fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Tomasz Pietryga: Jourová odcięła sędziom tlen

Věra Jourová
Věra Jourová
Adobe Stock
Symbol wolnych sądów Igor Tuleya, którego sprawa rozpatrywana jest przez Izbę Dyscyplinarną Sądu Najwyższego, raczej nie uzyska wsparcia Brukseli upominającej się o praworządność w Polsce.

Jeszcze w ubiegłym tygodniu sędziowie Stowarzyszenia Iustitia zwrócili się do Komisji Europejskiej z dramatycznym listem w sprawie swojego kolegi Igora Tulei, któremu prokuratura chce uchylić immunitet i postawić zarzuty za wpuszczenie dziennikarzy na ogłoszenie krytycznego wobec władzy orzeczenia. Iustitia alarmowała, że mimo zabezpieczenia wydanego przez Trybunał w Luksemburgu Izba Dyscyplinarna SN ciągle działa, a w Polsce orzeczenie TSUE jest jawnie ignorowane. „Izba wciąż rozpoznaje sprawy z zakresu szeroko pojętego postępowania dyscyplinarnego, również wobec sędziów" – napisano.

Od samego początku na sprawę Igora Tulei inaczej patrzyły nowe władze Sądu Najwyższego. Już w sierpniu w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej" nowa I prezes prof. Małgorzata Manowska tłumaczyła, że jest to sprawa immunitetowa, traktowana jako karna, a zabezpieczenie TSUE dotyczy tylko i wyłącznie spraw dyscyplinarnych. A SN respektuje orzeczenia Trybunału.

Czytaj także:

Gra o rządy prawa w Unii

Tym bardziej zaskakiwał wywiad, jakiego w środę „Rzeczpospolitej" udzieliła wiceprzewodnicząca KE Věra Jourová, bardzo dotąd krytyczna wobec polskich władz w kwestii praworządności. Powiedziała podobnie jak prof. Manowska, że zabezpieczenie TSUE w sprawach takich jak Igora Tulei odbywa się „w ramach prawa karnego".

A jeszcze bardziej zaskoczyły jej wypowiedzi o powiązaniu funduszy UE z praworządnością. Jourová przyznała wprost, że ten mechanizm ewoluował bardziej w stronę instrumentu chroniącego interesy finansowe UE niż praworządność. Tymczasem groźba zamrożenia środków UE z uwagi na nieściganą korupcję przy wykorzystywaniu pieniędzy z Unii nie dotyczy Polski, bo tu problem tego rodzaju przestępczości jest marginalny, ale takich państw jak Grecja, Włochy, Bułgaria czy Rumunia.

Wiceprzewodnicząca KE udzieliła tego wywiadu po całej serii debat w Parlamencie Europejskim, co utwierdza tylko tezę, że w UE mamy dwie rzeczywistości. Pierwsza, polityczno-symboliczna, wykorzystywana jest do chłostania niektórych krajów UE. Druga to Realpolitik Angeli Merkel, dla której ważna jest integralność Unii i jej zrównoważony rozwój. Nic jeszcze nie wskazuje, że owe dwie rzeczywistości się przetną.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA