fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Marek Isański: Czy zaskarżenie przepisów o uldze meldunkowej do TK coś zmieni

Adobe Stock
Fundacja Praw Podatnika od trzech lat, również jako organizacja społeczna wspierająca podatników w postępowaniach sądowych, zajmuje się sprawą tzw. ulgi meldunkowej. W tym wypadku [równie bulwersujących spraw Fundacja ma wiele, co szczęśliwie media coraz szerzej podchwytują] chodzi o wprowadzone nagle i „chyłkiem” przepisy, zresztą do dzisiaj nieznanego autorstwa [nikt się nie chce przyznać], które wymagały złożenia przez podatnika zbędnego oświadczenia - bez określenia formy, co samo w sobie jest bezprawne - o zameldowaniu w sprzedawanym mieszkaniu jako warunku zwolnienia od podatku.

Po dwóch latach obowiązywania tych przepisów sam Ustawodawca uznał je za błędne i się z nich wycofał. Przepis z ustawy zniknął, ale obowiązywał nadal.

Na tej podstawie i właśnie już po ustaniu obowiązywania tych przepisów, przez wiele lat organy skarbowe przy wsparciu sądów administracyjnych pozaprawnie pobrały podatek od ponad 18 tysięcy obywateli. Dla większości z nich, przeciętnych finansowo obywateli RP, stał się on traumatycznym wydarzeniem, w kilku przypadkach zakończonych śmiercią.

Do zmiany podejścia do „ulgowiczów meldunkowych" doszło dopiero po zaangażowaniu się FPP, kiedy prawie wszystkie sprawy były już prawomocnie przegrane przez podatników. Na zmianie linii orzeczniczej skorzystała jedynie niewielka grupa poszkodowanych - tylko ci, których postępowania podatkowe nie były prawomocnie zakończone. Co więcej, nadal nie jest prawnie klarowne stanowisko sądów w tej materii.

Współpracująca z Fundacją Praw Podatnika Kancelaria Prawna Głuchowski Siemiątkowski Zwara ponad rok temu złożyła do TK skargę konstytucyjną, której nadano dalszy bieg 22 maja 2020 r.

Stwierdzenie przez TK niezgodności z Konstytucją tych przepisów umożliwi wznowienie prawomocnie zakończonych postępowań i zwrot niesłusznie pobranego podatku. Taki wyrok TK jest wysoce prawdopodobny, ponieważ niezgodność przepisów z Konstytucją dostrzegł również po latach i po żmudnych interwencjach FPP sam sąd administracyjny i niezgodność ta była zasadniczym powodem zmiany linii orzeczniczej.

O czym świadczy obecna sytuacja?

Jest ona potwierdzeniem złego działania państwa, jako system trójpodziału władzy. Sejm uchwalił złe prawo. Administracja je bezrefleksyjnie stosowała za akceptacją sądów administracyjnych. Państwo więc na ponad 10 lat zastawiło pułapkę na obywateli, którzy zmuszeni zostali do tego aby sami walczyć o sprawiedliwość, bo ani od administracji ani od parlamentu ani od sądu ani od innych instytucji publicznych ani od polityków jej nie uzyskali.

Również Minister Finansów przez cały czas miał i nadal ma narzędzia, by systemowo pomóc wszystkim „ulgowiczom". Rozwiązaniem mogło być wydanie odpowiedniego aktu prawnego regulującego zasady zwrotu niesłusznie pobranego podatku. Dlaczego tego nie zrobił? Warto o to spytać, choć też zrozumiałe jest, że nawet dla Ministra co najmniej ważne jest orzecznictwo NSA. Nasuwają się fundamentalne pytania/refleksje odnośnie działania sądu administracyjnego.

Po pierwsze

Wobec tego, że „Sprawowany przez sądy administracyjne wymiar sprawiedliwości obejmuje badanie zgodności z prawem działalności administracji publicznej (art. 175 ust. 1 w zw. z art. 184 Konstytucji RP i art. 1 p.u.s.a.). Istotą sądowej kontroli administracji jest ochrona wolności i praw obywatela w jego stosunkach z administracją, sądownictwo administracyjne jest bowiem elementem konstrukcji państwa prawa. Dokonując oceny prawidłowości zastosowania normy prawnej w konkretnej sprawie, sądy administracyjne badają, czy dany przepis jest sformułowany w sposób odpowiadający zasadom poprawnej legislacji, które obejmują między innymi wymaganie zupełności i określoności przepisów prawa. W przypadku gdy norma prawna budzi wątpliwości interpretacyjne, przed uruchomieniem trybów nadzwyczajnych (tj. wnioskowanie o rozstrzygnięcie zagadnienia przez skład powiększony NSA, Trybunał Konstytucyjny czy Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej) sądy administracyjne stosują techniki wykładnicze, sięgając do Konstytucji, postanowień prawa międzynarodowego i UE oraz orzecznictwa Trybunałów (Konstytucyjnego, TSUE, ETPCz)." – Sprawozdanie Prezesa NSA dla Sejmu RP z działalności za 2018r. – druk sejmowy nr 86 str. 348.

Nasuwa się pytanie: z jakich powodów przez 10 lat nie skierowano pytania do TK w sprawie przepisów mających zastosowanie do „ulgowiczów meldunkowych"?

Dlaczego sąd administracyjny nie skierował w tej sprawie pytania do TK już przy pierwszych rozpoznawanych sprawach w latach 2010-2011? Przepisy bowiem, jak wspomniano, były ewidentną pułapką zastawioną przez państwo na obywateli. A skoro zadaniem sądu jest ochrona praw podmiotowych obywateli to odmowa ich stosowania i/lub skierowanie pytania o ich zgodność z Konstytucją wydaje się zasadne. Przy czym warto podkreślić wzmiankowany czas ze względu na obecne dyskusje o TK - było to 10 lat temu. I warto też przyjąć choć na chwilę wewnętrzny punkt widzenia podatników – Oni nadal czują się pokrzywdzeni przez państwo jako takie.

Jeszcze więcej wątpliwości budzi dlaczego poszczególne składy NSA orzekające w indywidualnych sprawach i Prezes NSA kilkukrotnie od początku 2018 roku oddalali wnioski FPP o skierowanie takiego pytania do TK? Sąd miał pełną świadomość tego, że stopniowa zmiana linii orzeczniczej stanowiła ochronę praw jedynie małej grupy poszkodowanych. A, co istotne, uzasadnieniem zmiany linii orzeczniczej było dostrzeżenie przez sąd niezgodności z Konstytucją mających zastosowanie w sprawie przepisów. Skoro więc sam sąd był przekonany o ich niezgodności z Konstytucją to wydaje się racjonalne, że powinien wystąpić z pytaniem do TK. Tym bardziej, że wobec tak jasnego, reprezentatywnego stanowiska NSA, wysokie jest prawdopodobieństwo, że TK wyrok wydałby szybki i byłby on korzystny dla wszystkich „ulgowiczów".

Po drugie, czy ze sprawy ulgowiczów meldunkowych państwo jako system/dobro wspólne wszystkich obywateli  wyciągnęło wnioski, aby do podobnych sytuacji nie dochodziło w przyszłości?

Zasady państwa prawa ale i opinia publiczna wymagają udzielenia poważnych odpowiedzi. Powinny się one odnosić się do poniższego stanowiska FPP.

Stanowisko FPP

Najbardziej racjonalne dla obywateli i praworządności byłoby gdyby NSA w 2018 roku, po dostrzeżeniu problemu, postąpił w sposób następujący.

Skoro na rozpoznanie przed NSA oczekiwało kilkadziesiąt spraw merytorycznych i w zakresie odmowy umorzenia takiej zaległości, to:

- sąd winien bezzwłocznie wzmocnić uzasadnienia wyroków uchylających decyzje odmawiające umorzenia takiego podatku w ramach realizacji interesu publicznego, tak aby jak najwięcej osób i jak najszybciej mogło wystąpić skutecznie o umorzenie tego podatku,

- w pierwszej rozpoznawanej sprawie „ulgowicza", w której nie doszło do zapłaty tego podatku, skład orzekający skierowałby pytanie do TK; ten podatnik mógłby skorzystać z umorzenia niezapłaconego jeszcze podatku,

- w każdej kolejnej sprawie wydawałby wyroki korzystne dla „ulgowiczów" z argumentacją o niemożności stosowania przez sąd przepisów, które nie spełniają konstytucyjnej zasady proporcjonalności;

W ten sposób jak najwięcej osób skorzystałoby ze zmiany linii orzeczniczej, bo skorzystaliby nie tylko ci, którzy ta zmiana bezpośrednio dotyczyła, ale również kilkutysięczna grupa osób będąca w trakcie spłaty takich zaległości. A przede wszystkim dawało to szansę na odzyskanie strat tym, których sprawy były już prawomocnie zakończone.

Dlatego pytamy : dlaczego sąd tak nie postąpił?

Z dostępnych publicznie danych wynika, że sąd administracyjny bardzo rzadko korzysta z możliwości zadawania pytań TK o zgodność z Konstytucją przepisów prawa podatkowego, co budzi wątpliwości wobec powszechnie znanej ich niskiej jakości. Może to sugerować, że sąd w sposób niewystarczający wywiązuje się ze swojego zadania jakim jest kontrola władzy ustawodawczej, poprzez kontrolowanie/badanie jakości przepisów prawa.

Czy sąd zamierza zwiększyć ilość spraw kierowanych na uchwały 7 NSA, skoro wiadomo, że TK jest obecnie „mniej aktywny"?

Być może sąd korygując linię orzeczniczą uznał, że problem został rozwiązany. I nie dostrzegł, że tysiące obywateli, którzy mieli pecha - ich sprawy sąd rozpoznawał przed korektą linii orzeczniczej – w istocie za akceptacją sądu zapłaciło nienależny państwu podatek. Sugerowałoby to, że sąd zbyt dużą wagę przykłada do spraw, które będzie dopiero rozstrzygał, a niedostateczną do konsekwencji poprzednio wydanych orzeczeń w podobnych sprawach. Nawet gdy było ich wiele, a nawet bardzo wiele i zmieniła się całkowicie linia orzecznicza sądu.

Czy w obowiązującym prawie są wystarczające instrumenty aby finansowo naprawić obywatelom konsekwencje błędów orzeczniczych?

Wydaje się, że gdyby sprawą nie udało się zainteresować TK to istota problemu nie zostałaby przez właściwe organy dostrzeżona. Ani ani parlament ani rząd ani sąd nie wyciągnęli by więc żadnych wniosków aby w przyszłości nie dochodziło do niszczenia zasad państwa prawa i podobnych dramatów tysięcy obywateli. Co nie oznacza, że skoro sprawa jest w TK to będzie inaczej. Potrzebna jest głęboka analiza. Wyrok TK rozwiązać może sprawę tej grupy obywateli, ale problemu wadliwego funkcjonowania organów państwa nie zamknie. A jak pokazuje ta sprawa jest wiele błędów w funkcjonowaniu trójpodziału władzy, które należy naprawić.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA