fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

NIK: Rezerw może nie wystarczyć

By uzupełnić rezerwy, m.in. zboża, państwowa agencja musi zaciągać kredyty (fot. Shvadchak Vasyl)
123RF
Rząd musi pilnie uregulować kwestię gromadzenia przez państwo zapasów na czarną godzinę. Poprzednia ekipa tę sprawę zawaliła.

Rządowy Program Rezerw Strategicznych na lata 2013–2017 miał być kluczowy dla zapewnienia bezpieczeństwa państwa ze względu na sytuację na Ukrainie oraz eskalację walk na Bliskim Wschodzie i spodziewaną falę uchodźców. Został stworzony, ale pozostał na papierze.

„Obywatele nie mogą mieć pewności, czy zgromadzone dotychczas rezerwy okażą się wystarczające w razie rzeczywistego zagrożenia bezpieczeństwa" – alarmuje Najwyższa Izba Kontroli w raporcie, który poznała „Rzeczpospolita".

Miliony, a nie miliard

NIK krytykuje ministrów finansów i gospodarki w rządzie PO–PSL, którzy nie uruchomili systemu rezerw strategicznych w nowym kształcie, wymaganym przez ustawę.

Chodzi o zapasy, które na czarną godzinę gromadzi Agencja Rezerw Materiałowych (ARM), w tym: żywność, produkty rolne, leki, maszyny, konstrukcje składanych mostów, surowce. W razie klęsk żywiołowych czy innych sytuacji kryzysowych mają zapewnić sprawne funkcjonowanie państwa.

Ustawa, która weszła w życie w 2011 r., wprowadziła zamiast dotychczasowych dwóch rodzajów rezerw – mobilizacyjnych i gospodarczych, jeden – strategiczne. Kluczowy w systemie miał być rządowy program, który określałby m.in. nowy asortyment rezerw, ich ilość i usprawniał ich finansowanie.

„Wprowadzono też wymóg tworzenia rezerw w oparciu o ocenę ryzyka wystąpienia określonych zagrożeń, co miało pomóc w szacowaniu zapasów na wypadek sytuacji kryzysowej" – zaznacza raport.

Chodziło o to, by uwzględniając sytuację międzynarodową, na nowo ustalić, czego i ile potrzeba.

Program przygotowało Ministerstwo Gospodarki, ustalając poziom rezerw na podstawie potrzeb zgłoszonych przez resorty. Jednak programu nie przyjęto, bo ministrowie gospodarki i finansów nie byli w stanie uzgodnić, ile budżet ma wyłożyć na jego sfinansowanie. Spór trwał trzy lata, a rząd Donalda Tuska, a później Ewy Kopacz, nie potrafił go przeciąć.

– Resort finansów nie zgadzał się na proponowany przez nas poziom finansowania. Uważaliśmy, że na program potrzeba ok. 1,2 mld zł. Minister finansów zgadzał się na niewiele ponad 100 mln zł. To było nie do zaakceptowania, ale byliśmy tylko petentem – mówi „Rzeczpospolitej" Arkadiusz Bąk, wiceminister gospodarki w rządzie PO–PSL, który opracował program. Nie zgadza się z oceną NIK, że jego dawny resort cokolwiek zaniedbał.

– Skończyło się na tym, że Komitet Stały Rady Ministrów w połowie 2015 r. wydał zalecenie wykonania programu z finansowaniem wskazywanym przez resort finansów – mówi Bąk. – W efekcie wykaz rezerw ustalono na poziomie dużo niższym niż potrzeba, by zrealizować program.

W raporcie NIK czytamy, że obecny poziom funduszy na uzupełnianie zapasów jest niewystarczający (szczegółowe dane o rezerwach nie są ujawniane ze względu na bezpieczeństwo państwa).

„W latach 2013–2014 koszty, jakie ponosiła ARM na utrzymanie rezerw strategicznych, trzykrotnie przekraczały wysokość przyznanych dotacji celowych – wskazuje Izba. Agencja się ratowała, sprzedając zapasy paliw i zaciągając kredyty. W 2014 r. wzięła 90 mln zł kredytu, w ubiegłym roku zaplanowała go na ponad 16 mln.

W planie na ten rok też jest kredyt dla Agencji: z górą 28 mln zł.

Ile pieniędzy ARM dostanie od państwa? Rzeczniczka resortu finansów Wiesława Dróżdż wskazuje dokładne kwoty z projektu budżetu na 2016 r.: dotacje w wysokości 109 mln 665 tys. zł, w tym dotacja celowa 43 mln 108 tys. zł „z przeznaczeniem na sfinansowanie kosztów realizacji zadań wynikających z ustawy o rezerwach strategicznych".

Zagrożenia nie maleją

Ministrowie rządu PO–PSL do końca kadencji się nie porozumieli. Efekt? Według NIK „istnieje istotne ryzyko braku odpowiedniego rozpoznania faktycznych potrzeb odnośnie do poziomu rezerw, niezbędnego z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa i obywateli".

Izba przekonuje, że sprawę należy pilnie uregulować: stworzyć aktualny rządowy program i ustalić, ile można przeznaczyć na rezerwy w perspektywie pięciu lat.

Czy obecny rząd dokończy to, co nie udało się poprzednikom? Jak ujawniliśmy na początku lutego w „Rzeczpospolitej", na razie ekipa PiS wykorzystała system rezerw strategicznych, by poratować kopalnie. Za pośrednictwem ARM przekazał im 380 mln zł, formalnie przeznaczając te pieniądze na uzupełnienie rezerw węgla.

Zdaniem Arkadiusza Bąka dziś to minister rozwoju powinien przedstawić program Komitetowi Stałemu Rady Ministrów. – Zagrożenia nie maleją – ostrzega.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA