fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Siła spokoju Jerzego Brzęczka

Jerzy Brzęczek wykazał się klasą po histerycznym ataku na książkę o nim
Piotr Matusewicz / East News
Po trzech meczach reprezentacji Polski kibicom poprawiły się humory. Ale nie tym, którzy oglądali też spotkania drużyny młodzieżowej.

W ciągu tygodnia Polacy pokonali Finlandię 5:1, zremisowali z Włochami 0:0 i pokonali Bośnię i Hercegowinę 3:0. We wrześniu wygrali z nią na wyjeździe 2:1, a jedyną porażkę ponieśli w Amsterdamie z Holandią 0:1. To było 4 września. W pierwszym meczu kadry po dziesięciomiesięcznej przerwie. Bez Roberta Lewandowskiego, który musiał odpocząć po nienormalnym sezonie Ligi Mistrzów.

Potem przyszło październikowe zgrupowanie kadry. Maciej Rybus i Piotr Zieliński nie mogli w nim wziąć udziału z powodu koronawirusa. Jerzy Brzęczek, który też się zaraził, po kuracji w domu zjawił się w Sopocie na dzień przed meczem z Finlandią.

Przyjechał też Arkadiusz Milik, który tak pokierował swoim życiem, że jeszcze latem rzekomo chcieli go wszyscy, a teraz w ogóle nie gra. Michał Karbownik i Jakub Moder podpisali kontrakty z Brighton, ale oni przynajmniej na razie zostali w swoich klubach.

Do tego doszedł histeryczny atak na poświęconą Brzęczkowi książkę. Dostało się autorce Małgorzacie Domagalik i selekcjonerowi. Rzadko się zdarza, żeby książka została poddana tak miażdżącej krytyce, nim jeszcze się ukazała. Brzęczek musiał to przeżyć, przed meczami pytano nawet piłkarzy o atmosferę w drużynie. A oni książki nie czytali, bo jej jeszcze nie było.

Dobór słów

Selekcjoner wykazał się klasą, nie dawał się podpuścić, na konferencjach dobierał słowa. I robił swoje. Po trzech ostatnich meczach można usłyszeć i przeczytać, że wreszcie są powody do optymizmu. To prawda, przyszedł ten moment.

Brzęczek jest selekcjonerem od lata 2018 roku. Zrealizował pierwszy cel: reprezentacja awansowała do mistrzostw Europy. Realizuje następny: buduje drużynę, która może na nich zagrać z nadziejami na sukces.

Z kadry na mistrzostwa Europy we Francji nie ma już 13 zawodników. Z kadry na mundial w Rosji odpadło dziewięciu. Trzon reprezentacji pozostał, ale dla Łukasza Fabiańskiego, Wojciecha Szczęsnego, Kamila Glika, Grzegorza Krychowiaka, Arkadiusza Milika, Kamila Grosickiego i Roberta Lewandowskiego trzeba szukać partnerów a nawet następców.

Brzęczek to robi. W latach 2018 i 2019 w reprezentacji debiutowało ośmiu zawodników, a w tym roku sześciu. Kamil Jóźwiak, Jakub Moder, Sebastian Szymański, Michał Karbownik czy Sebastian Walukiewicz mogą pozostać w niej na dłużej.

Trener wrócił do Mateusza Klicha, odkrytego dla kadry przez Waldemara Fornalika, i dobrze na tym wychodzi. Przywrócił też wiarę Karolowi Linettemu, który chociaż był na mistrzostwach we Francji i w Rosji, to nie wyszedł tam na boisko. W środę strzelił Bośni bramkę, dopiero drugą w kadrze, ale pierwszą od sześciu lat, bo nie dawano mu dość szans.

Ostatnie mecze dają też nadzieje innego rodzaju. Karbownik jest pierwszym reprezentantem, który urodził się w XXI wieku. Młodzież już nadeszła, będzie bić się o swoje, a konkurencja dobrze zrobi reprezentacji.

Wprawdzie w tegorocznych meczach wśród 27 zawodników biorących w nich udział tylko pięciu grało w polskich klubach (po transferach Jóźwiaka, Modera, Karbownika to już nieaktualne), ale nadal Ekstraklasa jest dobrym miejscem do promowania i szkolenia talentów. Aż dziewięciu obecnych reprezentantów grało lub gra w Lechu Poznań.

Młodzieżówka: przykro było patrzeć

Kiedy pierwsza reprezentacja walczyła z Finlandią, Włochami oraz Bośnią i Hercegowiną, młodzieżówka w eliminacjach mistrzostw Europy przegrała z Serbią i zremisowała w Gdyni z Bułgarią. Tam też jest kilku bardzo zdolnych zawodników, ale przykro było patrzeć, co robili z nimi przeciwnicy. Wyniki: 0:1 z Serbią i 1:1 z Bułgarią nie oddają różnic w wyszkoleniu technicznym i nie pokazują przewagi przeciwników.

Do wtorku trenerem młodzieżówki był Czesław Michniewicz. Tęgi trener, ustosunkowany, ale nie jest lepszy od większości takich, którzy prowadzili lub prowadzą kluby ligowe. Alfabetycznie: Maciej Bartoszek, Marcin Brosz, Waldemar Fornalik, Jacek Magiera, Ireneusz Mamrot, Marek Papszun, Michał Probierz, Radosław Sobolewski, Piotr Stokowiec, Maciej Stolarczyk (to on zastąpił Michniewicza jako trener młodzieżówki), Aleksandar Vuković, Dariusz Żuraw. Jest też od nich starszy.

Ale medialna promocja Michniewicza wyprzedza jego osiągnięcia, na co najpierw nabrał się prezes PZPN Zbigniew Boniek, a teraz właściciel Legii Dariusz Mioduski. Dobrze, że mecze pierwszej reprezentacji i młodzieżowej rozgrywano w tych samych dniach. Widać było, na czym polegają różnice w pracy między trenerami. I jeśli ktoś myślał, że Michniewicz zastąpi Brzęczka, to już wie, że był w błędzie.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA