- Radzę, nie tylko moim kolegom (z PSL - red.), ale i obywatelom, żebyśmy koncentrowali się na tym, co dzisiaj jest najważniejsze - powiedział Janusz Piechociński w programie #RZECZoPOLITYCE. Były prezes PSL skrytykował jakość debaty publicznej, przypominając niektóre głośne tematy. - Otóż w którymś momencie mamy problem banana i wolności sztuki. Przez trzy dni dzieje się, kotłuje. Później mamy problem nieprawości i łamania prawa przez niektórych duchownych - mówił Piechociński.

- Później mamy problem z grudnia zeszłego roku z cenami energii. Bach, ustawa, wszyscy zadowoleni. Głosujemy, pięć głosów przeciw itd. Mija szósty czy siódmy miesiąc, mamy totalny bałagan na rynku - podkreślił były wicepremier, przypominając spadki na warszawskiej giełdzie.



Od stycznia 2018 r. do kwietnia 2019 r. indeks WIG-Energia spadł o ok. 27 procent. W tym okresie kurs akcji największych spółek energetycznych spadł o kilkadziesiąt procent.

Janusz Piechociński zwrócił uwagę, że Polsce potrzeba 18-20 milionów ton stali rocznie, a produkcja krajowa wynosi 5 milionów ton. - Jak to się przełoży na bilans handlowy, na miejsca pracy, na naszą konkurencyjność - pytał polityk. - Zwracam uwagę, że gdzieś się zatraciliśmy - dodał.

Były szef PSL oświadczył, że szpitale mają 17 miliardów złotych długów, pacjenci umierają na SOR-ach, a w społeczności lokalnej "przyzwalamy na to", żeby najważniejszymi problemami były ścieżki rowerowe, skateparki i baseny.

- Najgorsze jest to, że zajęliśmy się sobą, tymi połajankami, wojnami. Co powie Tusk, dlaczego dziś jest powołanie nowych ministrów, czy pani Dulkiewicz prezydent poda rękę, albo nie poda, a czy pan premier przyjmie tę rękę. A gdzie jest świat? - pytał Piechociński.