fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Warszawa dla Roberta Biedronia?

Prezydent Słupska Robert Biedroń wypracował nadwyżkę w budżecie miasta kosztem inwestycji – twierdzi potencjalny kontrkandydat PiS
shutterstock
Potencjalny start prezydenta Słupska stał się jednym z najważniejszych tematów początku kampanii w stolicy.

Oficjalna wersja jest prosta: Robert Biedroń startuje na prezydenta Słupska. Ale im lepsze sondaże dla niego w Warszawie, tym bardziej zmienia się jego ton. W niedawno opublikowanym badaniu Kantar dla WP Biedroń ma 16 proc. i zajmuje trzecie miejsce za Patrykiem Jakim i Rafałem Trzaskowskim.

- Ten sondaż mnie cieszy, bo oznacza że ludzie widzą i doceniają to, co robię w Słupsku jako samorządowiec, prezydent. Ten wynik jest wyrazem zaufania i mobilizuje jeszcze bardziej. Wielu ludzi namawia mnie na start w Warszawie. W polityce niczego nie można wykluczyć - mówi w rozmowie z "Rzeczpospolitą"

Nie tylko PO nie wierzy

Politycy Platformy i Nowoczesnej nie wierzą w start Biedronia w Warszawie. Ale zdają sobie sprawę z ryzyka, jakie rodzi potencjalna konsolidacja lewicy dla Trzaskowskiego i Rabieja. – Start Roberta Biedronia na prezydenta Warszawy zwiększyłby, niestety, prawdopodobieństwo zwycięstwa PiS – mówił Rabiej w programie #RZECZoPOLITYCE. Sceptycznie wypowiada się o nim też Platforma. – Obiecał mieszkańcom Słupska, że wystartuje w Słupsku. Chyba że się rozdwoi. Pewnie mieszkańcy Słupska są ciekawi, czy dotrzyma słowa i będzie dbał o Słupsk w kolejnej kadencji, jak zapowiadał, czy nie – ironizował we wtorek rano na antenie RMF FM Sławomir Neumann, szef Klubu Platformy.

W nieoficjalnych rozmowach nasi rozmówcy zarówno z PO, jak i innych sił politycznych są przekonani, że Biedroń zostanie w Słupsku, a teraz buduje przede wszystkim rozpoznawalność przed kampaniami do PE czy wyborami do Sejmu. – Moim zdaniem nie wystartuje – to najczęstsza odpowiedź na pytanie o Biedronia w Warszawie, gdy rozmawiamy z lokalnymi politykami. Inni nasi rozmówcy twierdzą, że sam Biedroń niczego nie wyklucza.

Dla PO najgorszy wariant rozwoju sytuacji to powtórka z 2002 roku, gdy kandydat lewicy Marek Balicki pokonał w I turze Andrzeja Olechowskiego i wszedł do II tury w Warszawie z Lechem Kaczyńskim. PiS nadal nie podjęło decyzji co do kandydata. Z informacji „Rzeczpospolitej" wynika jednak, że zostanie ogłoszony w połowie kwietnia.

Biedroń oficjalnie nie kandyduje, ale już same spekulacje tworzą przestrzeń dla konsolidacji lewicy w Warszawie. W poniedziałek o poparciu dla teoretycznego startu prezydenta Słupska mówiła rzeczniczka SLD Anna-Maria Żukowska. O Biedroniu pozytywnie wypowiadał się na Jan Śpiewak z Wolnego Miasta Warszawa. I nie tylko on. – Byłoby bardzo dobrze, gdyby kandydował w Warszawie – mówiła w ubiegłym tygodniu Barbara Nowacka na antenie Radia RDC. Z naszych nieoficjalnych rozmów wynika, że gdyby wystartował, to mógłby rozmawiać o poparciu też z Partią Razem i Ruchu Sprawiedliwości Społecznej Piotra Ikonowicza. Rozmowy o wspólnej liście nowej lewicy i ruchów miejskich do Rady Miasta trwają od dawna, ale bez istotnych sukcesów. Biedroń miałby szansę pomóc taką listę zbudować. Lewica w Warszawie nie ma swojego kandydata. Mówiło się o starcie Adriana Zandberga, jednego z liderów Partii Razem, ale jak wynika z naszych informacji, Zandberg do startu się nie pali. Podobnie jak wymieniony w sondażu dla WP Ryszard Kalisz.

Słupskie podwórko

Start obecnego prezydenta Słupska w stolicy może być uzależniony od sytuacji w mieście, gdzie od 2014 r. sprawuje władzę. Biedroń przyznał oficjalnie w Radiu ZET, że w wewnętrznych sondażach jego wyniki są „całkiem niezłe", ale ich nie ujawnił.

W badaniu Zespołu Analiz Politologicznych przy słupskiej Akademii Pomorskiej z połowy 2017 aż 79 proc. ankietowanych wskazywało, że jest zadowolonych z prezydenta, ale to badanie przeprowadzono na próbie tylko 216 mieszkańców miasta. Obecny prezydent nie ma jeszcze oficjalnych kontrkandydatów. Piotr Muller, obecnie wiceminister nauki, to najczęściej wymieniany kontrkandydat ze strony PiS. Tematem kampanii będzie m.in. stan budżetu miasta. W 2014 r. finansowa sytuacja Słupska była fatalna, w 2017 r. budżet miał nadwyżkę ok. 28 mln, zmniejszyło się też zadłużenie miasta. Prezydent podkreślał, że stało się tak dzięki polityce „zaciskania pasa". – Jego osiągnięcie dotyczące budżetu możliwe były poprzez zamrożenia inwestycji. O tym, że jeździ po Polsce, zamiast być w Słupsku, nie wspominam – komentuje „Rzeczpospolitej" Muller.

Aquapark – nieudana inwestycja, która stała się istotnym elementem kampanii w 2014 roku – będzie dokończony, ale dopiero za rok. Prezydent w czerwcu 2017 r. nie dostał absolutorium od Rady Miasta. Przeciwko było PiS, radni PO się wstrzymali. Miejscy politycy regularnie wypominają Biedroniowi liczne wyjazdy i promocję w mediach.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA