fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Sondaż: PiS-owi spada poparcie i to wyraźnie

PiS traci 8 pkt w stosunku do sondażu we wrześniu, a w stosunku do końca maja – spadek wynosi aż 12 pkt (na zdjęciu: protestujący przeciwko zaostrzeniu prawa aborcyjnego)
AFP, Janek Skarzyński
Malejąca frekwencja i coraz liczniejsza grupa niezdecydowanych to znak, że polska scena polityczna może się wkrótce zmienić. Pewności jednak nie ma.

Publikowane ostatnio sondaże wszystkich ośrodków badania opinii publicznej pokazują wyraźny ok. 10-proc. spadek notowań PiS/Zjednoczonej Prawicy. Także w badaniu IBRiS dla „Rzeczpospolitej" tendencja ta jest dobrze widoczna. W stosunku do pomiaru wrześniowego PiS traci 8 pkt (wtedy w okresie konfliktów wewnętrznych w ZP badaliśmy poparcie bez Porozumienia i Solidarnej Polski), a w stosunku do końca maja – spadek wynosi aż 12 pkt.

W atmosferze ostrych protestów i strachu spowodowanego pandemią łatwo jednak o pochopne oceny. PiS jeszcze nie zostało politycznym bankrutem. Świadczy o tym badanie, które publikowaliśmy w poniedziałek 2 listopada, w którym co prawda oceny działań liderów PiS są bardzo surowe, szczególnie dla prezesa Kaczyńskiego, ale także opozycja nie może mówić o pozytywnym przełomie w notowaniach.

Według najnowszego sondażu IBRiS dla „Rzeczpospolitej" poparcie dla partii rządzącej wyraźnie spada.



Partie opozycyjne utrzymują swój stan posiadania poza Konfederacją, która ląduje pod progiem wyborczym. Z wyniku może się cieszyć ruch Szymona Hołowni Polska 2050 notujący kilkuprocentowy wzrost poparcia. We wrześniu PiS (bez SP i Porozumienia) mogło liczyć na 36 procent głosów. Przed wyborami prezydenckimi (badanie z 29 maja) jako koalicja Zjednoczonej Prawicy – na 41 proc. Teraz – 29.


Sondaż pokazuje także spadek przewidywanej frekwencji wyborczej i wzrost liczby wyborców niezdecydowanych. – Co piąty wyborca głosujący na PiS w 2019 r. deklaruje, że nie wybrałby się teraz na wybory, z pozostałych co piąty mówi, że nie wie, na kogo by zagłosował – analizuje Marcin Duma, szef IBRiS. – Przyczyny spadku poparcia to obecny kurs polityczny i protesty, ale także zarządzanie pandemią. Kluczowe jest, jaka będzie odpowiedź PiS.

Jeśli dodać do tego spadającą mocno przewidywaną frekwencję i wzrost liczebności grupy wyborców niezdecydowanych, można stwierdzić, że scena polityczna w Polsce wstrzymała oddech. I jeszcze nie wiadomo, kto ten moment zawieszenia będzie umiał wykorzystać.

Kompromis czy dyktat

W sprawie protestów spowodowanych werdyktem TK PiS nie ma jednolitej strategii. Otoczenie premiera Morawieckiego próbuje przejąć inicjatywę, ale to się raczej nie udaje. A pozycja prezesa Jarosława Kaczyńskiego nigdy jeszcze nie była tak słaba, nawet wśród jego wyborców. Czy PiS ma więc szansę odrobić starty? – Po tzw. czarnym proteście PiS wróciło z 28 proc. na 43 proc. – zauważa szef IBRiS Marcin Duma. – Odbudowywało się przez trzy lata. Mamy teraz ten sam moment cyklu politycznego: trzy lata do wyborów.

Duma podkreśla jednak, że obecnie partia rządząca nie dysponuje takimi narzędziami jak w 2016 r. – Nie da się uruchomić sfery socjalnej w podobnej skali, dać dodatkowej emerytury, 500+ na każde dziecko, wyprawki szkolnej. Jest pandemia i to ona zadecyduje o politycznej przyszłości – mówi.

Aborcja jest dla PiS bardzo niewygodnym tematem. Dzieli bowiem także elektorat prawicy, co było widać choćby po protestach kibiców i stanowiskach poszczególnych grup. Większość fanów broniła prawa wyboru, a kibice Śląska Wrocław wydali policji tego, który brutalnie zaatakował dziennikarki „GW". Wypuściła go prokuratura mimo wcześniejszego wniosku o areszt.

Świat płonął, a my nie

Elementem destabilizującym sytuację pod każdym względem, także politycznym, jest pandemia.

– Wiosna wykreowała wysokie wymagania co do zarządzania pandemią – komentuje Marcin Duma. – Świat płonął, a my nie. A teraz jest ciężko, tak jak w innych krajach jest wielu ciężko przechodzących Covid. A Polacy myśleli, że znów się uda. Rząd jest po części ofiarą swojego sukcesu z wiosny – analizuje szef IBRiS.

Do tego coraz częściej, wraz ze wzrostem liczby zakażeń, obywatele czują cień pandemii na sobie. Niektórzy chorują, inni martwią się o bliskich, coraz więcej osób widzi, że system ochrony zdrowia stanął na krawędzi wydolności. To także wpływa na partyjne notowania.

Czy PiS się odbije?

Zdaniem Dumy losy poparcia dla PiS zależą od tego, jak rząd poradzi sobie z pandemią i na ile PiS wybuduje nowe podziały społeczne i czy będzie sprawnie nimi zarządzać.

– Chodzi też o nowe tematy, bo większość starych się zgrała – mówi Duma. Dodaje, że taką próbą był występ prezesa w mediach społecznościowych, w którym wezwał on do obrony kościołów przed demonstrantami. – To była próba wprowadzenia podziału „wierzący–niewierzący". Wtedy PiS oczywiście znalazłby się po stronie większości, bo większość jest wierząca – mówi szef IBRiS. Ta sztuczka się nie powiodła. – Grupa protestu uciekła z tego obszaru. Z politykami opozycji idzie prezesowi chyba łatwiej niż ze zbuntowanym społeczeństwem – konkluduje Duma.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA