fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Głosowania w Rzeszowie teraz nie będzie

Szymon Hołownia, Konrad Fijołek
Konrad Fijołek jest wspólnym kandydatem całej opozycji, niedawno wsparł go Szymon Hołownia
Reporter, Grzegorz Bukala
Michał Kolanko
Zuzanna Dąbrowska
Przesunięcie terminu może zwiększyć szanse kandydatki PiS, Ewy Leniart, w starciu z Marcinem Warchołem.

9 maja miały się odbyć wybory prezydenta Rzeszowa, które stały się konieczne po tym, jak niespodziewanie z funkcji zrezygnował prezydent Tadeusz Ferenc. Ale głosowanie teraz się nie odbędzie. Bo Główny Inspektorat Sanitarny wydał rekomendację, z której wynika, że wyborów nie można w tym terminie bezpiecznie przeprowadzić. Dotyczy to też innych wyborów lokalnych w Polsce. GIS rekomenduje drugą dekadę czerwca jako termin wyborów, ale nie ma pewności, czy i wtedy się odbędą.

– W obecnych warunkach nie da się prowadzić skutecznej kampanii. Wielu wyborców jest w kwarantannie, izolacji ze względu na zakażenie koronawirusem – mówi nasz rozmówca z rządu. W kampanii udział biorą cztery osoby: Ewa Leniart, wojewoda popierana przez PiS, Marcin Warchoł, wiceminister sprawiedliwości popierany przez Solidarną Polskę i Porozumienie, bliski współpracownik Zbigniewa Ziobry, oraz Konrad Fijołek popierany przez opozycję (Hołownia, PSL, KO i Lewicę), a także poseł Konfederacji Grzegorz Braun.

Kto wygrywa?

Opozycja podkreśla, że decyzja o przełożeniu wyborów jest motywowana politycznie, a Ewa Leniart może nie wejść do drugiej tury. „Trzeba anulować, bo przegramy" – powtarzają zgodnie politycy KO, Lewicy i PSL, przypominając słowa marszałek Sejmu Elżbiety Witek sprzed kilku miesięcy.

W niedzielę pracowania IBRiS ogłosiła pierwszy sondaż, w którym prowadzi Fijołek, na drugim miejscu jest Leniart, a na trzecim Warchoł. Elektorat w Rzeszowie jest teraz intensywnie badany przez wszystkie partie. Te badania nie są zwykle upubliczniane, ponieważ służą do budowania strategii, a ta ma być zaskoczeniem.

W Rzeszowie stawka jest naprawdę wysoka, bo wynik może przesądzić o losach Zjednoczonej Prawicy. Udało nam się jednak dowiedzieć, że w zlecanych przez partie sondażach prowadzi Fijołek i jest nawet możliwe, że wybory mógłby wygrać w I turze. Na to najbardziej liczy opozycja. W tej sytuacji PiS ma dwa racjonalne cele przed I turą: postawić „pod ścianą" Zbigniewa Ziobrę i jego kandydata oraz doprowadzić do II tury, kiedy wydarzyć może się wszystko, szczególnie gdyby kandydat opozycji popełnił jakiś błąd. Cel pierwszy zdaje się właśnie realizować: dynamika poparcia dla Ewy Leniart jest dobra, kandydatka zwiększa swoje poparcie i dystansuje już Warchoła. Ten trend PiS musi utrzymać. – Warchoł wystartował wcześniej i ma wizerunek następcy prezydenta Ferenca. Dlatego my musimy sprawić, by wojewoda jawiła się ludziom jako przedstawicielka władzy, która umie i może załatwić dla Rzeszowa wszystko, co potrzebne, tak jak załatwiła szczepionki – mówi nam osoba z PiS zaangażowana w kampanię. Ale kandydatka ma jeden poważny minus: zdaniem wielu wyborców prawicy brakuje jej temperamentu i rozmachu, które pozwoliłyby na realizację takich obietnic wyborczych jak promowana przez ustępującego prezydenta napowietrzna kolejka spinająca różne części miasta.

Gra o Konfederację

Przełożenie wyborów ma być więc szansą na odbicie się Ewy Leniart od Warchoła. Ale nie tylko. Opozycja wskazała co prawda jednego wspólnego kandydata, ale zaraz potem pokłóciła się o głosowanie za środkami unijnymi. Zdaniem pisowskich strategów im mocniej będą nagłaśniane wzajemne zarzuty w tej sprawie, tym bardziej mit jedności opozycji będzie zagrożony.

A druga połowa czerwca to byłby termin już wakacyjny i demobilizujący elektorat przede wszystkim opozycji. – Osoby starsze i niezamożne na wczasy nie jeżdżą, więc zagłosują. A jeśli nawet PiS przegra, to porażkę w II turze, która mogłaby się odbyć nawet w lipcu, łatwiej jest przykryć grillowaniem i szumem fal – mówi nam osoba związana z kampanią.

Co oznacza II tura? Mimo że Fijołek ma wyraźną przewagę nad Leniart, to wiadomo, że kandydatka PiS może się ubiegać o poparcie jednej ważnej grupy: to wyborcy Konfederacji i Grzegorza Brauna. Rzeszów i Podkarpacie to jest ich matecznik. Krzysztof Bosak zebrał na Podkarpaciu 11 proc., a poparcie dla Brauna w Rzeszowie jest identyczne. Tyle że to elektorat niestabilny i zróżnicowany. Część ultraliberałów spod znaku Korwin-Mikkego nigdy nie zagłosuje na PiS z przyczyn gospodarczych, a część zajmie się swoimi sprawami, skoro już nie trzeba będzie protestować przeciw noszeniu maseczek i zamknięciu stadionów. Jeśli jednak do II tury wyborów pójdą, to wybiorą PiS, a nie kandydata opozycji.

W ostatnich dniach Rzeszów zaczęli odwiedzać politycy popierający Fijołka. Kampania jest bardzo uważnie obserwowana w Warszawie. I na pewno jeszcze zaskoczy.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA