fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Masztów za oknem nie powinniśmy się bać - rozmowa z wiceminister cyfryzacji Wandą Buk

Wanda Buk
ROL
O tym, kiedy ruszy sieć 5G, czy maszty telefonii komórkowej są bezpieczne i co zamierza zrobić rząd, by kontrole pola elektromagnetycznego przestały być fikcją – mówi Wanda Buk, wiceminister cyfryzacji.

Wdrożenie sieci 5G w Polsce budzi ogromne emocje. Często są one bardzo negatywne. 25 października wchodzi w życie nowelizacja tzw. megaustawy, która wprowadza ułatwienia dla sieci nowej generacji.

Muszę skorygować. Nowela ustawy o rozwoju usług i sieci telekomunikacyjnych, czyli megaustawy, wprowadza głównie uproszczenia w budowie światłowodów. Oczywiście sieć 5G będzie pracować także za pomocą światłowodów, ale mówienie o tych przepisach jako o ustawie 5G jest wielkim nieporozumieniem.

Zacznijmy więc od światłowodów. Jakie zmiany nas czekają?

Nowe przepisy obniżają z 200 zł do 20 za mkw. maksymalne opłaty za zajęcie pasa drogowego. Jest to dziś jedna z największych barier rozwoju rynku telekomunikacyjnego na terenach wiejskich. Dlaczego? Już tłumaczę. Tak wysokie opłaty powodują, że na obszarach o słabiej zagęszczonej zabudowie operatorom telekomunikacyjnym nie opłaca się ciągnąć światłowodu dla jednego czy kilku domów. Żeby utrzymać sieć musieliby zaproponować wysoki abonament, na który nikogo nie byłoby stać. Takich gospodarstw domowych pozbawionych dostępu do szerokopasmowego internetu jest w Polsce obecnie 5 mln, a więc bardzo dużo.

Czytaj też:

I to się teraz zmieni?

Oczywiście, że tak. Ale nie tylko dzięki obniżeniu opłat za zajęcie pasa. Zostaną wprowadzone również nowe narzędzia dla jednostek samorządu terytorialnego. Gmina będzie mogła dofinansować przyłączenie naszego domu albo zawrzeć umowę inwestycyjną. Osoba, której operator odmówi przyłączenia do swojej sieci, bo np. nie kalkuluje się mu ciągnąć 3 km światłowodów dla jednego czy dwóch klientów, będzie mogła zwrócić się do swojego urzędu gminy, by wsparł inwestycję.

Jak wspomniałam, wprowadzamy również umowy inwestycyjne. Dzięki nim gminy będą mogły składać operatorom telekomunikacyjnym różnego typu propozycje. Przykładowo, że wydadzą wszystkie niezbędne decyzje związane z inwestycją w dużo krótszym terminie, aniżeli wynika to z przepisów, oraz zrezygnują całkowicie z opłat za zajęcie pasa drogowego lub obniżą je o połowę. Ale coś za coś. W zamian za te udogodnienia mogą żądać od operatora bezpłatnego podłączenia do internetu biblioteki, szkoły, straży pożarnej czy właśnie naszego domu etc.

Jak już pani sama wspomniała, nowela dotyczy także budowy masztów telefonii komórkowej, na których będą znajdować się także nadajniki sieci 5G. Budzi to strach. Każdy z nas korzysta z telefonu czy internetu, ale nikt nie chce mieć masztu tuż za oknem. Tymczasem będzie podobno jeszcze gorzej. To prawda?

Rozumiem te obawy, chociaż jednocześnie wiem, że są nieuzasadnione. Ale prawda jest taka, że nowela megaustawy nie dotyczy masztów.

Nie? A zmiany dotyczące pola elektromagnetycznego albo zezwalające na stawianie masztów w strefie A uzdrowiska, gdzie dziś mogą znajdować się tylko sanatoria oraz zakłady lecznicze?

Mam na myśli to, że w wypadku formalności związanych z budową masztów nie będzie żadnych ułatwień, a wręcz przeciwnie: obostrzenia i to duże. Obecnie operator, jak występuje o wydanie pozwolenia na budowę masztu, bierze pod uwagę aktualny stan zagospodarowania przestrzennego, bo nikt nie jest wróżką i nie wie, jak dana okolica będzie wyglądać za 15–20 lat. Dziś może to być szczere pole. Ale za 15 lat nikt już nie będzie o nim pamiętał i w tym miejscu będzie stała szkoła. Po wejściu w życie nowych przepisów będzie można, jak zmieni się stan zagospodarowania, wystąpić o ponowne dokonanie pomiarów.

Ale co ta aktualizacja zmieni, skoro maszt już w danym miejscu stoi?

Trzeba będzie go zmodernizować. Zmniejszyć moc nadajników etc. W noweli rozszerzamy również uprawnienia organizacji pozarządowych działających w zakresie m.in. ochrony zdrowia oraz osób fizycznych mieszkających na terenie gminy, w której ma być lub jest eksploatowana instalacja. Będą w końcu uprawnione do przedstawiania stanowisk, nawet gdy instalacja jest realizowana na podstawie zgłoszenia. Ponadto informacje o wszystkich zgłoszeniach instalacji wytwarzających pole elektromagnetyczne, podlegających zgłoszeniu, będą dostępne na stronach internetowych organów ochrony środowiska. Dzięki temu każdy będzie mógł się z tymi informacjami zapoznać – a to znacząco pomoże doprowadzić do przejrzystości działań zarówno administracji, jak i operatorów. Te właśnie zmiany, o których pani teraz mówię, mają przełamać społeczny strach przed masztami telefonii komórkowej.

Strach wcale nie jest irracjonalny. Najnowszy raport Najwyższej Izby Kontroli o masztach telefonii komórkowej jest wręcz przerażający. Operatorzy telefonii komórkowej robią, co chcą, a kontrola promieniowania elektromagnetycznego prowadzona przez wojewódzkich inspektoratów ochrony środowiska jest fikcją. Jest więc się czego bać.

Ale my się zgadzamy z raportem. Nowelizacja realizuje większość zaleceń z raportu NIK-u oraz postulatów strony społecznej, choć przeciwnicy megaustawy twierdzą zupełnie co innego. Krytykują nas. Apelują o wstrzymanie wejścia w życie przepisów noweli. I ciągle powołują się na raport NIK, ale słowem już nie wspomną, że nowela megaustawy jest m.in. odpowiedzią na raport. Wystarczy ją dokładnie przeczytać, a nie grać tylko na ludzkich emocjach.

Które konkretnie zalecenia NIK wdrażają nowe przepisy?

NIK wytknął wojewódzkim inspektoratom ochrony środowiska m.in. braki kadrowe oraz brak odpowiedniego wyposażenia. Wprowadzamy zmiany, dzięki którym otrzymają one dodatkowe środki na zakup najnowocześniejszego sprzętu.

NIK zarzucił również WIOŚ-om pozyskiwanie danych w sposób chaotyczny. W szafach mają setki stron zebranej dokumentacji, często sprzecznej ze sobą i trudnej do przeanalizowania. Teraz powinno to się zmienić.

Ile pieniędzy otrzymają WIOŚ-ie?

Około 5 mln zł. Tyle kosztuje sprzęt pomiarowy, którego potrzebują inspektoraty. W ślad za tym idą kolejne nowe przepisy. Chcemy stworzyć system monitorowania natężenia pola elektromagnetycznego. I szczerze mówiąc, że jeśli chodzi o sieć mobilną w tym 5G , to jest ta najważniejsza zmiana w megaustawie.

Kiedy ruszy monitoring?

Przygotowujemy się do tego od dłuższego czasu. Instytut Łączności tworzy już system. W listopadzie ubiegłego roku została podpisana umowa na jego dofinansowanie. Na ten cel przeznaczyliśmy 11 mln zł. Chcemy, by pierwsze funkcjonalności zostały udostępnione już w przyszłym roku.

System jest odpowiedzią na kluczowy zarzut NIK, że dane o polu elektromagnetycznym są w różnych formatach. Część z nich nie jest nawet zdygitalizowana. Stoją więc w inspektoratach szafy badań, z których nikt nie potrafi zrobić sensownego użytku. Kontrola WIOŚ-ów jest tylko pozorna. Nowela megaustawy zobowiązuje operatorów do składania do WIOŚ informacji na temat natężenia pola elektromagnetycznego w wystandaryzowanym elektronicznym formacie. Na marginesie. Trzeba pamiętać, że operator nie może sam nic dowolnie mierzyć. Pomiary będą przeprowadzane przez akredytowane centra. Dane będą przekazywać operatorom, a ci do WIOŚ- ów, a inspektoraty wprowadzą je do rejestru. Rejestr będzie prowadził Instytut Łączności.

Bez kar obowiązek może być fikcją.

Operator, który nie przekaże danych z pomiarów pól elektromagnetycznych, nie otrzyma zgody na eksploatację stacji telefonii komórkowej, jest to więc daleko idąca konsekwencja. Co więcej, warto też zaznaczyć, że megaustawa wprowadza odpowiedzialność karną za przekroczenie norm przez operatora.

Każdy będzie mógł zajrzeć do rejestru pomiarów pól elektromagnetycznych?

Będzie on dostępny bezpłatnie dla każdego. Sprawdzimy w nim, jakie maszty telefonii komórkowej znajdują się w naszej okolicy, do kogo one należą i jaka jest ich moc oraz czy zainstalowane na nich modemy są typu 2G, 3G, 4G, czy 5G . A co najważniejsze, każdy dowie się, jakie jest pole elektromagnetyczne w sąsiedztwie jego domu.

Rejestr będzie też kopalnią informacji dla operatorów, ponieważ będą mogli efektywniej planować lokalizację swoich stacji bazowych. Wcześniej dowiedzą się, że na kolejny maszt z takimi parametrami nie ma już szansy w danym rejonie.

Dziś powszechna jest praktyka omijania przepisów przez operatorów telefonii komórkowej, którzy budują na podstawie uproszczonych formalności instalację o małej mocy promieniowania izotropowego poszczególnych anten [EIRP] do 2 tys. MW, a następnie ją rozbudowują kilkakrotnie w krótkim czasie. Dzięki temu unikają obowiązku sprawdzenia, jaki ma ona wpływ na środowisko. Na to również zwracał uwagę NIK w swoim raporcie.

Problem leży w zupełnie innym miejscu, aniżeli się większości wydaje. Równolegle funkcjonują dwa rozporządzenia. Pierwsze określa dopuszczalne limity natężenia pola elektromagnetycznego na częstotliwościach radiowych. Drugie dotyczy przeprowadzania ocen przedsięwzięć mogących znacząco oddziaływać na środowisko. I w tym drugim rozporządzeniu wskazane są trzy możliwości proceduralne zależne od planowanego natężenia mocy stacji bazowej. Jeżeli natężenie ze stacji mieści się w limitach wskazanych w pierwszych widełkach, inwestycja nie wymaga przeprowadzenia oceny oddziaływania na środowisko. Gdy jest silniejsza i wchodzi w drugi zakres, to decyzję czy ocenę przeprowadzić, podejmuje organ. W przypadku wejścia w trzeci zakres – ocena zawsze jest obowiązkowa.

I właśnie ten drugi przypadek w zestawieniu z limitami określonymi w innym rozporządzeniu wywołuje wiele emocji oraz prowadzi do wielu nieporozumień. Przeciwnicy masztów doszukują się drugiego dna. Tymczasem urzędnik ma prawo rozstrzygnąć, że decyzja środowiskowa nie jest potrzeba, mając przecież na uwadze, że w innym rozporządzeniu ustawodawca określił bezpieczne, niewpływające na środowisko, zdrowie i życie ludzi limity. Takie decyzje często są zaskarżane do wojewódzkich sądów przez oponentów masztów, którzy przedstawiają szereg podważanych przez pozostały świat naukowy doniesień o szkodliwości stacji bazowych na środowisko. Niemniej sądy często uznają w takich sprawach, że nawet jeżeli twierdzenia te są nieprawdziwe, to jednak nie wynika z dokumentacji postępowania, żeby organ przeprowadził wyczerpującą ocenę dowodów.

Czy wszyscy prawnicy się mylą?

Nie mylą się, korzystają z patologicznej sytuacji funkcjonowania równocześnie dwóch rozporządzeń. Będziemy chcieli tę sytuację uporządkować.

Przeciwnicy często też twierdzą, że operatorzy „nielegalnie rozbudowują stacje bazowe". Tymczasem najczęściej przypadki te wynikają z przedłużającego się procesu inwestycyjnego. Ocenę na środowisko przeprowadza się na etapie „przymierzania się" do inwestycji, później dopiero, jak ma się „zielone światło", przystępuje się do realizacji. Rzeczywistość się zmienia i operatorzy często na koniec budowy uruchamiają stacje w trochę innej konfiguracji niż była pierwotnie przewidziana (oczywiście dotrzymując limitów, które są przed jej uruchomieniem weryfikowane). Wtedy ocena robiona na początku procesu staje się poniekąd nieaktualna, co jest wykorzystywane do narracji, którą sama pani przytoczyła.

Wróćmy jeszcze do 5G. Kiedy ta nowoczesna sieć ruszy w Polsce? Czy istnieją konkretne badania mówiące wprost, że las masztów za oknem nie jest szkodliwy dla ludzkiego zdrowia?

Pierwsze nadajniki sieci 5G już działają. Dwa są m.in. w Warszawie. Jeden przy Pałacu Kultury, drugi na Powiślu. W przyszłym roku okaże się, które pierwsze polskie miasto w całości zostanie pokryte siecią 5G. Wcale nie musi to być stolica. A czy pole ze stacji jest szkodliwe? To, które do nas dociera ze stacji, jest dużo niższe od tego, który emituje komórka, przez którą rozmawiamy. W lipcu w Montpellier odbyła się największa światowa konferencja dotycząca pola elektromagnetycznego BIOEM2019. Kolejny raz naukowcy potwierdzili, że nie ma podstaw, by twierdzić, że telefonia komórkowa w jakikolwiek sposób nam szkodzi.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA