fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Plus Minus

Joanna Szczepkowska: Lewica i lewactwo

Fotorzepa, Darek Golik
Joanna Pachla, blogerka, napisała tekst, który odbił się głośnym echem. To młoda osoba, uczestniczka czarnych protestów, dla której jednak powszechne uznanie, z jakim spotkała się Natalia Przybysz za udzielenie wywiadu o dokonanej aborcji, stało się początkiem wątpliwości co do sensu tych marszów.

Tekst jest świetnie napisany i bardzo wyważony. Czytelnicy „Wyborczej" w komentarzach nie zostawiają na autorce suchej nitki, choć przecież prowadzi ona właśnie upragniony dialog, którego wszyscy tak się domagają.

Zostałam niedawno zaproszona na debatę, której bohaterami byli przywódcy partii opozycyjnych albo ich istotni przedstawiciele. Szybko okazało się, że do porozumienia nie dojdą. Nie było tam woli walki o instytucje, takie jak sądy i Trybunał. Uczestników dyskusji nie bolały kwestie, które wyciągają na ulice protestujących ludzi. Istotne są z ich punktu widzenia tylko trzy postulaty: rozdział Kościoła od państwa, legalizacja aborcji i związków homoseksualnych. Obecna tam Barbara Nowacka chętnie i często powtarzała slogan: „po prostu rozmawiajmy". Na to wstała kobieta z widowni. Stwierdziła, że jest gorliwą uczestniczką czarnych marszów, ale za dużo w nich wątków, które sprowadzają się, jak to określiła, „do macicy". A one nie chodzi przecież na te demonstracje tylko w tej sprawie. Odpowiedź Barbary Nowackiej brzmiała: tak będzie nadal, bo tak czasem być musi. A więc nie ma rozmowy. Jest tylko jedna słuszna droga.

Będziemy nagradzać Natalię Przybysz za to, że sprawiła sobie ulgę, usuwając ciążę. Nie piszę o tym bez powodu. Historia ta dokładnie obrazuje różnicę między lewicą a lewactwem. Natalia Przybysz po dokonaniu aborcji pisze: „Czuję wielką ulgę. Nagle cieszysz się wszystkim w swoim życiu, tym, co masz. Robisz postanowienia, jakby był Nowy Rok – że teraz zrobisz to i tamto. To najbardziej uskrzydlające przebudzenie".

Taka to apoteoza aborcji. A teraz wyobraźmy sobie, że sąsiad jakiejś Pauliny gra na saksofonie. Strasznie jej to przeszkadza. Przeprowadzić się? Ile to kłopotu! Paulina podaje więc sąsiadowi zatrutą herbatę. A potem? Jaka cisza... Czuje wielką ulgę. „Nagle cieszysz się w swoim życiu wszystkim, co masz". I to jest właśnie lewactwo. Bez dylematów moralnych, wyrzutów sumienia, wyrzeczeń.

Określenie „lewackość" pojawia się już częściej niż słowo „lewica". To trochę tak jak ze słowem „komuna". Powstało jako rodzaj słownego potworka odzwierciedlającego fakt, że to, co działo się w państwach bloku wschodniego, nie jest podobne ani do komunizmu, ani do socjalizmu. To samo z „lewactwem". Ani to kapitalizm, ani socjalizm. Trybunał Konstytucyjny? Może to ważne, ale... Dziewczyny! Po pierwsze, orgazm, potem najwyżej aborcja. Rozmawiajmy, ale tylko o tolerancji dla mniejszości, bo polemika z mniejszością to nie prowadzenie rozmowy, tylko posługiwanie się językiem nienawiści. Jedzmy więc, kupujmy, bawmy się. Sprowadźmy uchodźców, byle tylko nie do naszych eleganckich mieszkań.

W określeniu „lewica" jest coś szlachetnego. Jego korzenie to sprzeciw wobec kapitalizmu, walka z wyzyskiem. Ile dzisiaj zostało z tej tradycji? Czy którakolwiek z partii nazywanych lewicowymi próbuje walczyć z niesprawiedliwością społeczną? Najbliżej jest do tego partii Razem, podkreślającej znaczenie polityki socjalnej. Nie da się jej jednak prowadzić, rezygnując z mechanizmów wszechobecnego rynku. Nowoczesna, jeśli w ogóle przetrwa, trzyma się z daleka od społecznej wrażliwości.

Czy można więc powiedzieć, że dzisiejsza lewica stoi w opozycji do kapitalizmu? Bliżej prawdy byłoby stwierdzenie, że kapitalizm jest jej ostoją. Znacznie bliżej jest do socjalizmu partii określanej jako prawicowa. To Prawo i Sprawiedliwość zaczęło prowadzić rozbudowaną politykę socjalną. Nie wiadomo jeszcze z jakim skutkiem, ale jednak sporo rozdało. PiS nie może jednak zacząć się podpisywać pod terminem „lewica", bo już u swoich korzeni odcięła się ona od Kościoła.

Opozycją dla dzisiejszej lewicy jest konserwatyzm, który jako idea stanowi monolit. Owszem, istnieje neokonserwatyzm, jest konserwatyzm neorealistyczny, ale różnice między nimi są niewielkie. Podstawą konserwatyzmu jest ochrona tradycyjnych wartości. Lewica przeobraziła się w lewactwo, a tymczasem prawica jak stała, tak stoi.

Żal mi było tej kobiety na debacie. Właśnie zaczęła dialog. Została za to zrugana, nikt nie chciał prowadzić z nią rozmowy. Lewactwo to coś więcej niż legalizacja aborcji, par homoseksualnych i rozdział Kościoła od państwa. To nagrody za „nie ma sprawy". Lewactwo połyka protesty kobiet jak modliszka ofiarę.

Lewico nielewacka, wróć. Myśl odważnie.

PLUS MINUS


Prenumerata sobotniego wydania „Rzeczpospolitej”:


prenumerata.rp.pl/plusminus


tel. 800 12 01 95

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA