fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Republikanie tracą wiarę w Trumpa

Senator Mitt Romney, jeden z najważniejszych krytyków Donalda Trumpa w szeregach republikańskich, uznany przez prezydenta za „pompatyczną d..ę"
AFP
Czołowi konserwatywni senatorowie są w szoku z powodu zdrady przez prezydenta kurdyjskich sojuszników. To się skończy impeachmentem?

Do głosowania nad losem prezydenta w Senacie z pewnością dojdzie. O tym zapewnił już przewodniczący republikańskiej większości w izbie wyższej Kongresu Mitch McConnell.

– Jeśli Izba Reprezentantów wystąpi do nas z takim wnioskiem, to musimy zgodnie z senackim regulaminem się tym zająć – oświadczył senator z Kentucky.

W Izbie Reprezentantów demokraci mają większość. W miarę jak na światło dzienne wychodzi coraz więcej dowodów na to, że Trump starał się przekonać nie tylko prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, ale też jego chińskiego odpowiednika Xi Jinpinga do znalezienia haków na Joe Bidena oraz jego syna i nawet był gotowy uzależnić od tego wsparcie wojskowe dla Kijowa oraz reakcję USA na pacyfikację demokratycznych manifestacji w Hongkongu, wniosek o rozpoczęcie procedury odsunięcia prezydenta od władzy wydaje się przesądzony.

O tym, czy Trump faktycznie będzie musiał się wyprowadzić z Białego Domu, zadecyduje jednak Senat większością dwóch trzecich głosów. Do 47 demokratycznych senatorów musiałoby się więc w tej sprawie przyłączyć aż 20 z 53 senatorów republikańskich – co wydaje się wciąż bardzo mało prawdopodobne.

Przeczytaj też: Trump zdradził Kurdów. Zdradzi i Polskę?

Ale już nie całkiem niemożliwe. Zapowiedź Trumpa w poniedziałek po rozmowie z Recepem Erdoganem, że wycofa amerykańskich żołnierzy z syryjskiego pogranicza, aby otworzyć drogę dla tureckiej ofensywy przeciw Kurdom, wywołała szok także wśród republikańskich senatorów.

W szczególności czterech z nich, którzy wywodzą się ze stanów głosujących raz na demokratów, raz na republikanów (swing state), nie chce się zbytnio solidaryzować z prezydentem w obawie, że stracą poparcie tak wyborców niezależnych, jak i umiarkowanych republikanów. Chodzi o Cory Gardner z Kolorado, Marthę McSally z Arizony, Joni Ernst z Iowa, Susan Collins z Maine oraz Thoma Tillisa z Karoliny Północnej. Jeśli republikanie stracą wszystkie te stany, stracą także większość w samym Senacie, co zasadniczo zmieni równowagę sił w Waszyngtonie.

Na razie bunt przeciw Trumpowi dotyczy przede wszystkim sprawy kurdyjskiej, zdecydowanie mniej wrażliwej dla prezydenta od procedury impeachmentu. Do tego stopnia, że McConnell wspomniał już o możliwości utworzenia przez republikanów i demokratów „superwiększości”, która może odrzucić decyzję Białego Domu w sprawie Syrii.

„Jakże smutne. Jakże niebezpieczne” – napisał na Twitterze o decyzji Trumpa w sprawie Syrii wpływowy republikański senator z Karoliny Południowej Lindsey Graham.

– Administracja Trumpa popełniła wielki błąd, którego skutki dalece wykroczą poza syryjskie granice – potwierdził jego kolega z Florydy Marco Rubio, kontrkandydat prezydenta w walce o nominację republikańską w 2016 r.

Do tej pory prezydent opierał swoją władzę nad Partią Republikańską na bezwzględnym zaufaniu, jakim się cieszył wśród najbardziej konserwatywnych działaczy. Ale nawet ewangelikalne skrzydło ugrupowania zaczyna stawiać pod znakiem zapytania jego politykę, w tym przypadku z powodu zagrożenia, jakie stwarza dla nielicznych już chrześcijan żyjących w Syrii.

Znacznie mniej republikanów w Senacie jest gotowych krytykować Trumpa za działania, które spowodowały impeachment. Na to decydują się tylko ci, którzy czują się na tyle pewnie, że wierzą, iż nawet wbrew prezydentowi utrzymają swój mandat.

Susan Collins, która reprezentuje Maine od 20 lat i jest uważana za senator umiarkowaną, powiedziała: „sądzę, że prezydent zrobił wielki błąd, prosząc Chiny o włączenie się do śledztwa przeciwko swoim politycznym oponentom”.

– Amerykanie nie zwracają się do chińskich komuchów, szukając prawdy – podkreślił republikański senator z Nebraski Ben Sasse. A reprezentujący Utah Mitt Romney, wciąż jeden z polityków wagi ciężkiej w Partii Republikańskiej, uznał decyzję Trumpa za „błędną i odrzucającą”. Za to naraził się zresztą na atak prezydenta, który uznał go za „pompatyczną d...ę”.

Pozostaje kwestia uratowania prezydentury dla republikanów. Już teraz Trump jest wyraźnie w tyle za Bidenem w większości sondaży. Wylansowanie na ostatniej prostej przed wyborami w listopadzie 2020 r. innego republikańskiego kandydata byłoby niezwykle ryzykowne.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA