fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Tomasz Pietryga: Przestańcie mieszać ludziom w głowach

Fotorzepa, Danuta Matłoch
Roman Giertych powinien się w końcu zdecydować, czy Izba Dyscyplinarna SN jest sądem, czy też nie.

W środę w Izbie Dyscyplinarnej odbyła się rozprawa o uchylenie immunitetu prokuratorowi krajowemu Bohdanowi Święczkowskiemu. Wniósł o to mec. Roman Giertych, który wcześniej skierował przeciwko Święczkowskiemu prywatny akt oskarżenie, gdyż poczuł się urażony jego słowami.

Aby sprawa karna mogła się zacząć, Izba Dyscyplinarna musiała zdjąć ochronę immunitetową z prokuratora. Tak się jednak finalnie nie stało.

Czytaj też: Prokurator Święczkowski nie stracił immunitetu na wniosek Giertycha

Roman Giertych wielokrotnie manifestował swój sprzeciw wobec zmian w sądownictwie wprowadzonych przez PiS. Podobnie jak część środowiska prawniczego, nie uznawał Izby Dyscyplinarnej za sąd, powołując się na stanowisko Trybunału Sprawiedliwości UE, czy „ starego" Sądu Najwyższego. Taki otwarty sprzeciw zamanifestował w lutym 2020 r. przed tą Izbą. Sprawa dotyczyła kasacji złożonej przez prokuratora generalnego na postanowienie adwokackiego sądu dotyczące umorzenia sprawy dyscyplinarnej mec. Giertycha.

Podczas swojego wystąpienia został upomniany, na co zareagował dość nerwowo. „Gdyby pan był sądem, mógłby mnie pan upominać. Ponieważ nie jest pan sądem, nie może pan tego robić". Skończyło się na karze porządkowej 3 tys. zł. To oczywiście nie jedyna wypowiedź byłego szefa Młodzieży Wszechpolskiej o Izbie Dyscyplinarnej. Problem jednak w tym, że postawa mecenasa jest niespójna. Wnosząc sprawę przeciwko Święczkowskiemu, Giertych przyznał jednocześnie, że honoruje w tej sprawie Izbę i jej moc sprawczą w sprawach immunitetowych.

Taka selektywna postawa jest charakterystyczna dla części środowiska adwokackiego czy sędziowskiego, które wybiórczo kwestionuje pisowskie reformy i decyzje. Tak jest choćby w sprawie Igora Tulei. Decyzja sądu apelacyjnego w Warszawie wskazująca na konieczność przywrócenia sędziego do pracy została przyjęta z ogromnym entuzjazmem. Stało się tak, mimo że w składzie sędziowskim znalazł się sędzia awansowany przez nową, nieuznawaną KRS ( zwaną neoKRS). Również publicznie kwestionowanie jej legalności wydaje się mało spójne i często zależy od konkretnej sytuacji. Podobnie sprawa ma się z Trybunałem Konstytucyjnym „Julii Przyłębskiej" . Przekształca się od czasu do czasu w zwykły Trybunał Konstytucyjny, którego legalność nie jest już kwestionowana. Jak pokazują ostatnie sprawy, choćby RPO, osoby, które głośno kwestionowały jego status, sami przed nim występują i poddają się jego rozstrzygnięciom.

Lepiej byłoby w tak fundamentalnych sprawach zajmować klarowne postawy. Mało wiarygodne i szkodliwe jest instrumentalne podchodzenie do instytucji prawnych i wprowadzonych zmian. Psuje nie tylko wiarygodność tychże, ale i osób, które takie chwiejne, uzależnione od własnego interesu poglądy prezentują. prokuratorowi krajowemu Bohdanowi Święczkowskiemu. Wniósł o to mec. Roman Giertych, który wcześniej skierował przeciwko Święczkowskiemu prywatny akt oskarżenie, gdyż poczuł się urażony jego słowami. Aby sprawa karna mogła się zacząć, Izba Dyscyplinarna musiała zdjąć ochronę immunitetową z prokuratora. Tak się jednak finalnie nie stało. Roman Giertych wielokrotnie manifestował swój sprzeciw wobec zmian w sądownictwie wprowadzonych przez PiS. Podobnie jak część środowiska prawniczego, nie uznawał Izby Dyscyplinarnej za sąd, powołując się na stanowisko Trybunału Sprawiedliwości UE, czy „ starego" Sądu Najwyższego. Taki otwarty sprzeciw zamanifestował w lutym 2020 r. przed tą Izbą. Sprawa dotyczyła kasacji złożonej przez prokuratora generalnego na postanowienie adwokackiego sądu dotyczące umorzenia sprawy dyscyplinarnej mec. Giertycha. Podczas swojego wystąpienia został upomniany, na co zareagował dość nerwowo. „Gdyby pan był sądem, mógłby mnie pan upominać. Ponieważ nie jest pan sądem, nie może pan tego robić". Skończyło się na karze porządkowej 3 tys. zł. To oczywiście nie jedyna wypowiedź byłego szefa Młodzieży Wszechpolskiej o Izbie Dyscyplinarnej. Problem jednak w tym, że postawa mecenasa jest niespójna. Wnosząc sprawę przeciwko Święczkowskiemu, Giertych przyznał jednocześnie, że honoruje w tej sprawie Izbę i jej moc sprawczą w sprawach immunitetowych. Taka selektywna postawa jest charakterystyczna dla części środowiska adwokackiego czy sędziowskiego, które wybiórczo kwestionuje pisowskie reformy i decyzje. Tak jest choćby w sprawie Igora Tulei. Decyzja sądu apelacyjnego w Warszawie wskazująca na konieczność przywrócenia sędziego do pracy została przyjęta z ogromnym entuzjazmem. Stało się tak, mimo że w składzie sędziowskim znalazł się sędzia awansowany przez nową, nieuznawaną KRS (zwaną neoKRS). Również publicznie kwestionowanie jej legalności wydaje się mało spójne i często zależy od konkretnej sytuacji. Podobnie sprawa ma się z Trybunałem Konstytucyjnym „Julii Przyłębskiej" . Przekształca się od czasu do czasu w zwykły Trybunał Konstytucyjny, którego legalność nie jest już kwestionowana. Jak pokazują ostatnie sprawy, choćby RPO, osoby, które głośno kwestionowały jego status, sami przed nim występują i poddają się jego rozstrzygnięciom. Lepiej byłoby w tak fundamentalnych sprawach zajmować klarowne postawy. Mało wiarygodne i szkodliwe jest instrumentalne podchodzenie do instytucji prawnych i wprowadzonych zmian. Psuje nie tylko wiarygodność tychże, ale i osób, które takie chwiejne, uzależnione od własnego interesu poglądy prezentują.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA