fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Marszałek Marek Kuchciński tłumi kłótnię dawnych kolegów z Kukiz’15

Marszałek Sejmu Marek Kuchciński
Fotorzepa, Marian Zubrzycki
Poseł Jarosław Porwich nie straci immunitetu. Chciał tego Piotr Liroy-Marzec, ale bieg pisma wstrzymał Marek Kuchciński.

Piotr Liroy-Marzec, jedna z gwiazd Kukiz'15, w czerwcu przestał być członkiem klubu. Nieoficjalnie mówiło się, że rozpycha się w ugrupowaniu, podkopując pozycję Pawła Kukiza. Oficjalnie powodem rozstania były rzekome związki z czyścicielami kamienic.

„Najbardziej bulwersujące są podejrzenia, udokumentowane podejrzeniami prasowymi, o uwikłaniu najbliższego otoczenia Piotra Liroya-Marca w procesy tzw. dzikiej reprywatyzacji w Warszawie" – brzmiało oświadczenie, pod którym podpisało się czterech posłów Kukiz'15, w tym Jarosław Porwich.

Liroy-Marzec twierdzi, że jego współpracownicy nie mają najmniejszego związku z dziką reprywatyzacją. – To było zagranie z elementarza brudnej gry politycznej – mówi „Rzeczpospolitej".

Dodaje, że pod oświadczeniem klubu szczególnie zabolał go podpis Porwicha. – Wielokrotnie podkreślał wcześniej, że jesteśmy kolegami – tłumaczy.

Liroy wytoczył dawnemu koledze pozew cywilny i wniósł akt oskarżenia dotyczący pomówienia za pośrednictwem mediów. Domagał się też uchylenie immunitetu Porwichowi. Do tego jednak nie dojdzie. Jak dowiedziała się „Rzeczpospolita", 20 listopada marszałek Sejmu Marek Kuchciński (PiS) wydał postanowienie o pozostawieniu wniosku bez biegu.

Powód? Z uzasadnienia do postanowienia marszałka wynika, że działający z jego upoważnienia urzędnicy najpierw zwrócili się do adwokata Liroya-Marca o uzupełnienie wniosku, przez wskazanie dokładnego miejsce i szczegółowych okoliczności popełnienia czynu przez Porwicha. Gdy mecenas uzupełnił braki, marszałek uznał, że pismo zawiera kolejny błąd – zły przepis z ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora, będący podstawą wniosku. W efekcie Kuchciński całkowicie zamknął sprawę.

Liroy-Marzec nie ukrywa zdziwienia tą decyzją. – Wyczerpująco odnieśliśmy się do uwag marszałka – mówi.

A to niejedyna podobna decyzja Marka Kuchcińskiego w ostatnim czasie. Na początku listopada pisaliśmy, że wstrzymał bieg pisma, w którym uchylenia immunitetu prof. Krystyny Pawłowicz z PiS domagał się prof. Kamil Zaradkiewicz, prawnik związany w przeszłości z Trybunałem Konstytucyjnym.

Skierował on akt oskarżenia przeciw posłance za jej słowa, że był „ulubieńcem kolejnych prezesów i sędziów TK". Uzasadnienie decyzji marszałka przypominało to dotyczące Liroya-Marca i Porwicha: rzekome niedokładne określenie czynu, którego dotyczy wniosek. – Marszałek wolał rozstrzygnąć kłótnię w rodzinie za zamkniętymi drzwiami, zamiast wywlec ją na forum parlamentu – komentował poseł PO Krzysztof Brejza, zwracając uwagę, że Kamil Zaradkiewicz obecnie wspiera PiS.

Czy decyzja Kuchcińskiego w przypadku byłych kolegów z Klubu Kukiz'15 też jest motywowana politycznie? Jarosław Porwich zapewnia, że nie ma z nią nic wspólnego. – Nie wchodziłem w szczegóły tej sprawy, bo mam ważniejsze rzeczy na głowie – mówi.

Sprawy nie chce też komentować Paweł Kukiz. – Chyba nie ma sensu, bym odnosił się do tego, że Liroy-Marzec obraził się na Porwicha, a Kuchciński twierdzi, że nie powinien być obrażony – mówi.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA