fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Sondaż: PiS z przewagą przed wyborami do PE

SLD pod wodzą Włodzimierza Czarzastego (na zdj.) po długich wahaniach ostatecznie zdecydowało pójść do wyborów wspólnie z Platformą
PAP/ Jacek Turczyk
Platforma liczy na to, że zjednoczenie opozycji pozwoli jej w maju na zwycięstwo.

Zjednoczona Prawica wciąż utrzymuje sporą przewagę nad opozycją – wynika z sondażu IBRiS dla „Rz". Gdyby wybory do Parlamentu Europejskiego odbyły się dziś, partia rządząca i jej sojusznicy mogliby liczyć na 36-proc. poparcie. Koalicja Obywatelska (PO i Nowoczesna) ma 28 proc., a Wiosna Roberta Biedronia 12 proc. SLD może liczyć na 6 proc., a PSL i Kukiz'15 dostałyby po 5 proc.

Mimo dość sporej przewagi PiS nie może jednak spać spokojnie. W sobotę wejście do budowanej przez PO Koalicji Europejskiej ogłosił SLD. W niedzielę decyzję o przyłączeniu się do tej inicjatywy ogłosili też Zieloni.

Rzeczpsopolita

W wyborach poza kształtem list będzie liczyć się też frekwencja. Aż 49 proc. ankietowanych deklaruje, że chce głosować w wyborach (38 proc. „zdecydowanie tak", 11 proc. „raczej tak"). W 2014 roku frekwencja wynosiła zaledwie 23,83 proc.

Na wysoką frekwencję i mobilizację liczy przede wszystkim PO. Partia Grzegorza Schetyny liczy też na to, że szeroka koalicja opozycji pokona PiS. – Jeśli do wyniku KO dodamy PSL i SLD, to wreszcie można powiedzieć, że ludzie mają szansę głosować na projekt, który może wygrać z PiS. Nie warto rozdrabniać głosu – mówi nam jeden ze strategów PO. – Po tym, co stało się w Polsce w ostatnich trzech latach, wyborcy są bardzo racjonalni. Wszyscy wiemy, czym może się skończyć podzielenie opozycji.

Trudne negocjacje

Koalicja Europejska, która ma być szerokim porozumieniem opozycji – na razie bez Biedronia – powstaje jednak w bólach.

Jak pisała „Rzeczpospolita", w pewnym momencie jej utworzenie było pod dużym znakiem zapytania. Ostatecznie zadziałała tzw. strategia odjeżdżającego pociągu. PO liczyła na to, że gdy byli premierzy ogłoszą apel o budowę Koalicji Europejskiej (w tym Leszek Miller, Marek Belka), to SLD nie będzie miał już wyjścia i też się do inicjatywy przyłączy. Tak też się stało. SLD jest pierwszym „wagonem" tego wyborczego pociągu. Kolejne mają dołączyć ze względu na presję i obawy przed samodzielnym startem.

To wszystko komplikuje jednak proces budowy list. Jak zastrzegają nasi rozmówcy, żadne ostateczne ustalenia nie zostały jeszcze poczynione. 13 „jedynek" musi uwzględniać zarówno polityków PO, byłych premierów, polityków SLD, Nowoczesnej i PSL (jeśli się przyłączą). Obecnie najczęściej powtarzana wersja dotyczy np. startu Włodzimierza Cimoszewicza z Warszawy, Leszka Millera z Łodzi.

W Małopolsce pojawiły się pogłoski, że jedynką Koalicji Obywatelskiej będzie Zbigniew Boniek, ale ten stanowczo zaprzeczył. Wielu obecnych europosłów PO będzie musiało wystartować z dalszych miejsc lub nie dostanie się w ogóle na listy. To powoduje pewną frustrację w obecnej delegacji Platformy do Parlamentu Europejskiego

Na wynik Koalicji – co jest pewnego rodzaju paradoksem – może wpłynąć też to, że w naturalny sposób przy mocnej obsadzie list, kandydaci będą ostro ze sobą rywalizować. A to będzie pracowało na korzyść całej listy i wyniku. Między innymi dlatego politycy PiS spodziewają się wyrównanej kampanii i niewielkiej różnicy głosów w wyniku dwóch głównych bloków.

Co zrobi PSL?

23 lutego odbędzie się posiedzenie Rady Naczelnej PSL.Delegaci zdecydują o tym, czy wejść do szerokiej koalicji czy też wybrać samodzielny start.

Jak wynika z naszych informacji, NKW (Naczelny Komitet Wykonawczy) przychyla się do przyłączenia się do listy tworzonej wokół PO. Jednak delegaci z terenu mogą być mniej entuzjastyczni. – Jest dyskusja – przyznaje nasz rozmówca z PSL. – Zdecydować mogą głosy delegatów z regionów bardziej konserwatywnych – przede wszystkim z tzw. ściany wschodniej.

Wynik 5 proc. PSL w naszym sondażu nie będzie ułatwiać decyzji ludowcom, bo nie wskazuje ani kierunku do samodzielnego startu (gdyby wynik był bliski dwucyfrowego), ani nie mówi wprost o konieczności przyłączenia się do Koalicji (gdyby ludowcy byli pod progiem).

Nie ma za to wątpliwości, że samodzielnie w wyborach do PE wystartuje Wiosna Roberta Biedronia. Jednak Platforma liczy na to, że sam szyld Koalicji Europejskiej przyciągnie część wyborców Biedronia, którzy nie chcą głosować na samą PO. – Nasze sondaże wskazują, że to może dotyczyć nawet jednej czwartej elektoratu Wiosny – twierdzi nasz rozmówca z PO.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA