fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Liga Mistrzów: Przedsmak piłkarskiej Superligi

Robert Lewandowski – cztery gole w Belgradzie dały mu drugi rok z rzędu tytuł króla strzelców fazy grupowej Ligi Mistrzów
AFP
Pierwszy raz w 1/8 finału zagrają wyłącznie drużyny z pięciu najsilniejszych lig Europy: angielskiej, hiszpańskiej, niemieckiej, włoskiej i francuskiej.

Broniący tytułu Liverpool, Manchester City, Chelsea i Tottenham z Premier League, Barcelona, Valencia, Atletico i Real z Primera Division, Bayern, RB Lipsk i Borussia Dortmund z Bundesligi, Juventus, Atalanta i Napoli z Serie A oraz PSG i Olympique Lyon z Ligue 1. Tak wygląda szesnastka, która pozostała w grze o trofeum.

Nie ma żadnego klubu ze Wschodu, nie ma z Portugalii, zabrakło też rewelacyjnego Ajaksu, który wiosną w drodze do półfinału eliminował faworytów. UEFA walczy z pomysłem bogatych, dążących do utworzenia elitarnej i zamkniętej Superligi. Ale Superliga w tym sezonie stworzyła się sama.

Rozstrzygnięcia w grupach to paliwo dla tych, którzy narzekają, że Liga Mistrzów coraz bardziej kisi się we własnym sosie. Oprócz sponsorowanego przez Red Bulla klubu z Lipska i debiutującej w LM Atalanty wszyscy w fazie pucharowej już grali.

Powiewem świeżości może być powrót na salony Chelsea i Valencii, które w ubiegłym sezonie radziły sobie tak świetnie w Lidze Europy. Największym zaskoczeniem jest jednak obecność w tym gronie Atalanty. Nie ze względu na fakt, że to debiutant, tylko z powodu okoliczności, w jakich awansowała.

Atalanta: od zera do bohatera

Rozgrywki zaczęła od trzech porażek: z Dinamem Zagrzeb (0:4), Szachtarem (1:2) i Manchesterem City (1:5). Ale potem urwała punkt mistrzom Anglii (1:1), rozprawiła się także z Dinamem (2:0) oraz Szachtarem (3:0). I napisała historię. Nigdy wcześniej do fazy pucharowej nie dostał się zespół, który do rundy rewanżowej przystępował z zerowym dorobkiem.

Atalanta podbiła serca kibiców odważną, ofensywną grą, za którą odpowiada kolumbijsko-słoweńskie trio: Duvan Zapata – Josip Ilicić – Luis Muriel. W tym sezonie strzelili 22 z 45 goli. To dzięki nim Atalanta jest najskuteczniejszą drużyną Serie A (37 trafień w 15 meczach). Ale w Champions League klub słynący z wyszukiwania i wychowywania talentów, a później sprzedawania ich z dużym zyskiem, jest jak na razie bardziej powściągliwy. W sześciu spotkaniach zdobył mniej bramek (8) niż sam Robert Lewandowski (10).

Polski snajper miał szansę pobić rekord Cristiano Ronaldo (11 goli w fazie grupowej), ale w środę nieoczekiwanie usiadł na ławce rezerwowych.

– Ustaliliśmy z trenerem, że odpoczynek mi się przyda. Szczególnie że w Bundeslidze czekają nas trzy ważne mecze co trzy dni. Bez sensu było się napinać. To nie jest jakiś wielki rekord. Gdybym wystąpił, nie zbawiłoby to ani mnie, ani zespołu – opowiadał Lewandowski przed kamerami Polsatu Sport po zwycięstwie nad Tottenhamem (3:1). Bayern przypieczętował nim wygraną w swojej grupie.

Mistrz Niemiec jest siódmą ekipą, która przez fazę grupową przeszła bez straty punktów. Drugą, która strzeliła w niej najwięcej goli (24, lepsze było tylko PSG – 25 w sezonie 2017/2018), pierwszą tak skuteczną na wyjazdach (16). Żeby pobić dotychczasowy rekord Barcelony (12 bramek w sezonach 2008/2009 i 2011/2012), wystarczyłyby mu tak naprawdę dwa spotkania – z Tottenhamem (7:2) i Crveną Zvezdą (6:0).

Ale te statystyki pójdą w zapomnienie, jeśli Bawarczycy znów nie spróbują powalczyć o trofeum. Przed rokiem również awansowali bez ani jednej porażki, a Lewandowski wydawał się zmierzać po koronę strzelców. Ale ich plany brutalnie zweryfikował Liverpool. Tylko jeden gol w dwumeczu to było za mało na rozpędzającą się maszynę Juergena Kloppa.

Pięciu Polaków

Dobra wiadomość jest taka, że na tym etapie do powtórki nie dojdzie. Liverpool też jest rozstawiony, w 1/8 finału uda się na pewno uniknąć także Barcelony, Juventusu, Manchesteru City czy PSG. Ale wciąż można wpaść na Real czy Atletico, które w poprzednich latach stawały Bayernowi na przeszkodzie do finału.

Jest również szansa na mecz polski, jeśli los przydzieli Napoli. To byłaby nie lada gratka dla kibiców. Tym bardziej że Arkadiusz Milik już w pierwszym spotkaniu po powrocie po kontuzji uzyskał hat tricka. Napoli nigdy nie było w ćwierćfinale. Za każdym razem odpadało z późniejszymi triumfatorami (Chelsea w 2012 r., Realem pięć lat później). Może do trzech razy sztuka? Już nie z Carlo Ancelottim, tylko z Gennaro Gattuso w roli trenera.

W zimowo-wiosennej części Ligi Mistrzów oprócz Lewandowskiego, Milika i Piotra Zielińskiego zobaczymy także inne znane twarze: Łukasza Piszczka (Borussia) i Wojciecha Szczęsnego (Juventus).

Losowanie 1/8 finału w poniedziałek o 12.00 (Eurosport 1, Polsat Sport, Polsat Sport Premium 1). Obowiązuje zasada, że nie mogą na siebie trafić zespoły, które mierzyły się w grupie, i z tego samego kraju. Pierwsze mecze 18 lutego.

Drużyny rozstawione

Barcelona, Bayern Monachium, Juventus Turyn, RB Lipsk, Liverpool, Manchester City, Paris Saint-Germain, Valencia.

Drużyny nierozstawione

Atalanta Bergamo, Atletico Madryt, Borussia Dortmund, Chelsea, Olympique Lyon, Napoli, Real Madryt, Tottenham.

Zagrają wiosną w Lidze Europy

Ajax Amsterdam, Bayer Leverkusen, Benfica Lizbona, Club Brugge, Inter Mediolan, Olympiakos Pireus, Red Bull Salzburg, Szachtar Donieck.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA