fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Złudna idylla

AdobeStock
To państwa stoją za niemal połową cyberataków na świecie w ostatnim roku – wynika z raportu firm Verint i Thales, który ukazał się w tym tygodniu. Hakerzy pracujący na zlecenie rządów atakują sieci administracji państwowej, bezpieczeństwa, sektor finansowy czy infrastrukturę transportową i energetyczną. Celem jest najczęściej zebranie informacji, które mogą okazać się przydatne w czasie potencjalnego konfliktu. Za wiele ataków w Polsce (która uplasowała się na 20. miejscu najczęściej atakowanych państw) odpowiada Rosja.

To zaś oznacza, że hybrydowa wojna prowadzona przez Moskwę nie jest żadną fantazją. A polega ona na tym, że prowadzi się działania agresywne równolegle w co najmniej dwóch sferach – na przykład na polu informacji i dokonując cyberataków. Użycie konwencjonalnych środków militarnych wcale nie jest konieczne.




Z tego typu konfliktem mamy do czynienia non stop – wystarczy rzut oka na kremlowskie publikatory, na przykład Sputnik. Z raportu Verinta i Thalesa wynika, że jednym z narzędzi stosowanych przez Rosjan jest złośliwe oprogramowanie o nazwie BlackEnergy – używane również do ataków na elektrownie na Ukrainie. Według wcześniejszych raportów zaś łatwo się zorientować, że BlackEnergy była narzędziem wykorzystywanym przez grupę hakerską Fancy Bear, którą eksperci wiążą z rosyjskim wywiadem wojskowym GRU. Jak czytamy w jawnej części raportu specjalnego amerykańskiego prokuratora Roberta Muellera, w prezydencką kampanię wyborczą w 2016 r. w USA ingerowali oficerowie jedn...

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA