Reklama
Rozwiń
Reklama

Bitwa o Moskwę: Kreml kontra opozycja

Władze nie chcą dopuścić niezależnych kandydatów do wrześniowych wyborów.

Aktualizacja: 15.07.2019 20:02 Publikacja: 15.07.2019 18:46

W centrum Moskwy demonstrowało w niedzielę około 2 tys. osób. Protesty mają trwać do początku wrześn

W centrum Moskwy demonstrowało w niedzielę około 2 tys. osób. Protesty mają trwać do początku września

Foto: AFP

Moskwa dawno już nie widziała, by w centrum miasta kilkaset osób przebijało się przez kordon OMON (specjalna jednostka rosyjskiej policji). To opozycja wyprowadziła w niedzielę ludzi pod budynek miejskiej komisji wyborczej. Protestujący domagali się uczciwych wyborów uzupełniających do władz wszystkich szczebli, które odbędą się 8 września.

Najbardziej zacięta bitwa toczy się w stolicy, gdzie odbędą się wybory do moskiewskiej Dumy. Obecnie znajduje się ona w rękach rządzącej partii Jedna Rosja, ale chce się do niej dostać wielu opozycjonistów, którym władze masowo odmawiają rejestracji. Opozycja zapowiada, że będzie protestować codziennie.

Kandydaci w areszcie

W sieci roi się od filmików, na których widać, jak np. czterech funkcjonariuszy OMON pałuje w autobusie policyjnym leżącego na podłodze chłopaka. Furorę zrobił jednak filmik, na którym dwóch osiłków w mundurach wynosi z tłumu chyba najaktywniejszą uczestniczkę tegorocznych protestów Lubow Sobol, współpracowniczkę znanego opozycjonisty Aleksieja Nawalnego. Sobol od kilku dni prowadzi głodówkę. Niedawno dostała z komisji wyborczej informację, że ponad 10 proc. zebranych przez jej sztab podpisów jest „nieprawidłowych". A to oznacza, że Sobol nie będzie mogła uczestniczyć w wyborach. Na filmie kilkudziesięciu protestujących próbowało wyrwać ją z rąk policjantów, ale nic to nie dało. Uwolniono ją dopiero nad ranem.

Podobne doświadczenia miał inny znany opozycjonista Ilia Jaszyn, który również został brutalnie zatrzymany i noc spędził w areszcie. Tak samo jak w przypadku Sobol komisja wyborcza zakwestionowała zebrane na niego podpisy. Jaszyn jest przewodniczącym rady rejonu krasnosielskiego, jednej z dzielnic Moskwy. Na jego zlecenie niezależny ośrodek Centrum Lewady przeprowadził badania, z których wynika, że jest najpopularniejszym kandydatem w swoim okręgu. Jego głównym konkurentem jest działacz Liberalno-Demokratycznej Partii Rosji Nikita Berezin, na której czele stoi nacjonalista Władimir Żyrinowski.

Niezależne rosyjskie media informowały, że po niedzielnych protestach wielu niezależnych kandydatów do moskiewskiej Dumy nie opuściło aresztów i prawdopodobnie staną przed sądem.

Reklama
Reklama

Udawać niezależnych

Do stołecznego parlamentu startuje też jeden z liderów partii Jabłoko Siergiej Mitrochin. W rozmowie z „Rzeczpospolitą" przyznaje, że cudem udało mu się uniknąć zatrzymania w niedzielę. Podobnie jak Sobol i Jaszyn nawołuje swoich zwolenników do codziennych protestów pod moskiewską komisją wyborczą. Część zebranych przez niego podpisów również zostało uznanych za „nieprawidłowe". Zapowiedział odwołanie w sądzie, ale zdaje sobie sprawę, że ma niewielkie szanse na wygraną z komisją wyborczą.

– To odgórny rozkaz Kremla. Opozycji w wyborach do moskiewskiej Dumy ma nie być. Nawet kilku niezależnych deputowanych w parlamencie stolicy zaburzyłoby układ władz, zwłaszcza gdy rządząca partia Jedna Rosja całkiem się skompromitowała. Kandydaci z tej partii startują obecnie w Moskwie, udając niezależnych – mówi Mitrochin. – Jesienne wybory w Moskwie mają ogromne znaczenie, ponieważ parlamentarne wybory odbędą się w 2021 roku. Poparcie dla partii rządzącej leci na łeb na szyję i niewykluczone, że Putin postanowi utworzyć nowe ugrupowanie – dodaje.

Sezon protestów

Moskiewska policja ma ostatnio sporo pracy – musiała tłumić nie tylko niedzielne protesty opozycji. W poniedziałek na placu Czerwonym zatrzymani zostali Aleksandr Czerkasow i Swietłana Gannuszkina, znani obrońcy praw człowieka ze stowarzyszenia Memoriał. Przy okazji zatrzymano dziennikarkę niezależnej „Nowej Gazety" Jelenę Miłaszinę.

Obrońcy praw człowieka postanowili przypomnieć o zamordowanej dziesięć lat temu obrończyni praw człowieka Natalii Estreminowej. Milcząc, trzymali w rękach jej zdjęcia-plakaty: „Zleceniodawców i zabójców nie znaleziono". Ich akcja trwała zaledwie dziesięć minut.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Polityka
Rada Bezpieczeństwa Narodowego obraduje. „Zbyt wiele pytań, zbyt mało odpowiedzi”
Polityka
Mateusz Morawiecki o Włodzimierzu Czarzastym: Stary komunista, który chce bronić swego stołka
Polityka
Donald Tusk przed RBN: Jesteśmy zdezorientowani pomysłem prezydenta
Polityka
Przemysław Czarnek: Amerykanie nie powinni wskazywać, na kogo mają głosować Polacy
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama