fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Marian Banaś traci cierpliwość

Marian Banaś nie odpowiadał na pytania opozycji, bo zamknięto posiedzenie Komisji
PAP, Piotr Nowak
Prokuratura nie ujawni materiałów dotyczących majątku prezesa NIK.

Apel o to, by białostocka Prokuratura Regionalna, która od ponad półtora roku prowadzi śledztwo po zawiadomieniu CBA o nieprawidłowościach w oświadczeniach majątkowych Mariana Banasia, opublikowała zgromadzony materiał dowodowy, wystosował w poniedziałek na Twitterze sam prezes NIK. Jednak jak ustaliła „Rzeczpospolita", prokurator krajowy Bogdan Święczkowski nie skorzysta z wyjątkowego uprawnienia (daje mu taką możliwość art. 12 prawa o prokuraturze z 2016 r.) i nie opublikuje zgromadzonego materiału dotyczącego majątku prezesa NIK. Dlaczego?

Nie ten etap

Biuro prasowe Prokuratury Krajowej oficjalnie odpowiada nam, że „Kwestię dostępu do akt toczącego się postępowania przygotowawczego regulują przepisy kodeksu postępowania karnego. Na tym etapie dobro prowadzonego śledztwa uniemożliwia przekazanie opinii publicznej szerszych informacji o sprawie". Prokuratura nie odniosła się jednak do kwestii art. 12.

– Prezes NIK podejmuje teraz różne medialne akcje i jest w tym bardzo aktywny. Śledztwo toczy się swoim trybem, ma wiele wątków i nie będziemy tylko dlatego, że Banaś tego chce, publicznie mówić o tym, co w tym śledztwie zostało zgromadzone – słyszymy od naszego rozmówcy z kręgów prokuratorskich.

W sprawach wzbudzających zainteresowanie opinii publicznej taką decyzję może podjąć prokurator. Tak jak miesiąc temu, kiedy minister sprawiedliwości i prokurator generalny Zbigniew Ziobro zapowiedział, że ujawni materiał dowodowy dotyczący ekspolityka PO Sławomira Nowaka podejrzanego o korupcję. Wszystko wskazuje na to, że po korzystnej dla prokuratury decyzji sądu w kwestii powrotu do aresztu podejrzanego nie ma już powodu, by akta ujawnić.

Banaś jest zniecierpliwiony postępowaniem, tym bardziej że rykoszetem dostaje również jego najbliższa rodzina. „Ogromne siły i środki zaangażowane zostały w jednym celu: zebrania haków na mnie i moją rodzinę" – pisze Banaś na TT.

Śledztwo ruszyło w grudniu 2019 r. – zaledwie cztery miesiące po tym, gdy został on wybrany przez Sejm na prezesa NIK głosami Zjednoczonej Prawicy, która dziś robi wszystko, by ustąpił ze stanowiska. To efekt kontroli CBA oraz analiza przepływów finansowych z jego rachunków, jakiej dokonał generalny inspektor informacji finansowej po ujawnieniu przez „Superwizjer" TVN, że jedną z kamienic Banasia niezwykle tanio dzierżawią osoby powiązane z krakowskim półświatkiem. Dzierżawców znalazł syn Banasia, Jakub, a potem na nieruchomość ojca wziął wielomilionowy kredyt hipoteczny (spłacony szybko ze sprzedaży kamienicy).

Komisja nie dopytała

Banaś wytyka ministrowi szefowi MSWiA Mariuszowi Kamińskiemu (któremu podlegają specsłużby), że niemal dwa lata temu „osobiście poinformował opinię publiczną, że jest w posiadaniu materiałów, które w niezbity sposób dowodzą, iż popełnił on przestępstwo", ale do dziś nie został przesłuchany „ani w charakterze świadka, ani w charakterze podejrzanego".

Prokuratura Krajowa zaprzecza, by przeciągała to śledztwo. „Postępowanie ma skomplikowany i wielowątkowy charakter. Wymaga szeregu czasochłonnych czynności dowodowych. Ich celem jest dokonanie szczegółowych ustaleń faktycznych, stanowiących podstawę decyzji procesowych w sprawie" – czytamy w odpowiedzi dla „Rzeczpospolitej".

We wtorek prezes NIK pojawił się w Sejmie na posiedzeniu Komisji do spraw Kontroli Państwowej – dotyczyło głównie wyborów korespondencyjnych. Kiedy posłowie opozycji zaczęli zadawać pytania, w tym o spotkanie w 2019 r., w którym wzięli udział prezes Kaczyński i minister Kamiński, gdy naciskano na niego (to relacja Banasia), by zrzekł się stanowiska w NIK, przewodniczący komisji poseł Wojciech Szarama zamknął posiedzenie, co wywołało oburzenie posłów. – To jest skandal! – mówiła posłanka KO Krystyna Skowrońska.

Pierwszego wywiadu dla mediów udzielił także syn Banasia, który jest społecznym asystentem ojca w NIK (co budzi kontrowersje). Twierdzi, że dwa tygodnie temu odbyło się „spotkanie z udziałem kluczowych decydentów oraz człowieka od brudnej roboty medialnej, na którym zapadła decyzja Kaczyńskiego, by zniszczyć Banasia wszelkimi możliwymi środkami". Dodał, że „najbliższe dni będą kluczowe dla sprawy Mariana Banasia". Co miał na myśli? Nie ujawnił.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA