fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Legia może zrobić duży krok w stronę Europy

Trener Legii Czesław Michniewicz i piłkarz Josip Juranovic
PAP/Radek Pietruszka
Drużyna z Warszawy zaczyna grę z Florą Tallin o awans do trzeciej rundy eliminacji. I o pozostanie przez całą jesień w europejskich pucharach.

Dwumecz z mistrzem Estonii ma podwójną stawkę. Zwycięstwo pozwoli zachować szanse na fazę grupową Champions League i sprawi, że w najgorszym przypadku Legia wyląduje w Lidze Konferencji.

Nowe rozgrywki UEFA to spadochron dla tych, którzy nie zdołają się przebić ani do Ligi Mistrzów, ani do Ligi Europy. Jeśli Legia pokona Florę, a w kolejnej rundzie przegra z Dinamem Zagrzeb lub Omonią Nikozja, spadnie do Ligi Europy. A dokładnie do ostatniej rundy kwalifikacji. Jeśli i tam nie osiągnie sukcesu, znajdzie się automatycznie w fazie grupowej Ligi Konferencji.

Ambicje w Warszawie są oczywiście o wiele większe. O ile Champions League staje się lądem coraz trudniejszym do zdobycia, o tyle już występy w Lidze Europy dla takiego klubu jak Legia powinny być obowiązkiem. Przed rokiem się nie udało. Teraz trzeba najpierw wyeliminować Florę.

– To będzie zupełnie inny dwumecz niż z Bodo/Glimt. Flora ma większe doświadczenie międzynarodowe, a jej piłkarze grają w reprezentacji Estonii. Spodziewamy się, że rywale będą szukać więcej pojedynków, będzie więcej improwizacji – mówi trener Legii Czesław Michniewicz. I dodaje, że uwagę trzeba zwrócić na rozgrywającego Konstantina Wasiljewa, skutecznych i szybkich skrzydłowych oraz wysokich zawodników, groźnych przy stałych fragmentach gry, które są największą bronią przeciwników.

Ci skrzydłowi to znani kibicom Ekstraklasy Henrik Ojamaa (m.in. Legia) i Sergei Zenjov (wcześniej Cracovia). W Piaście i Jagiellonii występował natomiast 36-letni Wasiljew, a obrońcą Korony i Górnika Zabrze był Ken Kallaste.

Defensywa jest słabszym punktem rywali, choć akurat w dwumeczu z Hibernians w pierwszej rundzie Flora nie straciła ani jednego gola, a strzeliła pięć. Trzy z nich zdobył Rauno Sappinen.

Michniewicz twierdzi, że to spotkanie pułapka, bo wszyscy przyznali już jego zespołowi awans i skupili się na kolejnej przeszkodzie do pokonania. Będzie nią ćwierćfinalista Ligi Europy Dinamo Zagrzeb lub prowadzona przez byłego trenera Legii Henninga Berga Omonia Nikozja, która przed rokiem, w drugiej rundzie kwalifikacji LM, wygrała w Warszawie po dogrywce.

Faworytem jest słynące z wzorowej pracy z młodzieżą Dinamo (pierwszy mecz w Zagrzebiu zakończył się po zamknięciu tego wydania gazety). – To bardzo dobra, ofensywnie grająca drużyna. Ma młodych i rozchwytywanych przez najlepsze kluby piłkarzy. Grałem w Chorwacji przez pięć lat i uważam, że tamtejsza liga zrobiła jeszcze większy postęp, wróciło do niej wielu zawodników – podkreśla obrońca Legii Josip Juranović.

Mistrz Polski tak czy inaczej spotka się tego lata z Dinamem lub Omonią. Nawet gdyby powinęła mu się noga. Wówczas zmierzy się z przegranym tej pary w trzeciej rundzie eliminacji Ligi Europy. Dlatego zwycięstwo nad Florą jest tak ważne, by zrobić krok w przód, a jeden z silnych przeciwników nie zamknął znów Legii drogi do pucharów.

Transmisja o 21.00 w TVP2 i TVP Sport. Rewanż 27 lipca w Tallinie

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA