Reklama

Wybory w Kongu: Najpierw wyłączono internet, teraz prywatną telewizję

Władze Demokratycznej Republiki Konga zablokowały sygnał stacji telewizyjnej należącej do opozycyjnego polityka, ponieważ miała ona podać wynik wyborów prezydenckich przed oficjalnym komunikatem komisji wyborczej.
Wybory w Kongu: Najpierw wyłączono internet, teraz prywatną telewizję

Foto: AFP

arb

Chodzi o niedzielne wybory prezydenckie w DR Konga. Opozycja oskarża władze o nieprawidłowości w czasie wyborów, które miały wyłonić następcę rządzącego krajem od 17 lat Josepha Kabili. Jak podkreśla BBC jest to pierwszy przypadek pokojowego przekazaniu władzy w Kongu odkąd państwo to uzyskało niepodległość w 1960 roku (wcześniej było belgijską kolonią).

Zablokowany przez władze kanał telewizyjny to "Canal Congo" należący do byłego lidera rebeliantów, oczyszczonego w procesie z zarzutów o zbrodnie wojennej, Jeana Pierre'a-Bemby.

Opozycjonista nie mógł startować w wyborach w związku ze skazaniem go przez Międzynarodowy Trybunał Karny za przekupywanie świadków podczas procesu. W wyborach prezydenckich wspierał biznesmena Martina Fayulu.

Władze Konga zablokowały też dostęp do sygnału francuskiego radia RFI i wycofały akredytację dla jednej z dziennikarek tej stacji, oskarżając ją o naruszenie prawa wyborczego.

- Nie pozwolimy stacji radiowej dolewać benzyny do ognia w czasie, gdy czekamy na wstępne wyniki wyborów - powiedział rzecznik rządu Kongo.

Reklama
Reklama

Wstępne wyniki wyborów mają być znane 6 stycznia. Komisja wyborcza zastrzega jednak, że może dojść do opóźnienia ich publikacji. Na razie komisja czeka na dane aż z 80 proc. komisji wyborczych.

W wyborach startowało 21 kandydatów. Faworytami są Emmanuel Ramazani Shadary, były szef MSW, polityk będący stronnikiem ustępującego prezydenta; wspomniany Fayulu, który obiecuje "godne i kwitnące Kongo", oraz Felix Tshisekedi Tshilombo syn weterana opozycji, który priorytetem chce uczynić walkę z biedą w kraju.

Od poniedziałku w Kongu nie działa internet. Mieszkańcy nie mogą też wysyłać SMS-ów. Blokada internetu i SMS-ów ma przeciwdziałać przesyłaniu sobie przez mieszkańców nieoficjalnych i niezweryfikowanych wyników wyborów, które mogłyby doprowadzić do zaognienia sytuacji w kraju.

Polityka
Szpagat Łukaszenki. Jak udobruchać Trumpa i nie rozzłościć Putina?
Materiał Promocyjny
Jak zostać franczyzobiorcą McDonald’s?
Materiał Promocyjny
OTOMOTO rewolucjonizuje dodawanie ogłoszeń
Polityka
Atak USA na Iran: Donald Trump nie wziął jednego pod uwagę i teraz ma problem
Polityka
To nie Rosja stoi za uszkodzeniami kabli na Bałtyku? Nowe ustalenia służb
Polityka
Radosław Sikorski dla „Rzeczpospolitej”: Pomyślałem, że to ryzykowne, gdy bomby spadły na Teheran
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama