fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Marek Kobylański: Skaza na wizerunku służb skarbowych

Fot. Paweł Rochowicz
Warto zadać pytanie: do czego tacy urzędnicy mogliby się posunąć, gdyby w grę wchodziły większe pieniądze?

Prokuratura sprawdza, czy urzędnicy Ministerstwa Finansów zatrudnieni w służbach celno-skarbowych nie dopuścili się nadużyć podatkowych. Mieli podsuwać paszporty dyplomatyczne pod stempel upoważniający do zwrotu VAT, jaki zapłacili za towary kupione w Polsce. W grę wchodził głównie sprzęt elektroniczny, który razem z bagażami jechał m.in. na Ukrainę.

Proceder ten był uprawiany od 2012 r. Chodzi o tzw. tax free. Dzięki tej procedurze osoba, która mieszka poza Unią Europejską, ma prawo ubiegać się o zwrot podatku zapłaconego przy nabyciu towarów na terytorium Polski i wywiezionych poza Unię w bagażu osobistym. Nieprawidłowości te wykrył wydział wewnętrzny Ministerstwa Finansów, gdy pewnego razu jeden z celników na Okęciu odmówił kombinatorom przystawienia stempla dającego prawo do zwrotu VAT.

Czy urzędnicy państwowi naprawdę musieli dorabiać sobie do pensji w taki sposób? Ktoś mógłby pomyśleć, że w grę wchodziły sumy, które pozwolą urzędnikom ustawić się finansowo do końca życia. Jednak nie. Były to kwoty rzędu kilkunastu do kilkudziesięciu tysięcy złotych. Można się jeszcze domyślać, że chodziło nie tylko o otrzymanie zwrotu VAT, ale o sprzedaż zakupionych faktycznie po niższej cenie towarów i w ten sposób powiększenie dochodów z urzędniczej pensji. To jednak pomysł na zarobek pochodzący jakby z innej epoki.

Jeśli prawdą okaże się, że osoby pracujące w służbach, które zostały powołane do ścigania nadużyć podatkowych, same łamią przepisy dla uzyskania kwot opiewających np. na kilkadziesiąt tysięcy złotych, to warto zadać pytanie: do czego tacy ludzie mogliby się posunąć, gdyby w grę wchodziły większe pieniądze? Zastanawia również to, że przez tyle lat nikt z tych, którzy przybijali tym osobom stemple zapewniające zwrot podatku, nie zauważył lub nie chciał zauważyć, że dochodzi do nadużyć.

Jeśli prokuratura potwierdzi te domniemania, to te kilka osób zamieszanych w proceder wystawi bardzo złe świadectwo nie tylko sobie, ale również wszystkim uczciwym urzędnikom, którzy naprawdę pilnują przestrzegania przepisów podatkowych. Jest to tym bardziej poważna sprawa, że praca urzędników służb celno-skarbowych od bardzo dawna wywoływała mieszane odczucia. Między innymi dlatego, że tropili i szukali nadużyć, kojarzeni są z kontrolami i ewentualnie srogimi sankcjami finansowymi.

Ludzie zatrudnieni w tych służbach są odpowiedzialni za to, żeby przepisów przestrzegali zarówno zwykli obywatele, jak i przedsiębiorcy. Dlatego sami muszą być poza wszelkimi podejrzeniami, a cała ta historia może bardzo źle wpłynąć na wizerunek służb celno-skarbowych.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA