograniczeniu spożycia mięsa. Liczę na to, że uczestniczy szczytu przekonają PiS do zmiany myślenia o energetyce, dywersyfikacji źródła i dostawców.

Wypala się spór między Polską a TSUE.

Na straży polskiej wolności i bezpieczeństwa bardziej stoi Komisja Europejska niż rząd PiS. Będziemy przekonywać Fransa Timmermansa, Komisję Europejską i TSUE, żeby nie dali nabrać się na pozorowana zmiany PiS w Sadzie Najwyższym. Ani kroku wstecz nie może zrobić TSUE i KE wobec rządu PiS. Będziemy pisać do Timmermansa i wszystkich w UE, którym zależy na wartościach demokratycznych, aby nie ustępowali PiS. Ten spór się nie kończy. Polska przestała być drogowskazem dla państw przechodzących transformację.

Opozycja wciąż czeka na powrót Tuska na białym koniu?

Nie ma co czekać na powrót Tuska tylko robić swoje. Jeśli będzie chciał wrócić i wejść do gry, to z całą pewnością odegra ważną rolę w polityce. Widać, że ma plan. Na Tusku świat się nie kończy, choć prawdopodobnie będzie chciałby być prezydentem RP przez najbliższe dwie kadencje. Ale warto mieć w głowie rożne scenariusze.

 

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL