Reklama

Chiny do USA: To rażąca ingerencja w sprawy Wenezueli

Rozporządzenie prezydenta USA Donalda Trumpa nakazujące zamrożenie aktywów rządu Wenezueli i odcięcie go od źródeł finansowania jest aktem "rażącej ingerencji" i naruszenia norm w stosunkach międzynarodowych - oświadczył MSZ Chin.

Aktualizacja: 08.08.2019 06:36 Publikacja: 08.08.2019 05:26

Chiny do USA: To rażąca ingerencja w sprawy Wenezueli

Foto: AFP

arb

- Chiny będą nadal współpracować z Wenezuelą - zapewniła rzeczniczka chińskiego resort spraw zagranicznych Hua Chunying.

MSZ Chin wzywa USA do przestrzegania prawa międzynarodowego i zaprzestania działań wywołujących konflikty.

MSZ Chin odpowiedział w ten sposób na słowa doradcy Trumpa ds. bezpieczeństwa narodowego, Johna Boltona, który ostrzegł Chiny i Rosję, by kraje te wstrzymały poparcie dla administracji prezydenta Nicolasa Maduro.

Wenezuela jest od stycznia pogrążona w poważnym kryzysie politycznym - 23 stycznia lider opozycji, przewodniczący Zgromadzenia Narodowego ogłosił się tymczasowym prezydentem kraju i niemal od razu został uznany przez USA (potem Guaido za prezydenta uznało jeszcze 50 innych państw świata). Tymczasem Rosja i Chiny nadal wspierają Maduro.

W czerwcu prezydent Chin Xi Jinping zapowiadał, że Pekin pomoże w przywróceniu normalności w Wenezueli.

Reklama
Reklama

Wenezuela jest kolejnym punktem zapalnym w relacjach USA z Chinami.

USA uznały 5 sierpnia Chiny za kraj manipulujący wartością swojej waluty, po tym jak chiński juan osiągnął najniższą od 11 lat wartość. Niska wartość juana sprzyja eksportowi Chin, który ucierpiał na wprowadzeniu przez Donalda Trumpa ceł na większość towarów z Chin. Cła są elementem wojny handlowej, jaką USA prowadzą z Chinami od 2018 roku.

USA zarzucają Chinom m.in. nieuczciwą konkurencję, kradzież technologii oraz bezpodstawne korzystanie w WTO ze statusu kraju rozwijającego się (mimo że Chiny są drugą gospodarką świata).

Chińskie media zarzucają USA, że kraj ten chce "podważyć panujący ład międzynarodowy" i nie zachowują się tak, jak powinno zachowywać się światowego mocarstwo, które winno stawiać sobie za cel dbanie o stabilność i bezpieczeństwo społeczności międzynarodowej.

Punktem spornym w relacjach między USA a Chinami jest też kwestia Tajwanu - Pentagon poinformował niedawno o sprzedaży Tajwanowi ponad 100 czołgów Abrams i 250 rakiet Stinger o wartości 2,2 mld dolarów. Decyzję tę potępiły Chiny, które uznają Tajwan za zbuntowaną prowincję.

Chiny pod koniec lipca ostrzegły, że są gotowe na wojnę z Tajwanem jeśli ten będzie zmierzał do niepodległości.

Reklama
Reklama

USA i Chiny spierają się też o prawo do swobodnej żeglugi w rejonie Morza Południowochińskiego - okręty USA regularnie pojawiają się na tych wodach, co za każdym razem wywołuje protest Chin. Chiny zwiększają swoją obecność wojskową w tym rejonie roszcząc sobie prawa m.in. do wysp Spratly i Paracelskich, które są przedmiotem roszczeń terytorialnych kilku innych krajów Azji Południowo-Wschodniej.

W ostatnim czasie, w związku z wypowiedzeniem przez USA traktatu INF Pentagon zapowiedział rozmieszczenie rakiet średniego zasięgu w Azji, co miałoby być odpowiedzią na rosnący potencjał militarny Chin. Chiny w odpowiedzi oświadczyły, że jeśli sojusznicy Chin zdecydują się na goszczenie u siebie amerykańskich rakiet "będzie to niekorzystne dla ich bezpieczeństwa".

Polityka
Donald Trump uratował premier Danii przed utratą władzy? Odbicie w sondażach
Polityka
Minnesota: Nowe rozkazy dla funkcjonariuszy ICE. „Nie dyskutujcie, nikogo nie przekonacie”
Polityka
W Szwecji biologiczne kobiety nie będą dzieliły celi z biologicznymi mężczyznami
Polityka
Rosja w Syrii: jak klęskę zamienić w zwycięstwo
Polityka
Czy Minneapolis stanie się punktem zwrotnym dla administracji Donalda Trumpa?
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama