fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Ukraina: Prezydent elekt trzymany w przedpokoju

AFP
W środę Rada Najwyższa może wyznaczyć datę inauguracji nowego prezydenta. Od niej będzie zależała polityczna przyszłość kraju.

Na Ukrainie zakończyła się długa przerwa majowa i deputowani parlamentu wrócili do pracy. Komitet ds. regulaminu miał zaopiniować projekty dotyczące daty zaprzysiężenia nowego przywódcy kraju. Deputowani z różnych ugrupowań zaproponowali kilka terminów: 19 lub 20 maja albo 1 czerwca. Autor tego ostatniego wniosku wycofał go w niedzielę. Wydawałoby się więc, że data inauguracji jest jedynie formalnością, ale nie w tym przypadku.

We wtorek komitet, na czele którego stoi Ołeksandr Sugoniako z Frontu Ludowego (tworzy koalicję rządzącą z Blokiem Petra Poroszenki), postanowił przenieść debatę na temat daty na środę i zająć się ustawą o języku ukraińskim. Dzięki temu parlament ostatecznie odrzucił uwagi prorosyjskich partii i przyjął ustawę, która m.in. zobowiązuje wszystkich urzędników do posługiwania się publicznie językiem ojczystym.

W międzyczasie we wtorek wieczorem do parlamentu trafił jednak kolejny wniosek z propozycją przeprowadzenia inauguracji 28 maja. Podpisało się pod nim trzech deputowanych Frontu Ludowego, jeden BPP i jeden niezrzeszony. Wiele wskazuje na to, że to na ten dokument czekała komisja regulaminowa. Jeżeli wybierze propozycję rządzącej koalicji, Zełenski nie będzie mógł rozwiązać parlamentu. Wszystko dlatego, że 27 maja to ostateczny termin, kiedy mógłby to zrobić zgodnie z ukraińską konstytucją (pół roku przed upływem kadencji Rady).

Zełenski, którego w drugiej turze wyborów prezydenckich poparło ponad 73 proc. Ukraińców, od tygodni nalega, by inauguracja odbyła się 19 maja. Kilkakrotnie oskarżał parlamentarzystów i personalnie obecnego prezydenta o zwlekanie z inauguracją. W swoim ostatnim filmiku były artysta kabaretowy porównał Petra Poroszenkę do turysty w hotelu w Egipcie. – Walizki spakowane, pokoje posprzątane i normalnie wychowany człowiek czeka na transport na lotnisko. Ale nie Poroszenko. Pakuje ręczniki, kapcie i zabiera wszystko, jak leci, ze szwedzkiego stołu – mówił Zełenski. – Przed panem jeszcze kontrola celna i paszportowa – zasugerował.

Stwierdził, że Poroszenko w ostatniej chwili „załatwia własne interesy". W ciągu zaledwie kilku tygodni odchodzący prezydent zmienił dowódcę ukraińskich sił w Donbasie, dowódcę Gwardii Narodowej, mianował 75 sędziów Sądu Najwyższego, nadał stopnie generalskie ponad 20 oficerom, nadał tytuł Bohatera Ukrainy szefowi Służby Bezpieczeństwa Ukrainy (mianuje prezydent). Znany ukraiński politolog Witalij Portnikow twierdzi, że Poroszenko zbiera siły po przegranej i przygotowuje się do jesiennych wyborów parlamentarnych. Zełenski chce z kolei, by te wybory odbyły się jak najszybciej.

– Jego wirtualna partia „Sługa narodu" ma obecnie największe poparcie i chce to wykorzystać – mówi „Rzeczpospolitej" Portnikow.

Zawiedziony Zełenski przypomniał, jak przewodniczący parlamentu Andrij Parubij obiecał wcześniej, że decyzja zapadnie 14 maja. – Kłamstwa drobnych złodziejaszków. Zapamiętajcie nazwiska deputowanych z tej kadencji i wyciągajcie wnioski podczas kolejnych wyborów – oświadczył.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA