fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Mundury sejmowej straży warte miliony

Reforma przeprowadzona przez PiS uczyniła z sejmowej straży pełnoprawną służbę mundurową
Fotorzepa/ Robert Gardziński
Za czasów marszałka Marka Kuchcińskiego strażnicy strzegący parlamentu dostali nowe wzory ubrań. Pochłania to znaczne koszty.

Czapka rogatywka, wysokie czarne buty, skórzane rękawiczki i pasy ze specjalnymi mocowaniami do szabel – tak prezentują się funkcjonariusze sejmowej straży marszałkowskiej w najefektywniejszym rodzaju umundurowania, reprezentacyjnym. Strażnicy mają też do dyspozycji ubiory służbowy, galowy i specjalny. Ten ostatni wykonany jest w granatowo-szaro-czarnym kamuflażu, charakterystycznym dla policyjnych i wojskowych jednostek specjalnych.

Przed 2018 rokiem funkcjonariusze prezentowali się dużo skromniej. Najczęściej nosili proste granatowe garnitury z luźnymi nogawkami i ozdobnym sznurem na piersi. Zmiana umundurowania była jednym z elementów reformy straży, przeprowadzonej przez PiS. Popularna teoria głosi, że były marszałek Marek Kuchciński zafascynował się strażnikami z parlamentu w Budapeszcie, więc nie tylko zmienił mundury polskich funkcjonariuszy, ale w dodatku na wzór węgierskich wyposażył ich w szable. I kosztuje to majątek. W samym 2019 roku na umundurowanie straży poszło 1,99 mln zł.

Taka kwota znalazła się w sprawozdaniu z wykonania budżetu Kancelarii Sejmu w 2019 roku, we wtorek omawianym na posiedzeniu Komisji Regulaminowej i Spraw Poselskich. Na wysokie koszty umundurowania zwrócili uwagę posłowie opozycji. Powód? Strażników w Sejmie jest 149, a w 2019 roku było ich 165. Więc na umundurowanie każdego z nich poszło około 12 tys. zł.

Wiceszef Komisji Regulaminowej Jarosław Urbaniak z KO mówi „Rzeczpospolitej”, że kwotę można by jeszcze zrozumieć tuż po wejściu w życie reformy straży, gdy funkcjonariuszy trzeba było ubrać w nowe mundury. – Jednak od reformy mijają ledwo dwa lata – zauważa.

Dlaczego koszty w 2019 roku były tak wysokie? „Rozporządzenie prezesa rady ministrów z 7 września 2018 roku nakłada obowiązek zaopatrzenia w części składowe umundurowania wszystkich funkcjonariuszy” – wyjaśnia Centrum Informacyjne Sejmu i wylicza kilkadziesiąt elementów umundurowania, które trzeba było kupić dla strażników. „Kwota wydatkowana w roku 2019 wynikała z konieczności dostosowania umundurowania do wymogów wspomnianego rozporządzenia. Należy podkreślić, mundury i płaszcze są szyte na miarę” – dodaje CIS.

Rzeczywiście, w rozporządzeniu premiera zawarte są normy, z których wynika, jak często trzeba zmieniać poszczególne elementy ubioru. CIS nie wspomina jednak, że rozporządzenie premiera w rzeczywistości powstawało we współpracy z Kancelarią Sejmu.

W dodatku na tym wydatki na wygląd funkcjonariuszy się nie kończą. W 2019 roku 71 tys. poszło na ekwiwalent za pranie umundurowania. Z kolei w 2018 roku ujawniliśmy, że 70 tys. zł wydano na zakup 15 szabel dla straży marszałkowskiej, czyli na sztukę poszło 4,7 tys. zł.

Jarosław Urbaniak mówi, że poza zmianą umundurowania i przyznaniu przywilejów emerytalnych niewiele wyszło z reformy straży. Zauważa, że przede wszystkim nie powiódł się główny cel, czyli zwiększenie liczebności służby o około 100 osób. Od lat utrzymuje się ona na podobnym poziomie, a ponieważ w ochronie Sejmu nie pomaga już SOP, strażnicy są przeciążeni pracą. – Mieliśmy być silni, zwarci i gotowi. A skończyło się, jak pisał Dołęga-Mostowicz, na bryczesach, frazesach i defiladach – podsumowuje poseł.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA