fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Anna Wojda: Węzeł nie do rozplątania

ROL
Słuszna decyzja niesłusznego sądu – komentują internauci decyzję Sądu Najwyższego o uchyleniu zawieszenia w orzekaniu Pawła Juszczyszyna. Bo jak organ, który sądem nie jest, może orzekać o dalszym losie sędziego?

Izba Dyscyplinarna SN uchyliła zawieszenie sędziego Pawła Juszczyszyna, zarządzone przez prezesa sądu w Olsztynie. Sędzia może wrócić do orzekania. To i tak by się wkrótce stało, bo prezes sądu mógł go zawiesić maksymalnie na 30 dni, a termin ten mija 29 grudnia. Decyzja Izby Dyscyplinarnej wielu jednak zaskoczyła – wcale nie było pewności, że w tej sprawie taką podejmie. Sędzia Juszczyszyn nie dosyć, że chciał ujawnienia list poparcia sędziów do nowej Krajowej Rady Sadownictwa, to jeszcze – po cofnięciu mu delegacji przez Zbigniewa Ziobrę – oświadczył, że „sędzia nie może się bać polityków". Był też jednym z pierwszych sędziów, z powodu których PiS zdecydował się na przygotowanie nowelizacji „dyscyplinującej".

„Słuszna decyzja niesłusznego sądu" – przeczytałam w jednym z komentarzy internautów pod tekstem informującym o uchyleniu zawieszenia sędziego. Ktoś inny napisał „sprytnie to sobie wymyślili". Czy można jednak nazywać sprytnym doprowadzenie w wymiarze sprawiedliwości do sytuacji graniczącej z absurdem?

Sąd Najwyższy orzekł, że Izba Dyscyplinarna nie jest sądem w rozumieniu prawa. Sędzia Juszczyszyn również nie uznawał Izby za legalny sąd. Z tego zresztą powodu się przed nią nie stawił. A to właśnie ta Izba zdecydowała o nieprzedłużaniu mu okresu zawieszenia w orzekaniu. Można podsumować, że niezły matrix z tego wyszedł, bo jak organ, który sądem nie jest, może orzekać o dalszym losie sędziego. I co powinien zrobić sam sędzia?

Ktoś powie, że problem, czy byt wszechmogący mógłby stworzyć kamień tak ciężki, że nawet on sam nie mógłby go podnieść, może zaprzątać jedynie głowy filozofów poszukujących intelektualnych wyzwań. My musimy żyć miarą życia codziennego. A tu potrzebny jest zdrowy rozsądek.

Robiąc kipisz w wymiarze sprawiedliwości, rządzący mogą stworzyć splot zależności na miarę węzła gordyjskiego, którego rozplątać się nie da. Ciągła wojna o status sądownictwa, wzajemne negowanie kompetencji i uprawnień, stałe wchodzenie sobie w paradę może jedynie spowodować klincz decyzyjny. A wtedy może się okazać, że jedynym sposobem rozwiązania węzła będzie ostrze. Jednak do takiego cięcia trzeba geniuszu Aleksandra Wielkiego.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA