Joanna Szczepkowska

Joanna Szczepkowska

Aktorka, pisarka, felietonistka

Joanna Szczepkowska: Agresja, nienawiść, ekspresja żula

Kolejka w sklepie utworzyła się nagle, ktoś zaczepił o mój koszyk, coś z niego wypadło, a kobieta za mną schyliła się, by mi pomóc. Kiedy tak kucałyśmy, szepnęła: – Pani Joanno, co to się dzieje z naszym krajem...

Joanna Szczepkowska: Porzucone marzenia dwudziestolatków

Niedawno spotkałam parę młodych ludzi, którzy związali się ze sobą na początku studiów i kolejne kilka lat utwierdziło ich w przekonaniu, że są dla siebie spełnieniem marzenia o spotkaniu na całe życie.

Szczepkowska: Wprowadzić słowo „fobofobia”

Jeśli jakiekolwiek przewidywanie w tak nieprzewidywalnym czasie ma sens, to pozwolę sobie na taką ocenę – przegrana PiS jest bardziej prawdopodobna niż kiedykolwiek. Jeśli ta ocena się sprawdzi, to sens ma pytanie, co potem i jak potem.

Joanna Szczepkowska. Skąd się bierze w ludziach dzikość

Kilka dni temu samobójstwo popełnił czwarty oficer policji amerykańskiej biorący udział w obronie Kapitolu 6 stycznia 2021 r. Pierwszy z nich dokonał tego niedługo po zamachu, kiedy dowiedział się, że inny ranny policjant zmarł w szpitalu. Śmierci samobójcze pozostałych dzieliły tygodnie, miesiące. Ostatnia zdarzyła się siedem miesięcy po ataku – tyle oficer Gunther Hashida wytrzymał z pamięcią wydarzeń. Każdy z wielu policjantów bez względu na stopień obrażeń został otoczony opieką psychologiczną, a jednak w tych przypadkach nie udało się uniknąć najgorszego.

Joanna Szczepkowska: Rachunek sumienia

Co jakiś czas dostaję na skrzynkę pocztową zaproszenie na spotkanie nazwane „debatą". Jestem zapraszana jako widz, obserwator i kilkakrotnie z takiego zaproszenia skorzystałam, zwłaszcza jeśli nazwiska uczestników gwarantowały ciekawą rozmowę. Coraz rzadziej jednak korzystam, a powód jest prosty. Nigdy jeszcze nie doczekałam się debaty. Na spotkanie zapraszane są zwykle umysły światłe, ale o tym samym światopoglądzie. Debatujący siadają na krzesłach, wychodząc z tych samych założeń i dochodząc do tych samych wniosków, a publiczność wychodzi z taką samą wiedzą i świadomością, z jaką przyszła. Jest to coś w rodzaju napawania się swoimi szlachetnymi poglądami, dzielenia się niezgodą na bezprawie, prognozami przyszłości.

Joanna Szczepkowska: Zawieszeni w międzyczasie

Ciekawa rzecz. Mijaliśmy nieznajomych i często zdarzało się, że mówili dzień dobry – powiedział mi znajomy, bywalec raczej kawiarni niż parków, którego ktoś namówił na długi spacer. To rzeczywiście u nas rzadko spotykane, ale i ja zauważyłam, że spacerujący nawiązują kontakt z innymi znacznie częściej niż kiedyś. Dlaczego? Może odpowiedzią jest „międzyczas"? Mówimy, że coś się zdarzyło lub zdarza w międzyczasie. Jonasz Kofta napisał wiersz pod takim tytułem. Myślę, że właśnie tego lata międzyczas jest szczególnie intensywny.

Joanna Szczepkowska: Parada

Cały postęp naszej współczesnej humanistyki polega na otwieraniu nawiasów i zrozumieniu drugiego człowieka, dlatego zdanie, które przytoczę na początek, utkwiło mi w głowie i nie chce z głowy wyjść. Minister Czarnek powiedział: „Zaspokajanie popędu seksualnego w sposób odmienny od przyjętej normy nazywa się zboczeniem i dewiacją".

Joanna Szczepkowska: Schronić się w Polsce

Trzy białoruskie opozycjonistki: Swiatłana Cichanouska, Maryja Kalesnikawa i Wołha Kawalkowa zostały uhonorowane Nagrodą im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego. Gala odbyła się we Wrocławiu, a jej fragmenty można też było zobaczyć w mediach. Skromny, a jednocześnie elegancki wystrój był kwintesencją współczesnej estetyki w najlepszym wydaniu. Biały błyszczący podest, kilka białych stolików i lekkie przezroczyste krzesła. Do tego jeszcze dużo zieleni, atmosfera ogrodowa. Smak nienachalnego luksusu.

Joanna Szczepkowska: Dzieci dzieciom

Dzisiaj zastanawiam się nad dziećmi. Mam ich sporo w rodzinie. I takich, które świadomie przeszły granicę świata zwykłego i pandemicznego, i takich, które nie sięgają pamięcią do świata bez obostrzeń, które znają tylko ludzi w maseczkach, zachowujących dystans i unikających podawania ręki.

Joanna Szczepkowska: Koniec świata

Pandemia zmieniła trochę moje obyczaje i więcej oglądam telewizji niż kiedykolwiek. Staram się izolować, więc jest to namiastka towarzystwa. Telewizja kawałkuje rzeczywistość, pokazuje fragmenty poprzedzielane reklamami. Reklama dysponuje dzisiaj najmocniejszymi środkami wyrazu. Wielkie pieniądze idą na badania socjologiczne, psychologiczne, żeby plaster sera określonego gatunku przesłonił informację. Nie ma takiej katastrofy, ludzkiej tragedii, od której biernemu widzowi nie odwróciłby uwagi hamburger, kiedy rzuca się na ekran, tańcząc przy radosnej muzyce. Wiem oczywiście, że bez tego się nie da. Że krytykując agresywność reklam, zarazem krytykuję przedsiębiorczość, wiem, nasłuchałam się tego od lat 90., bo już wtedy pisałam o działaniu reklam i zagarnianiu przez nie pojęć z najwyższej półki.