fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Ligi zagraniczne: Piątek i Lewandowski bez goli

AFP
Cenne zwycięstwo Milanu. Krzysztof Piątek bez gola, podobnie jak Robert Lewandowski. Bayern wciąż ucieka Borussii Dortmund.

Mecze Milanu z Lazio wymagają od kibiców wyjątkowej cierpliwości. Kilka tygodni temu w pierwszym spotkaniu półfinałowym Pucharu Włoch bramek się nie doczekali. W sobotę długo zanosiło się, że dojdzie do powtórki. Emocje zaczęły się dopiero kwadrans przed końcem.

Sędzia najpierw podyktował rzut karny dla Milanu za zagranie piłki ręką, by po chwili zmienić decyzję. Ale gdy 30 sekund później Mateo Musaccio został przewrócony na ziemię, wątpliwości już nie było.

Jedenastkę wykorzystał Franck Kessie, dając Milanowi cenne zwycięstwo. Porażka mogłaby go zepchnąć na ósme miejsce i mocno skomplikować walkę o powrót do Ligi Mistrzów.

Jak duże znaczenie miał ten mecz dla obu drużyn, świadczy awantura, do jakiej doszło po ostatnim gwizdku arbitra. Piłkarze skoczyli sobie do gardeł, a w internecie rozpętała się burza po tym, jak Kessie do spółki z Tiemoue Bakayoko paradowali przed trybunami z koszulką Francesco Acerbiego jak ze zdobytym skalpem.

Obrońca Lazio podgrzał atmosferę przed spotkaniem, mówiąc, że to jego zespół ma lepszych graczy na wszystkich pozycjach. Wymiana koszulek miała zakończyć słowne przepychanki. Jak się okazało, dolała oliwy do ognia. Trener Milanu Gennaro Gattuso zaapelował, by ograniczyć zawodnikom wielkich klubów dostęp do mediów społecznościowych. – Powinni bardziej koncentrować się na treningach niż na przesuwaniu kciuków po ekranach komórek.

Do Piątka pretensji mieć nie może, choć polskiemu napastnikowi – skutecznie pilnowanemu przez rywali – wiele zrobić tego wieczoru się nie udało. Próbował strzelać, próbował podawać, ale bez efektów. Wciąż brakuje mu pięciu bramek, żeby pobić rekord Brazylijczyka Ronaldo – najlepszego debiutanta w Serie A (25 trafień dla Interu w sezonie 1997/1998). I tylko dwóch, by zostać pierwszym piłkarzem w lidze włoskiej, który w jednym sezonie zdobył po co najmniej dziesięć goli dla dwóch różnych drużyn.

Na prowadzenie w klasyfikacji strzelców znów wysunął się Fabio Quagliarella (22 bramki) po tym, jak wykorzystał karnego w wygranych 2:0 przez Sampdorię derbach Genui. Za plecami Piątka jest nadal Cristiano Ronaldo (19), który w weekend odpoczywał przed wtorkowym rewanżem z Ajaksem w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. Świetnie zastępuje go Moise Kean, ale tym razem gol 19-latka nie wystarczył, by wywieźć trzy punkty z Ferrary. Juventus przegrał 1:2 z zespołem Thiago Cionka.

Mistrzowie Włoch na chwile słabości mogą sobie pozwolić, bo ósmy z rzędu tytuł i tak mają w kieszeni. W przeciwieństwie do Bayernu, który cały czas czuje na plecach oddech Borussii. Na jej sobotnią wygraną z Mainz (2:1) odpowiedział jednak wysokim zwycięstwem nad Fortuną (4:1).

W Düsseldorfie Robert Lewandowski nie miał okazji cieszyć się z gola, ale gdy do bramki trafił Kingsley Coman (dwukrotnie), podbiegł do kolegi, by mu pogratulować. To o tyle ważne, że w tygodniu Polak i Francuz pobili się na treningu.

Jeden pożar został więc ugaszony. Ale kontuzja Manuela Neuera, który nie dokończył meczu, może wywołać kolejny.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA