fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Bitwa o Moskwę: Kreml kontra opozycja

W centrum Moskwy demonstrowało w niedzielę około 2 tys. osób. Protesty mają trwać do początku września
AFP
Władze nie chcą dopuścić niezależnych kandydatów do wrześniowych wyborów.

Moskwa dawno już nie widziała, by w centrum miasta kilkaset osób przebijało się przez kordon OMON (specjalna jednostka rosyjskiej policji). To opozycja wyprowadziła w niedzielę ludzi pod budynek miejskiej komisji wyborczej. Protestujący domagali się uczciwych wyborów uzupełniających do władz wszystkich szczebli, które odbędą się 8 września.

Najbardziej zacięta bitwa toczy się w stolicy, gdzie odbędą się wybory do moskiewskiej Dumy. Obecnie znajduje się ona w rękach rządzącej partii Jedna Rosja, ale chce się do niej dostać wielu opozycjonistów, którym władze masowo odmawiają rejestracji. Opozycja zapowiada, że będzie protestować codziennie.

Kandydaci w areszcie

W sieci roi się od filmików, na których widać, jak np. czterech funkcjonariuszy OMON pałuje w autobusie policyjnym leżącego na podłodze chłopaka. Furorę zrobił jednak filmik, na którym dwóch osiłków w mundurach wynosi z tłumu chyba najaktywniejszą uczestniczkę tegorocznych protestów Lubow Sobol, współpracowniczkę znanego opozycjonisty Aleksieja Nawalnego. Sobol od kilku dni prowadzi głodówkę. Niedawno dostała z komisji wyborczej informację, że ponad 10 proc. zebranych przez jej sztab podpisów jest „nieprawidłowych". A to oznacza, że Sobol nie będzie mogła uczestniczyć w wyborach. Na filmie kilkudziesięciu protestujących próbowało wyrwać ją z rąk policjantów, ale nic to nie dało. Uwolniono ją dopiero nad ranem.

Podobne doświadczenia miał inny znany opozycjonista Ilia Jaszyn, który również został brutalnie zatrzymany i noc spędził w areszcie. Tak samo jak w przypadku Sobol komisja wyborcza zakwestionowała zebrane na niego podpisy. Jaszyn jest przewodniczącym rady rejonu krasnosielskiego, jednej z dzielnic Moskwy. Na jego zlecenie niezależny ośrodek Centrum Lewady przeprowadził badania, z których wynika, że jest najpopularniejszym kandydatem w swoim okręgu. Jego głównym konkurentem jest działacz Liberalno-Demokratycznej Partii Rosji Nikita Berezin, na której czele stoi nacjonalista Władimir Żyrinowski.

Niezależne rosyjskie media informowały, że po niedzielnych protestach wielu niezależnych kandydatów do moskiewskiej Dumy nie opuściło aresztów i prawdopodobnie staną przed sądem.

Udawać niezależnych

Do stołecznego parlamentu startuje też jeden z liderów partii Jabłoko Siergiej Mitrochin. W rozmowie z „Rzeczpospolitą" przyznaje, że cudem udało mu się uniknąć zatrzymania w niedzielę. Podobnie jak Sobol i Jaszyn nawołuje swoich zwolenników do codziennych protestów pod moskiewską komisją wyborczą. Część zebranych przez niego podpisów również zostało uznanych za „nieprawidłowe". Zapowiedział odwołanie w sądzie, ale zdaje sobie sprawę, że ma niewielkie szanse na wygraną z komisją wyborczą.

– To odgórny rozkaz Kremla. Opozycji w wyborach do moskiewskiej Dumy ma nie być. Nawet kilku niezależnych deputowanych w parlamencie stolicy zaburzyłoby układ władz, zwłaszcza gdy rządząca partia Jedna Rosja całkiem się skompromitowała. Kandydaci z tej partii startują obecnie w Moskwie, udając niezależnych – mówi Mitrochin. – Jesienne wybory w Moskwie mają ogromne znaczenie, ponieważ parlamentarne wybory odbędą się w 2021 roku. Poparcie dla partii rządzącej leci na łeb na szyję i niewykluczone, że Putin postanowi utworzyć nowe ugrupowanie – dodaje.

Sezon protestów

Moskiewska policja ma ostatnio sporo pracy – musiała tłumić nie tylko niedzielne protesty opozycji. W poniedziałek na placu Czerwonym zatrzymani zostali Aleksandr Czerkasow i Swietłana Gannuszkina, znani obrońcy praw człowieka ze stowarzyszenia Memoriał. Przy okazji zatrzymano dziennikarkę niezależnej „Nowej Gazety" Jelenę Miłaszinę.

Obrońcy praw człowieka postanowili przypomnieć o zamordowanej dziesięć lat temu obrończyni praw człowieka Natalii Estreminowej. Milcząc, trzymali w rękach jej zdjęcia-plakaty: „Zleceniodawców i zabójców nie znaleziono". Ich akcja trwała zaledwie dziesięć minut.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA