fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Navid Afkari skazany na śmierć. Apele nie pomogły

Protest w Amsterdamie przeciwko skazaniu Navida Afkariego
Evert Elzinga/ANP/AFP
Władze Iranu skazały na śmierć mistrza kraju w zapasach Navida Afkariego. Wyrok został wykonany, choć protestowali nie tylko ludzie sportu.

Afkari zginął w sobotę, a jego pogrzeb odbył się w tajemnicy, pod osłoną nocy. Zapaśnik dwa lata temu brał udział w antyrządowych protestach i miał zasztyletować pracownika miejskich wodociągów Hassana Turkmana, który był też członkiem Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej.

Według reporterów „Iran International” prokuratorzy oskarżyli Afkariego oraz jego dwóch braci o dwadzieścia różnych przestępstw, m.in. udział w nielegalnym zgromadzeniu, zmowę w celu popełnienia przestępstwa przeciwko bezpieczeństwu narodowemu oraz obrazę władzy państwowej.

Sąd Najwyższy Iranu skazał zapaśnika na podwójną karę śmierci, sześć i pół roku więzienia oraz chłostę.

Zeznania na torturach

Sprawa Afkariego poruszyła świat. Informacja o planowanej egzekucji dotarła nawet do Donalda Trumpa, który zaapelował: „Przywódcy Iranu, byłbym bardzo wdzięczny, gdybyście oszczędzili życie tego młodego człowieka i nie wykonali egzekucji. Dziękuję”. Prezydenta USA do wsparcia skazanego przekonał podobno szef amerykańskiej organizacji mieszanych sztuk walki Ultimate Fighting Championship (UFC) Dana White.

Apel w tej sprawie, którego adresatem był m.in. Międzynarodowy Komitet Olimpijski (MKOl), przygotowało stowarzyszenie Gender Equity Wrestling.

– Musimy trzymać się naszych zasad, do których należy poszanowanie suwerenności krajowych systemów sądownictwa. Z drugiej strony Afkari jest sportowcem, więc jego sytuacja wzbudza duży niepokój. Skontaktowaliśmy się z naszymi partnerami, a narodowy komitet olimpijski oraz federacja zapaśnicza robią wszystko, co w ich mocy, aby rozwiązać sprawę – odpowiedział przewodniczący MKOl, Niemiec Thomas Bach.

Apele nie pomogły. Afkari został stracony po tym, jak rodzina Turkmana odmówiła przebaczenia. Wyrok wykonano, choć prawnik Hassan Younesi zarzeka się, że twardych dowodów zabójstwa nie było. Podstawą wyroku miały być zeznania dwóch świadków oraz wyznanie winy, które według rodziny śledczy wymusili torturami. Nagranie zmaltretowanego zapaśnika, który potwierdza popełnienie zarzucanych przestępstw, pokazała irańska telewizja.

„Owinęli mi głowę plastikową torbą i trzymali ją, aż prawie się udusiłem. Brutalnie bili mnie po rękach, brzuchu i stopach oraz obrażali. Zostałem związany, wlewano mi alkohol do nosa” – pisał wcześniej Afkari w liście opublikowanym przez obrońców praw człowieka. Według jego matki podczas tortur trzykrotnie próbował popełnić samobójstwo.

Egzekucję Afkariego potępili sekretarz stanu USA Mike Pompeo oraz londyński oddział Amnesty International. Organizacja Global Athlete, zrzeszająca 85 tys. sportowców z całego świata, zaapelowała o wykluczenie Iranu z międzynarodowej rywalizacji. – Czas na działania zamiast słów – apeluje dyrektor organizacji i były zastępca szefa Światowej Agencji Antydopingowej (WADA) Rob Koehler.

Ucieczki z Iranu

Iran według Amnesty International należy do państw regularnie łamiących prawa człowieka. Organizacja „Freedom of the Press” zalicza go do krajów, gdzie nie istnieją wolne media. Władze co roku wykonują kilkaset wyroków śmierci, tłumią wolność zrzeszania się, zgromadzeń i wyznania oraz łamią prawa kobiet.

Tamtejsi sportowcy biorą udział w igrzyskach od 1948 roku, a podczas ostatnich – w Rio de Janeiro – stali na podium osiem razy.

Jedyna w historii kraju kobieta - medalistka olimpijska Kimia Alizadeh (taekwondo) w styczniu uciekła z Iranu. „Jestem jedną z miliona uciskanych kobiet, z którymi w Iranie bawią się od lat. Powtarzałam każde zdanie, które kazali. Kiedy tylko uznawali to za stosowne, wykorzystywali mnie. Żadna z nas się nie liczyła, byłyśmy tylko narzędziami” – napisała na Instagramie.

Rok temu z występów pod flagą Iranu zrezygnował jeden z najlepszych szachistów świata Alireza Firouzja. 17-latek sprzeciwił się zakazowi rywalizacji w międzynarodowych zawodach z reprezentantami Izraela – to kraj, którego istnienia władze Iranu nie uznają.

Kilkanaście miesięcy wcześniej, podczas mistrzostw świata w judo, działacze namawiali Saeida Mollaeia do odpuszczenia walki, bo w kolejnej rundzie czekał na niego Izraelczyk. Mollaei, który bronił tytułu, zignorował naciski i po zawodach ogłosił, że boi się wracać do kraju. Doczekał azylu w Niemczech, obecnie reprezentuje Mongolię. Władze światowego judo w grudniu ubiegłego roku zawiesiły irańską federację do odwołania.

Żałosne słowa

-Ta egzekucja to bardzo smutna wiadomość. Jesteśmy zszokowani. Przewodniczący Bach osobiście apelował do władz Iranu o łaskę. To frustrujące, że błagania sportowców z całego świata oraz wykonana przez nas zakulisowa praca nie przyniosły rezultatu” – ogłosił MKOl i trudno spodziewać się dalszych kroków.

– Egzekucja nie miała związku z wydarzeniem sportowym, a na świecie jest blisko pięćdziesiąt narodowych komitetów olimpijskich z krajów, w których istnieje kara śmierci – wyjaśnia członek MKOl, Kanadyjczyk Dick Pound. – Mieliśmy w przeszłości problemy z Irańczykami, którzy odmawiali udziału w zawodach lub się z nich wycofywali i byli za to karani. Dziś sytuacja jest inna, bo dotyczy człowieka, który został oskarżony o morderstwo.

– Najpierw żałosne słowa, a potem przejście do normalnego porządku to zdecydowanie za mało. Czy międzynarodowe związki sportowe oraz MKOl wyciągną jakieś wnioski z tej sytuacji? Obawiam się, że nie. Wystarczy spojrzeć na praktykę przyznawania organizacji wielkich imprez w ostatnich latach i to, że w najbliższym czasie hokeiści pojadą na Białoruś, a Chińczycy zorganizują igrzyska – odpowiada przewodnicząca Komisji Sportu w niemieckim Bundestagu Dagmar Freitag.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA