fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Ulga w sprawie składki ZUS - komentuje Mateusz Rzemek

AdobeStock
Zmiana zasad oskładkowania działalności gospodarczej może być korzystna dla prawie 80 proc. mikroprzedsiębiorców. Więcej zapłacą tylko ci, którzy mają z czego zapłacić, ale oni też zyskają na tym w przyszłości.

Wypowiedź premiera Mateusza Morawieckiego na sobotniej konwencji PiS o przymiarkach do wprowadzenia nowego systemu naliczania składek z działalności zelektryzowała ponad milion osób prowadzących własne mikrofirmy. Bo to przecież one płacą ten znienawidzony ZUS. I to już przeszło 1,3 tys. zł miesięcznie! Po serii spekulacji, ile więcej zapłacą po zmianach, już nie tylko Jadwiga Emilewicz, minister technologii i przedsiębiorczości, ale także sam prezes Jarosław Kaczyński zapewnia, że zapłacą tyle co dotychczas, albo i mniej.

Wszystko wskazuje, że rząd wykorzysta pomysły Federacji Przedsiębiorców Polskich i uzależni składki od dochodu tylko tym, którzy na tym zyskają. Prawdopodobny scenariusz jest taki, że będą to przedsiębiorcy osiągający dochody poniżej 5,7 tys. zł netto. A to prawie 80 proc. z 1,1 mln mikrofirm płacących pełny ZUS.

Dla pozostałych 20 proc. zostanie dotychczasowy ryczałt w wysokości 1,3 tys. zł miesięcznie, a od przyszłego roku nawet 1,5 tys. zł. Mam wrażenie, że wszystkim umyka jednak to, że tak niska składka na ZUS faktycznie stanowi dla nich preferencję. Płacą bowiem znacznie mniej do wspólnej kasy niż zatrudnieni na etatach z podobnymi zarobkami.

Wiem, że ktoś się zaraz oburzy i powie, że nie można porównywać mikroprzedsiębiorcy i etatowego pracownika. Potwierdzam, nie można. W praktyce w wielu polskich firmach praca osób zatrudnionych na etacie i prowadzących działalność niewiele się różni. To ci ostatni zapewne najbardziej odczuliby takie zmiany i najgłośniej na nie reagują. W przypadku mikroprzedsiębiorców faktycznie prowadzących swój biznes – sklep czy mały zakład rzemieślniczy – zmiana zasad opłacania składek będzie bardzo korzystna. Nawet jeśli mieliby zapłacić więcej. Skoro składki będą liczone od połowy ich dochodów, to będą potrącane tylko wtedy, gdy ten dochód się pojawi, a nie jak obecnie co miesiąc, nawet gdy zysków brak. Nowe zasady ciągle będą korzystniejsze niż w przypadku miliona zleceniobiorców czy dziesięciu milionów zatrudnionych na etacie.

Rozumiem, że prawdziwe rekiny biznesu nie muszą odkładać na emeryturę z ZUS, bo zgromadzony majątek pozwoli im na starość na dostatnie życie. Niechże więc ta wyższa składka będzie ich gestem solidarności z resztą społeczeństwa. Gestem, na którym sami skorzystają, bo zyskają jednak w przyszłości dożywotnie świadczenie z ZUS, prawo do opieki medycznej i innych świadczeń przysługujących emerytom. A dla tych mniej zarabiających wyższe składki zapłacone od wysokich dochodów osiąganych w okresie prosperity będą ratunkiem przed ubóstwem na starość.

Takie rozwiązanie będzie także sprawiedliwe w stosunku do przeszło dziesięciu milionów zatrudnionych na etatach, którzy obecnie utrzymują nasze państwo. Płacą pełne podatki i składki na ZUS od całości swoich dochodów. Utrzymują w ten sposób także samozatrudnionych, którzy wpłacają obecnie do ZUS znacznie mniej, niż otrzymują później w formie różnych świadczeń.

Zasadniczy problem tkwi gdzie indziej. To brak zaufania do polityków, zbyt często zmieniających system emerytalny po upadku PRL. Najpierw miały być OFE, teraz ich już nie ma, bo będą PPK, a co będzie za 20 lat? Nie wiadomo. Z ust samego premiera coraz częściej padają słowa o emeryturze obywatelskiej. Równym dla wszystkich świadczeniu, bez względu na to, ile dotychczas wpłacili. Ma wystarczyć na przeżycie. Resztę trzeba będzie sobie dozbierać. Wtedy faktycznie płacenie nie tylko wyższych, ale jakichkolwiek składek do ZUS nie ma już dziś najmniejszego sensu.

Ja jednak oczekuję od państwa, że będzie się ono wywiązywać ze swojego obowiązku i zadba o los Polek i Polaków nie tylko w perspektywie najbliższej kampanii wyborczej, oferując im darmowe pieniądze z 500+, 300+, 13. i 14. emerytury. Ale także za 20 czy 50 lat, gdy następne pokolenia będą kończyły kariery zawodowe.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA