Rzecznik rządu ocenił, że w związku z tym, iż premier nie przewiduje zmian w rządzie, nie należy się spodziewać zmiany na stanowisku szefa MEN.
- Nasze stanowisko w zakresie tego, co stało się w Białymstoku, jest jasne - podkreślił Piotr Müller. - Działania, które odnoszą się do tej wypowiedzi pana ministra, nie są wprost proporcjonalne do tego, co pan minister powiedział - dodał.
Rzecznik zastrzegł, że stanowisko szefa MEN nie jest stanowiskiem rządu, a minister edukacji wyjaśniał, że został źle zrozumiany.
Chodzi o wypowiedzi szefa MEN Dariusza Piontkowskiego po sobotnim Marszu Równości w Białymstoku, w którym wzięło udział ok. 800 osób. Marsz próbowali zatrzymać kontrmanifestanci. W stronę idących chuligani rzucali kamieniami, racami i jajkami. Interweniowała policja, używając m.in. gazu.
Jak podało w komunikacie MSWiA, w Białymstoku funkcjonuje grupa powołana w celu identyfikacji wszystkich osób, które łamały prawo przy okazji marszu. Podlascy policjanci ustalili tożsamość 72 osób, które w sobotę w Białymstoku łamały prawo. Wobec 51 osób zostały lub są wykonywane czynności w związku z popełnionymi przestępstwami lub wykroczeniami.
Premier Mateusz Morawiecki odniósł się do wydarzeń w Białymstoku mówiąc, że "w Polsce jest miejsce dla każdego, ale nie ma miejsca na takie chuligańskie, barbarzyńskie traktowanie drugiego człowieka". Dodał, że rząd potępia chuligańskie zachowanie. - W kodzie DNA Prawa i Sprawiedliwości jest zapewnienie bezpieczeństwa Polaków. Wystarczy przypomnieć działania Lecha Kaczyńskiego. To jest w jądrze każdego naszego programu politycznego - zadeklarował.
We wtorek minister edukacji był pytany o swe słowa. Powiedział, że zostały źle odczytane. - Ja tylko mówiłem o tym, że tego typu manifestacje budzą ogromne emocje - oświadczył.
- One czasami doprowadzają także do zachowań agresywnych i w Białymstoku mieliśmy do czynienia z taką sytuacją. W związku z tym mówiłem o tym, że warto przygotować się na skutki organizowania takich manifestacji. Jednym z nich jest m.in. ogromna skala emocji - podkreślił.
Minister dodał, że Polska jest demokratycznym państwem prawa. - U nas wszyscy, także ci, którzy mają inne pomysły na funkcjonowanie w życiu, mają prawo do tego, aby organizować manifestacje i w Białymstoku taka manifestacja się odbyła - powiedział.