fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

PiS odpuszcza samorządom

Nieoficjalnie w PiS mówi się, że Jarosław Kaczyński przygląda się zasadom wyborów do Parlamentu Europejskiego.
Rzeczpospolita, Jerzy Dudek
Partia rządząca na razie zamyka temat zmian ordynacji w wyborach lokalnych.

Opozycja obawia się, że mimo odejścia od dwukadencyjności wstecznej Prawo i Sprawiedliwość szykuje rozwiązania, które miałyby ułatwić ugrupowaniu zwycięstwo w wyborach samorządowych. Jednak jak ustaliła „Rzeczpospolita", PiS zaniechał poważnych zmian w ordynacji.

W ostatnich dniach w Sejmie powrócił temat jednej tury w wyborach samorządowych, który po raz pierwszy pojawił się wczesną wiosną. Później sprawa ucichła. Teraz, po oficjalnym wycofaniu się PiS z dwukadencyjności wstecznej, wielu polityków opozycji, z którymi rozmawialiśmy, wyraża obawy, że PiS wróci do tego pomysłu. Był to główny temat kuluarowych rozmów zakończonego w czwartek posiedzenia Sejmu.

– Nie sądzę, nie zanosi się na to, nie słyszałem o takich planach, nie pracujemy nad tym – to zgodne wypowiedzi polityków PiS w odpowiedzi na nasze pytania o wprowadzenie tylko jednej tury w wyborach wójtów, burmistrzów i prezydentów miast.

Nasi rozmówcy w partii rządzącej przekonują, że wprowadzenie jednej tury w wielu miastach oznaczałoby przegraną. – Według planów przeciwko wielokadencyjnym prezydentom mamy wystawić kandydatów młodych, niekoniecznie rozpoznawalnych, ale budujących przekaz o „świeżej energii" i rozbijaniu wieloletnich układów samorządowych – tłumaczy jeden z polityków partii Jarosława Kaczyńskiego.

– To zrozumiałe stanowisko, bo z punktu widzenia PiS najlepsze byłoby wprowadzenie dwóch zmian, jednej tury i dwukadencyjności wstecznej. Jeśli rezygnują z tej drugiej, to wprowadzenie jednej tury jest nielogiczne z politycznego punktu widzenia. Bo PiS nic nie uzyska, wyborcy wybraliby w pierwszej turze dotychczasowych prezydentów – komentuje lider SLD Włodzimierz Czarzasty.

– Z analizy, która przeprowadziłem na podstawie wyników wyborów w 2014, wynika, że przy jednej turze PiS zyskałby 0,7 proc. więcej głosów, czyli śladową ilość – mówi nam dr Jarosław Flis z Uniwersytetu Jagiellońskiego. – Jedna tura wymusiłaby jednak zmianę strategii, dlatego dokładne oszacowanie skali zmian jest bardzo trudne. Bo nie wiemy, jakie strategie partie przyjęłyby, jeśli chodzi o tworzenie wspólnych bloków czy jednoczenie się w takiej sytuacji – zastrzega.

Politycy PiS przekonują, że nie prowadzą żadnych prac nad zmianą ordynacji samorządowej. A jedną z przyczyn ma być opór prezydenta Dudy, który zamanifestował w trakcie dyskusji o dwukadencyjności wstecznej. O tym sprzeciwie oficjalnie mówił też prezes PiS Jarosław Kaczyński, przekonując, że to jeden z powodów wycofania się z tego pomysłu.

Ale brak prac nad zmianami w ordynacji nie oznacza, że dyskusja definitywnie się zakończyła.

– Jeśli chodzi o samorząd, to sprawa jest zamknięta. Ale będą przecież inne wybory – mówi tajemniczo jeden z naszych rozmówców.

O co chodzi? Jak z wynika z naszych ustaleń, w partii poważnie rozważany jest scenariusz, w którym ordynacja samorządowa zostałaby taka sama, ale nastąpiłyby zmiany w zasadach wyborów do Parlamentu Europejskiego. Mówi się o wprowadzeniu tzw. listy krajowej w miejsce obecnego, dość skomplikowanego systemu.

Niewykluczone, że posłowie PiS będą na ten temat rozmawiali podczas wyjazdowego spotkania Klubu PiS, który w najbliższy weekend ma się odbyć w Strachocinie na Podkarpaciu. Będzie to pierwsze tego typu spotkanie polityków partii rządzącej od wielu miesięcy.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA