fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Trzaskowski pod Jasną Górą na ratunek Ateneum

Wikimedia Commons, Attribution-ShareAlike 3.0 Unported (CC BY-SA 3.0), Przykuta
Lubię przywoływać postać Bogdana Zdrojewskiego z czasów, gdy był prezydentem Wrocławia i patrzył ze szczególną troską na sprawy kultury. Kiedy zorientował się, że mający piękną historię Teatr Współczesny odchodzi w niebyt, nie ogłosił konkursu na nowego dyrektora, tylko przypomniał sobie o Krystynie Meissner. O klasie jej reżyserii, kontaktach teatralnych niemal na całym świecie. I uznał, że ktoś taki przydałby się jego miastu. Odwiedził ją w warszawskim mieszkaniu z wielkim bukietem róż i zapewnił, że byłby szczęśliwy, gdyby zechciała objąć dyrekcję Współczesnego.

Prezydenci miast cieszący się zaufaniem mieszkańców mogą sobie pozwolić na taki gest. Bogdan Zdrojewski nie był tu zresztą wyjątkiem. Mający od lat ogromne poparcie gdynian prezydent Wojciech Szczurek, widząc, że Teatr Miejski, stający się teatrem eksperymentalnym, ma śladową frekwencję, zamiast ogłaszać konkurs, zadzwonił do Krzysztofa Babickiego, któremu w Lublinie kończyła się właśnie kadencja dyrektorska. Babicki, zawsze emocjonalnie związany z Wybrzeżem, z radością przyjął propozycję dyrekcji, ściągnął Pawła Huellego na szefa literackiego i w krótkim czasie frekwencja gdyńskiego Teatru Miejskiego wzrosła z kilkunastu do ponad 80 proc.




A co z innymi cieszącymi się charyzmą prezydentami miast? Czy ich nie stać na podobne decyzje? Oczyma duszy widzę prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego, który kupuje bukiet róż i jedzie z nimi do Częstochowy. I tym razem nie odwiedza Jasnej Góry, jak każdy praktykujący katolik, ale udaje się do teatru i...

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA