fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Robert Mazurek: Z kieliszkiem i kompasem

grzegorz hawałej
Od Skandynawii po Maltę, Kanady po Argentynę, w Australii, Azji i Afryce – wino robią wszędzie. I nawet jeśli wino holenderskie czy tajskie nie jest najbardziej znane na świecie, to degustujemy, degustujemy, degustujemy. W końcu właśnie po to dobry Bóg wymyślił wakacje.

No dobrze, a dokąd na wino, pytają wciąż czytelnicy. To uprośćmy: dokąd poza Francją, Włochami, Hiszpanią i innymi oczywistymi kierunkami? Piszę co prawda te słowa z północy Portugalii, w kieliszku świeżuteńkie vinho verde, bo Minho to region, w którym powstaje, ale chcę zachęcić państwa do odkrywania mniej znanych miejsc. Przede wszystkim to dobry czas, by poznać winnice polskie. W zasadzie poza Podlasiem – tam stawiają na miody i bimber – robi się u nas wino wszędzie i gorąco zachęcam, by winiarzy odwiedzać, choćby po drodze nad morze czy w inne góry.

Coraz lepsze wina powstają u naszych sąsiadów i o nich trzeba wspomnieć. Swoją drogą zdumiewające jest, jak niewielu Polaków poznaje turystyką winiarską Niemiec z ich szlakami winnymi. Ale nie o krainę rieslingów mi chodzi, ani też o Ukrainę z coraz lepszymi winiarniami i producentami godnymi polecenia. Popatrzmy na sąsiadów z południa. Na Słowacji mamy dwa regiony, które są resztówką – na wschodzi...

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA