fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Schetyna i Kaczyński nie powtarzają błędów Buzka

Marian Krzaklewski (z prawej) celował znacznie wyżej niż w fotel premiera. Dlatego szefem rządu uczynił Jerzego Buzka.
Fotorzepa, Jakub Ostałowski
Po epoce dyskusji kanapowych partii, które kończyły się kolejnymi rozłamami, 20 lat temu polska prawica zjednoczyła się pod sztandarami AWS–UW. Tak narodził się ambitny rząd, który przeprowadził cztery odważne reformy. Odważne, ale niekoniecznie udane.

Połowa lat 90. była najgorszym czasem dla polskiej prawicy. Rozbita, skłócona i chronicznie niezdolna do porozumień, we wrześniu 1996 roku po raz pierwszy wstała z kolan, przezwyciężając syndrom „konwentu św. Katarzyny", jednocząc się jako Akcja Wyborcza Solidarność. Na sukces nie trzeba było długo czekać – rok później to centroprawicowe pospolite ruszenie wygrało wybory parlamentarne, by w listopadzie 1997 roku wraz z Unią Wolności zacząć rządzić Polską. Co nam zostało po rządach AWS–UW?

Żeby oddać klimat polityczny rządów AWS, warto przypomnieć spektakl Jana Klaty zatytułowany „H." z 2004 roku, który przenosi akcję Hamleta w surowe wnętrza Stoczni Gdańskiej, do hali 42A, w której niegdyś pracowała suwnicowa Anna Walentynowicz. Dzięki temu już samo miejsce dramatu sprawia, że w powietrzu „unoszą się duchy historii i niewyraźne widmo przyszłości". „H." pełen był scen perełek, gorzko komentujących upadek solidarnościowego etosu. W jednej z nich Haml...

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA