fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Dalsze wykręcanie bezpieczników - Tomasz Pietryga o kandydaturach PiS na sędziów Trybunału Konstytucyjnego

Fotorzepa, Jerzy Dudek
PiS zamierzał usunąć „komunistyczne złogi" z Sądu Najwyższego, a teraz chce, aby sędzią Trybunału Konstytucyjnego został prokurator generała Jaruzelskiego.

Z trzech upublicznionych w poniedziałek kandydatur na nowych sędziów Trybunału Konstytucyjnego tylko jedna nie budzi kontrowersji – prof. Elżbiety Chojny-Duch. Kandydatury Krystyny Pawłowicz i Stanisława Piotrowicza pokazują, że PiS kieruje się wyłącznie interesem politycznym, a nie dobrem sądu konstytucyjnego. I zapewne nie chodzi jedynie o emerytury zasłużonych dla partii działaczy – można podejrzewać, że dużo ważniejsza jest chęć zagwarantowania sobie wpływu na kierunek orzeczniczy TK w przyszłości.

Oczywiście TK jest organem wybieranym z woli politycznej rządzącej większości. Zazwyczaj trafiali do niego jednak eksperci, autorytety prawnicze, praktycy, których z rządzącymi łączył ogólnie pojęty światopogląd czy wyznawane wartości. Teraz do tej instytucji mają trafić ludzie z pierwszej politycznej linii. I naprawdę trudno zakładać, że będą rozstrzygać spory konstytucyjne w sposób wyłącznie merytoryczny.

Abstrahując od dorobku naukowego, prof. Pawłowicz całą swoją postawą zasłużyła sobie na łatkę politycznej awanturnicy, prowokatorki i osoby kontrowersyjnej – tego samego politycznego gatunku co Janusz Palikot, Andrzej Lepper czy Stefan Niesiołowski. Jej kandydatura niesie ze sobą ryzyko obniżenia powagi i tak już mocno poobijanego TK. Jeszcze więcej kontrowersji może budzić kandydatura Stanisława Piotrowicza, który zasłużył się dla PiS sprawnym przeprowadzeniem dyskusyjnych operacji legislacyjnych. Dla dużej części opinii publicznej jest jednak symbolem łamania konstytucji. Jeśli dziś z woli partii miałby stanąć na jej straży, to mamy gotową receptę na kolejną awanturę o TK.

W przypadku Piotrowicza najbardziej boli co innego. Jest żywym zaprzeczeniem lansowanej przez Jarosława Kaczyńskiego tezy o usuwaniu „komunistycznych złogów" z sądów. PiS chciał to zrobić w SN. Teraz z własnej woli nominuje do sądu konstytucyjnego prokuratora od Jaruzelskiego. Gdzie konsekwencja?

To mało wiarygodny ruch nawet dla twardego elektoratu PiS, który rozliczenie z przeszłością traktuje śmiertelnie poważnie. To, że Piotrowicz nie zdobył sejmowego mandatu na prawicowym Podkarpaciu, powinno dać Jarosławowi Kaczyńskiemu do myślenia.

Te nominacje świadczą o tym, że liderom PiS nie zależy na stabilizacji i przywróceniu zaufania do TK. Trybunał pozostanie wykręconym konstytucyjnym bezpiecznikiem i tylko od polityków będzie zależało, kiedy zadziała, a kiedy nie.

Czytaj też:

 

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA