fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Oszczędność ukarana. Legia wygrała z Lechem

Rafael Lopes zdobywa zwycięskiego gola dla Legii
Rafael Lopes zdobywa zwycięskiego gola dla Legii
PAP / Leszek Szymański
W meczu przy Łazienkowskiej lepiej prezentował się Lech. O jego porażce 1:2 zadecydowała bramka w doliczonym czasie.

Wielkie oczekiwania i spore rozczarowanie. Lech w czwartek walczył dzielnie ze Standardem Liege i piłkarze odczuwali trudy tej walki. Legia ma kłopoty z zawodnikami chorymi lub kontuzjowanymi. Nie mogli grać: Tomáš Pekhart, który jest dla Legii tym, kim Lewandowski dla reprezentacji, Michał Karbownik, Domagoj Antolić, Bartosz Slisz i José Kanté.

Mimo to legioniści od początku zagrali ofensywnie, szybko jednak stracili wiarę, że mogą osiągnąć sukces. Lech spokojnie kontrolował przebieg wydarzeń, nie dopuszczał gospodarzy pod swoją bramkę i kontrował, nie napotykając na przeszkody. Lechici z łatwością przedostawali się pod pole karne Legii.

Pechowe kopnięcie

W 20. minucie Mikael Ishak jeszcze zepsuł świetne podanie od Tiby i z bliskiej odległości nie trafił w bramkę, ale dziewięć minut później Legię opuściło szczęście. Piłkę podawaną przez Filipa Mladenovicia głową odbił Alan Czerwiński. Trafiła do Daniego Ramíreza, który wyprzedził Artura Jędrzejczyka, dobiegł prawą stroną prawie do linii końcowej i dośrodkował wzdłuż bramki. Kiedy wydawało się, że Legii nie stanie się nic złego, naciskany Josip Juranović kopnął piłkę tak nieszczęśliwie, że wpadła przy słupku do bramki.

Lech nadal kontrolował grę, robił znacznie lepsze wrażenie, obrońcy Legii gubili się przy szybkich podaniach. Lewy pomocnik Joel Valencia był najsłabszym piłkarzem na boisku, a prawy obrońca Juranović też nadawał się do zmiany. Cztery razy strzelał Walerian Gwilia, ale albo słabo, albo niecelnie.

Wydawało się, że Lechowi nie może stać się nic złego. A kiedy w pierwszej minucie po przerwie piłka po strzale Michała Skórasia przeleciała tuż obok słupka, Lech chyba upewnił się w swojej przewadze i zaczął grać oszczędnie, żeby utrzymać dobry dla siebie wynik.

A ponieważ zmęczenie po trzecim meczu w tygodniu robiło swoje, piłkarze Lecha rzadko decydowali się na atak pozycyjny. Liczyli tylko na kontry, ale popełniali też coraz więcej błędów w obronie.

Dzwonek ostrzegawczy musiał im się zapalić w 56. minucie, kiedy Paweł Wszołek w niemal 100-procentowej sytuacji posłał piłkę nad poprzeczką. Wszystko zmieniło się od 59. minuty. Wtedy z boiska zszedł środkowy napastnik Maciej Rosołek, a zastąpił go 19-letni Kacper Skibicki, który w ostatnich miesiącach grał w drugiej drużynie Legii i Pogoni Siedlce.

Rosołkowi partnerzy ani razu nie podali piłki na tyle dobrze, aby mógł to wykorzystać. Skibicki miał więcej szczęścia. W ósmej minucie debiutanckiego występu w Ekstraklasie otrzymał podanie z prawej strony od Pawła Wszołka, który wyprowadził w pole trzech przeciwników. Skibicki stał w okolicach punktu karnego. Nikomu na tym szczeblu rozgrywek nieznany chłopak nie był pilnowany. Kiedy piłka leciała w jego kierunku, to ją kopnął bez namysłu tak, jak to robił jako junior w Pomowcu Kijewo Królewskie i Grudziądzu. Trafił idealnie, dając Legii wyrównanie na 1:1.

Szczęście Legii

Dość przeciętny mecz nabrał teraz rumieńców. Legia wciąż atakowała chaotycznie, ale często, a Lech jej na to pozwalał. Wreszcie doczekaliśmy się efektownych strzałów: Jakuba Modera z wolnego i Michała Skórasia. W obydwu przypadkach świetnie bronił Artur Boruc, który był najlepszym zawodnikiem Legii. Wyjątkowa była jego obrona strzału Ishaka głową już z pola bramkowego. Z kolei złe podanie Rafaela Lopesa przerwało dobrze zapowiadającą się kontrę Legii.

Kiedy wydawało się, że mecz zakończy się remisem, w trzeciej minucie doliczonego czasu obrońcy Lecha popełnili jedyny poważny błąd. Thomas Rogne nie porozumiał się z bramkarzem Filipem Bednarkiem, piłka podawana ze skrzydła przez Mladenovicia przeleciała nad ich głowami, a zamykający akcję Rafael Lopes z bliska trafił głową, zdobywając zwycięskiego gola.

Legia miała w tym spotkaniu więcej szczęścia niż umiejętności. Młodzi zawodnicy Lecha, tak słusznie chwaleni za grę w Lidze Europy, przegrają i wygrają jeszcze niejeden mecz. Ale od niedzieli wiedzą jedno: trzeba być skoncentrowanym, dopóki sędzia nie odgwiżdże końca gry.

Spotkanie Rakowa z Wisłą zakończyło się po zamknięciu tego wydania gazety. Bez względu na wynik Raków pozostanie liderem tabeli.

Ekstraklasa

9. KOLEJKA

• Stal – Warta 0:1 (M. Kuzimski 88')

• Cracovia – Jagiellonia 3:1

(T. Vestenicky 25', F. Loshaj 87',

Thiago 90'+1 – J. Imaz 39')

• Legia – Lech 2:1 (K. Skibicki 68', R. Lopes 90'+3 – J. Juranović 29' – sam.)

• Raków – Wisła Kraków, mecz zakończył się po zamknięciu tego wydania gazety

• Podbeskidzie – Zagłębie,

mecz przełożony na 16 listopada

• Wisła Płock – Pogoń, mecz przełożony na 19 listopada

• Lechia – Śląsk i Górnik – Piast,

mecze przełożone na 20 listopada

10. KOLEJKA

• Śląsk – Górnik 0:0

• Dziś grają: Pogoń – Podbeskidzie (18.00, Canal+ Sport) ?

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA