W "Jeden na Jeden" w TVN24 Terlecki pytany był m.in. o napięcia w Zjednoczonej Prawicy, w tym o krytyczny stosunek Solidarnej Polski do zapisu zakończonego przedwczoraj szczytu w Brukseli, poświęconego rozdziałowi funduszy na ratowanie gospodarek państw członkowskich po pandemii.
Zdaniem partii Zbigniewa Ziobry, Polska powinna zgłosić stanowcze weto wobec zapisu o jakimkolwiek uzależnieniu wypłaty tych funduszy od przestrzegania praworządności.
Tymczasem w zapisie znalazły się słowa o wadze praworządności w UE oraz o wypracowaniu mechanizmu, który będzie wypłaty regulował. W związku z podejściem do tej kwestii Polski i Węgier, Parlament Europejski na dzisiejszym posiedzeniu zamierza zaostrzyć i doprecyzować zapis.
Krytykę Solidarnej Polski Terlecki nazwał szukaniem pół, na których sojusznicy będą się "bezpiecznie różnić" od partii Jarosława Kaczyńskiego.
- Nie ma w naszym środowisku jednej opinii, są różne poglądy i różne odcienie tych poglądów - mówił.
Na pytanie, czy "bezpiecznym różnieniem się" ma być krytykowanie premiera, Terlecki odparł, że w sojuszu są elementy słabsze i silniejsze, a koalicjanci "muszą sobie pogadać".
W rozmowie poruszono także kwestię wczorajszej sytuacji na sali sejmowej, gdy Terlecki skomentował wystąpienie posła KO Pawła Zalewskiego słowami: puknij się w czoło.
Według wicemarszałka Sejmu nie ma za co przepraszać, czego Zalewski się domaga, bo była to jedynie łagodna forma powiedzenia "nie pleć głupot" wobec "banialuk, które opowiadała w Sejmie opozycja, krytykująca Morawieckiego.
Terlecki mówił także, że polska szkoła nie znajduje się jeszcze na takim poziomie, jakiego życzyłoby sobie PiS. Jest przekonany, że młodzi, którzy przejdą edukację zgodną z poglądami Prawa i Sprawiedliwości, chętniej będą na to ugrupowanie głosować.
Na uwagę, że na Andrzeja Dudę głosowali ludzie słabiej wykształceni, a osoby lepiej wykształcone oddały głos na Rafała Trzaskowskiego, Terlecki przypomniał znane powiedzenie, że "ludzie, którzy mają wyższe wykształcenie, niekoniecznie mają podstawowe". Dodał, że "nie ma zamiaru nikogo obrażać".