fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Marek Goliszewski: Jaka Polska po?

Adobe Stock
Słyszy się często od polityków, którzy oddali władzę Prawu i Sprawiedliwości, że po pandemii trzeba Polskę wymyślić na nowo. Nie trzeba – pisze prezes Business Centre Club.

Z pewnością świat i nasz kraj zostanie wkrótce zdefiniowany przez nowoczesne technologie, algorytmy i sztuczną inteligencję. Ale dzisiaj i jutro wystarczy skierować wzrok w przeszłość i skorygować błędy działania kolejnych ekip rządzących. W polityce i w gospodarce. Przypomnieć sobie zasady demokracji i wolnego rynku. Niedoskonałe, ale to one podniosły poziom życia, ograniczyły głód, zapewniły pokój. To kapitalizm wyzwolił w Polakach największą w naszej historii energię społeczną.

Zatem przestańmy uchwalać ustawy w nocy w Sejmie bez konsultacji społecznych i oceny skutków takich regulacji. Przestańmy produkować buble prawne, które stawiają obywatela w roli podejrzanego. Rozgraniczmy ściśle władzę ustawodawczą od wykonawczej i sądowniczej, otwierając drogę do budowania społeczeństwa obywatelskiego. Rozwińmy skarlałą Służbę Cywilną, by odgrodzić politykowanie od gospodarki. Bez prawdziwej partycypacji obywateli, w tym przedsiębiorców, w rządzeniu, nie będzie ani szybkiego, ani dobrego wyjścia z recesji. Wzmocnijmy podmiotowość Rady Dialogu Społecznego i podpiszmy pakt antykryzysowy dla Polski – oparty o autentyczną współpracę partii politycznych, związków zawodowych, pracodawców, rządu i prezydenta RP.

Udało się to Irlandczykom, Hiszpanom, Włochom i wielu innym państwom. Irlandia rozwijała się przez ostatnie 30 lat dużo szybciej niż pozostałe państwa Unii głównie dzięki wyjątkowo dużym inwestycjom zagranicznym, ale także dzięki takim paktom, ma teraz poziom płac i PKB na mieszkańca wyższy niż w Niemczech i Wielkiej Brytanii. Wyjście z recesji i kraj po recesji wymagają takiej właśnie współpracy i solidarności. Przekształćmy TVP z politycznej tuby propagandowej rządu w autentycznego realizatora misji publicznej.

Strach przed konfliktem z Unią

Priorytetem Polski niech pozostanie silna przyjaźń z USA i wzmocnienie NATO. Ale równie silna powinna być dbałość o polityczną i ludzką współpracę Polski ze wszystkimi krajami Unii Europejskiej, nie tylko z Węgrami. Oznacza to także wejście Polski do strefy euro. Musimy zadbać o spełnienie warunków takiej akcesji i określić jej datę. To istotnie ważne nowe zadanie po pandemii. Prawdziwy strach wśród przedsiębiorców i większości obywateli wywołuje ciągły konflikt polskiego rządu z UE. A przed pandemią do Unii trafiało 80 proc. polskiego eksportu. Przypomnijmy sobie, że Unia była dotąd i jest dalej największym dla nas źródłem nowoczesnych instytucji, technologii, metod zarządzania i polityki społecznej. Fundamentalny interes Polski tkwi w jedności demokratycznej Unii. Pracujmy nad tym, nie machając szabelką, lecz pozyskując sojuszników dla naszych i unijnych racji.

Z Polski odpłynęło w ostatnim roku wiele miliardów inwestycji portfelowych, maleją bezpośrednie inwestycje zagraniczne. A kapitał zagraniczny w Polsce to także ciekawa praca i wysokie pensje. W Niemczech firmy należące do obcokrajowców wytwarzają 24 proc. PKB. I Niemcy pozostają Niemcami. Polska z inwestycjami zagranicznymi też pozostanie Polską.

Wyzwolić energię przedsiębiorców

Na naszych oczach powstaje Unia nie tyle drugiej czy trzeciej prędkości, ile Nowa Unia Europejska. Jej zalążkiem, na razie bardzo skromnym, jest budżet Unii na lata 2021–2027 (1,1 bln euro) i Program Odbudowy i Transformacji z funduszem 750 mld euro, z którego Polska może otrzymać w przeliczeniu 166 mld zł dotacji i 111 mld zł kredytów, m.in. dla gospodarki i firm. Oczywiście pod warunkiem dobrej dla Polaków i dobrej sąsiedzkiej polityki: przestrzegania europejskich zasad praworządności, włączenia się w programy zielonego ładu i cyfryzacji gospodarki, rozwijania współpracy między biznesem a nauką. To wszystko w Polsce kuleje, wymaga zmiany na lepsze.

Musimy także wspólnie – rząd, pracodawcy, związkowcy, Sejm i Senat – pochylić się nad stanem finansów publicznych naszego państwa. Dziś jest zdominowany przez pandemię i recesję gospodarczą. Rząd zaangażował się w ratowanie gospodarki i miejsc pracy. Wydaje na to około 10–20 mld zł miesięcznie. Dochody budżetu są dużo mniejsze, a wydatki dużo wyższe niż w roku 2019 i niż zakładane w budżecie na rok 2020. Deficyt budżetowy liczony według metod UE może przekroczyć w tym roku 200 mld zł. W II kwartale br. polski PKB zmniejszył się o ponad 8 proc.! Dług publiczny nie przekroczy konstytucyjnego progu 60 proc. PKB tylko dzięki ignorowaniu w  polskiej metodologii dobrych zasad unijnego Eurostatu. Eliminacja tego ignorowania to kolejna sprawa do naprawy po pandemii.

Przedsiębiorcy muszą też solidarnie włączyć się w  ratowanie finansów państwa. Najlepiej dostarczaniem większych podatków VAT oraz CIT. Trzeba jednak wyzwolić w przedsiębiorcach prywatnych ich energię, stworzyć warunki prawne i regulacyjne, by te przyrosty podatków były w ogóle możliwe.

Dlatego państwo nie może być dalej tak silnym graczem rynkowym jak obecnie. To zabija inicjatywę, konkurencję i rozwój. O produkcji i inwestycjach musi decydować konsument, a nie urzędnik-polityk. Musimy zmniejszyć lub znieść rządowe ograniczenia dla ważnych części sektora prywatnego: farmacji, banków, instytucji ubezpieczeniowych, energetyki, handlu ziemią; zatrzymać wypychanie sektora prywatnego przez sektor państwowy w innych gałęziach gospodarki. Paternalizm państwowy zawsze ograniczał wolność, bezpieczeństwo i zaangażowanie, dzisiaj osłabia potrzebne zaufanie przedsiębiorców do państwa, I zwiększa ryzyko do wykładania własnych pieniędzy na inwestycje, przynoszące zyski, pracę i pensje – oraz podatki. Rozwój gospodarki wymaga niskich podatków od pracy i kapitału, prostego prawa, sprawnych i politycznie niezależnych sądów, przychylnych dla obywateli urzędów, mocno ograniczonej liczby reglamentacji i koncesji.

Przyjmijmy system ubezpieczeń społecznych z  formalnym wiekiem emerytalnym 65 lat, takim samym dla kobiet i mężczyzn. Musimy zawiesić 13. i 14. emeryturę. Ograniczmy nieinwestycyjne wydatki budżetowe, przywileje emerytalne, obniżmy pozapłacowe koszty pracy, zredukujmy liczbę kontroli i koncesji, zlikwidujmy szarą strefę i przewlekłość spraw sądowych. Tego nie dokonamy roszadami personalno-politycznymi w wymiarze sprawiedliwości, ale większą liczbą politycznie niezależnych sędziów, asesorów, referendarzy.

Jaki kapitalizm?

Spółki Skarbu Państwa (SSP) nie mogą być zmuszane do wykładania pieniędzy na cele związane z polityką. Wymiana kadr w SSP musi jako jedyne kryterium przyjąć fachowość zarządzających i rentowność spółki.

Polityka rozwoju społeczno-gospodarczego do tej pory napędzana konsumpcją finansowaną transferami socjalnymi musi być zastąpiona zwiększonymi inwestycjami, głównie prywatnymi. Program 500+ jest potrzebny, ale musi być oparty o kryterium dochodowe dla rodziny.

Płaca minimalna powinna wynikać z ogólnej kondycji gospodarki i firm, a nie być zadekretowana przez rząd politycznie na poziomie 4000 zł miesięcznie. I być zróżnicowana regionalnie. Powinniśmy wziąć poważny udział w debacie dotyczącej Europejskiej Płacy Minimalnej. Wreszcie opracujmy Politykę Energetyczną Polski, opartą na dużo szybszym niż dotąd zastępowaniu węgla energią wiatrową i słoneczną. Polacy umierają nie tylko od koronawirusa, ale w znacznie większej skali od smogu!

Pochylmy się na poważnie nad emigrantami. Polska gospodarka będzie ich jutro znowu potrzebować. Ojczyznę opuściło 2 mln Polaków. Do 2050 roku polscy pracodawcy będą potrzebować do pracy 2–3 mln obcokrajowców, czyli około 1–2 mln więcej niż obecnie. Opracujmy więc strategię imigracyjną. I nowy kodeks pracy. Obecny, rodem z PRL, jest przestarzały. Wyprzedziła go pandemia, choćby praca zdalna, nowe formy zatrudnienia i nowe relacje między pracodawcą a pracownikiem.

Uświadommy sobie, że kryzys minie nie prędzej niż w 2022 r. Dziś aż 38 proc. przedsiębiorców negatywnie ocenia kondycję swojej firmy. Gorzej, bo aż 66 proc., kondycję gospodarki. Krytykują skomplikowane przepisy i biurokrację w realizacji tarcz antykryzysowych, doceniają jednak wysiłek rządu i współpracę z Polskim Funduszem Rozwoju. Lecz dalej czekają na takie rozwiązania, jak uruchomienie środków z kont VAT/split-payment czy szybszy zwrot naliczonego im VAT. I wiele innych, które pozwolą ograniczyć przez najbliższy rok rosnące bezrobocie i spadek płac. Liczą na kredyty, ale mają świadomość, że baza kapitałowa i rentowność banków, w rezultacie ogromnego poluzowania polityki pieniężnej, zostały mocno obniżone, co zmniejszyło ich skłonność do kredytowania gospodarki. Przedsiębiorcy muszą liczyć na siebie – i liczą – oraz na prawdziwie partnerską współpracę z państwem.

Parafrazując Kennedy'ego, nie pytają, co kraj może zrobić dla nich, pytają, co mogą, co my możemy zrobić dla kraju. Z pewnością, kreując przyszłość, nie unikniemy odpowiedzi na pytania: jaki ma być współczesny kapitalizm? Państwowy? Prywatny? Jak pogodzić go z prawami człowieka i zasadami demokracji? Transakcje ekonomiczno-finansowe są już globalne, ale rządy działają lokalnie. Jak to pogodzić?

Jednak dziś przedsiębiorcy oczekują przede wszystkim deklaracji polskich władz: rządu, parlamentu i prezydenta, że powrócą do zasad demokracji i systemu rynkowego oraz współpracy w ramach Unii Europejskiej.

Stanisław Wyspiański wyrzucał nam kiedyś: „Miałeś chamie złoty róg". W 1989 roku stał się cud. Zadęliśmy w ten róg. Dziś dla Polski po pandemii i recesji musimy zrobić wspólnie to samo.

Marek Goliszewski jest założycielem BCC, przewodniczącym Gospodarczego Gabinetu Cieni,

członkiem (laureatem honoris causa) Sigma Xi – Amerykańskiego Towarzystwa Badań Naukowych

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA