fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Marek Domagalski - głosowanie korespondencyjne: techniczna zmiana w ogniu polityki

Fotorzepa, Jakub Czermiński
Gdyby nie ostra kampania wyborcza, niespodziewana zmiana ordynacji wyborczej, polegająca na umożliwieniu osobom na kwarantannie i osobom powyżej 60 lat korespondencyjne głosowanie, byłaby uważana za zmianę prawie techniczną, a tak będzie dodatkowym elementem sporów. Choć z takiego głosowania już korzystały osoby niepełnosprawne.

W zamyśle PiS ta poprawka zapewne ma osłabić krytykę, że w obecnej sytuacji nie można w miarę normalnie przeprowadzić głosowania 10 maja, choć data wyborów ostatecznie zależeć będzie nie tylko od rządu, który może wprowadzić stan klęski żywiołowej, przesuwający wybory, ale od skali epidemii.

Zmiana polega na rozszerzeniu zakresu głosowania korespondencyjnego na wyborców podlegających w dniu głosowania obowiązkowej kwarantannie lub izolacji, a także osoby, które do dnia wyborów skończyły 60 lat. Zamiar głosowania korespondencyjnego trzeba będzie zgłosić komisarzowi wyborczemu na 15 dni przed wyborami, a osoba na kwarantannie do 5 dnia przed głosowaniem.

Czytaj także:

Wśród zarzutów opozycji i wielu prawników przewija się zwłaszcza ten, że zasadą wprawdzie nie sformułowaną wprost w konstytucji ale w orzecznictwie Trybunału Konstytucyjnego jest, że istotne zmiany Kodeksu wyborczego nie mogą być wprowadzane na pół roku przed pierwszą czynnością wyborczą. Obecny spór prawny sprowadza się zatem do tego czy to jest istotna zmiana, i czy dochowano standardów legislacyjnych podczas jej wprowadzania.

Prof. Ryszard Piotrowski, konstytucjonalista z UW, widzi tu szereg nieprawidłowości proceduralnych: ponieważ głosowanie korespondencyjne jest wyjątkiem, więc powinno być szczególnie ostrożnie wprowadzane, a tu podczepiono je do Tarczy antykryzysowej do zwalczania epidemii. Wybory korespondencyjne mogą zaś zwiększyć niebezpieczeństwo zakażenia, gdyż niezbędny będzie kontakt z osobą na kwarantannie, zwiększa się też ryzyko naruszenia tajności głosowania. W praktyce pod szyldem zwykłej ustawy, narusza się zakaz zmian prawa wyborczego w czasie stanu nadzwyczajnego, który de facto mamy.

Zdaniem sędziego Wojciecha Hermelińskiego, do niedawna przewodniczącego PKW, najważniejszym zarzutem w obecnej sytuacji jest to, że bez normalnej kampanii wyborczej nie powinno się przeprowadzać wyborów. Samo rozszerzenie głosowania korespondencyjnego jest dobre, ale powinno ono obejmować wszystkich, którzy chcą z niego skorzystać.

Innego zdania jest prof. Genowefa Grabowska, dziekan w Wyższej Szkole Menedżerskiej w Warszawie: - Ta poprawka nie jest rewolucyjną zmianą, istotnie zmieniającą zasady gry wyborczej, rozszerza bowiem tylko stosowane już prawo do korespondencyjnego głosowania na nowe kategorie osób, zagrożone obecną epidemią. Wyborca z tego prawa może skorzystać lub nie. Ograniczenia zmian ordynacji ustanowiło orzecznictwo TK w zupełnie innym, spokojnym okresie, nie może ono zabraniać zmian, które życie wymusza.

Głosowanie korespondencyjne przewiduje obecny kodeks wyborczy, ale tylko dla osób niepełnosprawnych (art. 53 a i następne). Wyborca który zgłosi zamiar głosowania korespondencyjnego na siedem dni przed wyborami otrzymuje tzw. pakiet wyborczy zasadniczo do jego rąk za pokwitowaniem, w skład którego wchodzi m.in. karta do głosowania oraz instrukcja głosowania korespondencyjnego.

Dodajmy, że z tej formy nie korzysta dużo wyborców, w zeszłorocznych wyborach do Sejmu, przy ponad 18,6 mln. kart do głosowania wyjętych z urn, wyborców, którzy zagłosowali korespondencyjnie było tylko 2 tys. (z obwieszenia PKW).

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA