fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Rudzińska-Bluszcz nie będzie dalej kandydować na RPO

Zuzanna Rudzińska-Bluszcz
Fotorzepa/ Jerzy Dudek
- Nie chcę brać udziału w teatrze, jaki robi się z wyboru jednego z najważniejszych urzędników w państwie - powiedziała Zuzanna Rudzińska-Bluszcz, informując, że nie będzie po raz kolejny ubiegać się o stanowisko Rzecznika Praw Obywatelskich.

Rudzińska-Bluszcz trzykrotnie ubiegała się o urząd. Sejm odrzucił najpierw jej kandydaturę 22 października 2020 r. Dotychczasowa Główna Koordynatorka ds. Strategicznych Postępowań Sądowych w Biurze RPO została ponownie zgłoszona i ponownie izba niższa odniosła się do tej kandydatury negatywnie - 19 listopada.

- Dobra władza nie powinna się bać Rzecznika Praw Obywatelskich, lecz go słuchać. Wchodzić z nim w dialog. Czym jest Rzecznik jak nie urzędem który pomaga władzy być lepszą, bardziej otwartą na obywateli? Czy nie tego właśnie dziś potrzebuje Polska? – mówiła Rudzińska-Bluszcz 18 listopada podczas obrad sejmowej komisji sprawiedliwości (która negatywnie ją zaopiniowała).

Za trzecim razem zgłoszone zostały kandydatury - oprócz Rudzińskiej-Bluszcz o stanowisko ubiegali się Piotr Wawrzyk - wiceminister spraw zagranicznych, zaproponowany przez PiS - oraz Robert Gwiazdowski, kandydat Koalicji Polskiej PSL. Sejm powołał Wawrzyka na stanowisko 21 stycznia, ale 5 dni temu zgody na jego powołanie na RPO nie wyraził Senat. Procedura więc musi rozpocząć się od początku.

- Kilka dni temu Senat zdecydował, że urzędujący wiceminister nie zostanie Rzecznikiem Praw Obywatelskich. Zgodnie z prawem marszałek Sejmu powinna wyznaczyć teraz termin do zgłaszania kandydatów na to stanowisko. Słowem, procedura wraca do punktu wyjścia, ale za nami osiem miesięcy doświadczeń związanych z próbą obsadzania tego urzędu. Muszę powiedzieć, że jestem głęboko poruszona stosunkiem rządzących do instytucji, do instytucji RPO, w którą wierzę i której poświęciłam ostatnie 5 lat swojego życia. Skala lekceważenia, demonstracyjnej pogardy dla tego urzędu ze strony większości parlamentarnej pokazuje, że chodzi nie o wybór człowieka, który pomoże nam, obywatelom, w sporach z państwem, ale o kogoś, kto przyklepie każdą decyzję władzy, jak to jest z TK - powiedziała we wtorek Rudzińska-Bluszcz w internetowym nagraniu.

- Dostaję pytania, czy będę dalej kandydować. Nie była to łatwa decyzja. Nie będę kandydować w kolejnej rundzie. Nie chcę brać udziału w teatrze, jaki robi się z wyboru jednego z najważniejszych urzędników w państwie - zapowiedziała społeczna kandydatka. 

- Pragnę zapewnić, że gdyby w przyszłości zmieniła się koncepcja wyboru osoby na to stanowisko swoich partyjnych kolegów, wybór oparty na merytoryce i doświadczeniu, będę czekać i będą gotowa - dodała Rudzińska-Bluszcz, cytowana przez portal 300polityce.

Źródło: rp.pl/ 300polityka
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA