Reklama
Rozwiń
Reklama

Prawo i Sprawiedliwość utrzymuje napięcie

Rządzący są zdeterminowani, by przeforsować ustawę o zmianach w Sądzie Najwyższym.

Aktualizacja: 18.07.2017 07:06 Publikacja: 17.07.2017 19:53

Pierwsza prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Gersdorf przed siedzibą SN

Pierwsza prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Gersdorf przed siedzibą SN

Foto: PAP, Jacek Turczyk

Rozpoczynające się we wtorek rano posiedzenie Sejmu będzie jednym z burzliwszych w tej kadencji. PiS najpewniej zdecyduje się na przegłosowanie projektu dotyczącego Sądu Najwyższego w całości na ostatnim przed wakacjami posiedzeniu. Chociaż w kuluarach można usłyszeć, że rozważany jest też wariant dodatkowego posiedzenia w ostatnim tygodniu lipca.

Gdy oddawaliśmy do druku to wydanie „Rzeczpospolitej" w siedzibie PiS na Nowogrodzkiej kończyło się spotkanie kierownictwa partii, na którym ostatecznie miała zapaść decyzja co zrobić z projektem zmian w SN. Wychodzący z niego politycy PiS nie chcieli jednak powiedzieć dziennikarzom co ustalili. A ostateczna decyzja musi zapaść przed planowanym na wtorek rano posiedzeniem Konwentu Seniorów, na którym ustalany jest porządek obrad.

W poniedziałek wszystko wskazywało na to, że na Nowogrodzkiej jest determinacja, by parlament jak najszybciej rozpoczął prace nad reformą, którą opozycja nazywa zamachem stanu przybliżającym Polskę do dyktatury.

W PiS mówiło się, że tempo będzie zapewne ekspresowe, a scenariusz może zmienić jedynie zupełnie nieprzewidziany rozwój wypadków, jak np. zupełne wymknięcie się spod kontroli sytuacji w Sejmie i poza nim (jak w grudniu 2016 r.) lub jednoznaczny sygnał ze strony Pałacu Prezydenckiego.

– Wymiar sprawiedliwości w naszej ocenie z całą pewnością wymaga reformy i my tę reformę przeprowadzimy. Nie ukrywaliśmy tego, realizujemy nasz program, mamy do tego pełne prawo i będziemy w tym konsekwentni – mówiła w Sejmie rzecznik PiS Beata Mazurek.

Reklama
Reklama

Zostało to jednoznacznie odebrane jako stanowczy komunikat, że we wtorek ruszą prace nad reformą. Potwierdzają to nasi rozmówcy z PiS.

– Nie ma w tej chwili żadnego sygnału, że prace nie ruszą – mówił nam ważny polityk PiS. I dodał, że na liderach partii żadnego wrażenia nie robią uliczne protesty. – Gdyby w niedzielę przed Sejmem było 50 tysięcy ludzi, to sytuacja pewnie byłaby inna – twierdzi nasz rozmówca z Nowogrodzkiej. – Te protesty nie osiągnęły jeszcze takiego poziomu, by konieczna była korekta naszej strategii.

Pytanie, które zadają sobie dziś zarówno politycy opozycji, jak i posłowie PiS spoza władz partii, dotyczy tego, czy możliwe jest złagodzenie projektu ustawy. W obecnym kształcie najbardziej kontrowersyjny jest zapis o wygaszeniu kadencji wszystkich obecnych sędziów Sądu Najwyższego.

W Sejmie można było w poniedziałek usłyszeć, że wicepremier Jarosław Gowin pracuje nad kompromisową wersją projektu. Ale jego współpracownicy, z którymi rozmawialiśmy, nie potwierdzają oficjalnie, że tak jest. O poprawkach do ustawy mówił w sobotę minister Zbigniew Ziobro.

– Jeśli będą poprawki, to nie zmienią ogólnego kształtu ustawy. W najważniejszych punktach nie cofniemy się o krok, to już przesądzone. Mamy w tej sprawie poparcie społeczne – przekonuje nas jeden z polityków.

W poniedziałek o reformie sądownictwa prezydent Andrzej Duda rozmawiał z przedstawicielami Kukiz'15. Do prezydenta apeluje też PSL, które rozpoczęło zbiórkę podpisów pod projektem petycji o zawetowanie ustaw dotyczących KRS i ustroju sądów. W PiS nie ma jednak przekonania, że prezydent zdecyduje się na taki krok, jak również, że nie podpisze ustawy o Sądzie Najwyższym.

Reklama
Reklama

Jeśli Jarosław Kaczyński nie zmieni decyzji w ostatniej chwili, to wygląda na to, że Sejm we wtorek rozpocznie prace nad ustawą reformującą Sąd Najwyższy.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Polityka
Czy PiS bierze pod uwagę sojusz z partią Brauna? Zdecydowane stanowisko Jarosława Kaczyńskiego
Polityka
Sondaż: Wiemy, jak Polacy oceniają sposób, w jaki Czarzasty sprawuje urząd marszałka?
Polityka
Była premier Finlandii: Nie możemy zakładać, że USA przyjdą nam z pomocą po ataku Rosji
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama