fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Kiedy podatek od długości włosów?

Fotorzepa, Kuba Kamiński
Co by było, gdyby w trakcie olimpijskiego biegu na 800 metrów spiker nagle poinformował, że konkurencja zmienia się... w maraton? I to dlatego, że telewizja chce w trakcie relacji pokazać więcej reklam, więc bieg musi trwać co najmniej dwie godziny? Byłby to wielki skandal!

Zbliżony co do skali chce nam właśnie zafundować Ministerstwo Finansów. Przymierza się ono do zmian w przepisach podatkowych. Dotyczą one tzw. struktur hybrydowych. Mniejsza o szczegóły zrozumiałe tylko dla księgowych. Clou sprawy to fakt, że są one bolesne dla podatników oraz że wprowadza się je w trakcie trwania roku podatkowego! Od 25 lat tymczasem panuje w Polsce zasada, potwierdzona przez Trybunał Konstytucyjny, że wszelkie przepisy na niekorzyść podatnika mogą wchodzić w życie tylko z początkiem roku. Po to, aby można się było do nich przygotować. Uwzględnić je w planach biznesowych. Dokładnie tak jak lekkoatleci, którzy układają wielomiesięczny trening pod konkretne zawody i konkretny dystans.

Zasada ta to element „zaufania do państwa". Wielokrotnie w Polsce naginanego, a nawet wręcz łamanego. To jednak, co chce zrobić teraz Ministerstwo Finansów, to numer z gangsterskiego arsenału. Tak jakby po zwrot pożyczki przyszli umięśnieni windykatorzy. I poinformowali, że oprocentowanie wzrosło z ustalonych 10 do 110 proc. za dzień.

Ministerstwo Finansów doskonale sobie z tego zdaje sprawę. Uzasadnia bowiem, dlaczego łamie reguły obowiązujące od ćwierć wieku. Według resortu „nakazy wywodzone z zasad demokratycznego państwa prawnego nie mają charakteru bezwzględnego. Odstąpienie od tych zasad jest dopuszczalne, gdy przemawia za tym ważny interes publiczny"! W tym przypadku ma nim być ukrócenie nadużyć podatkowych poprzez wprowadzanie unijnej dyrektywy z maja 2017 roku, ATAD II. Dyrektywy sprzed ponad dwóch lat! Przez ten czas urzędnicy nie zdążyli wprowadzić unijnego przepisu do polskiego prawa! A teraz „wycierają sobie gębę" ważnym interesem, zwalając oczywiście kłopoty na przedsiębiorców. Tłumaczenie to jest zwykłym „listkiem figowym". Nie wiem, czy powodem opóźnienia było lenistwo czy też brak kompetencji? A może to, że od maja 2017 roku mieliśmy pięciu różnych ministrów finansów – w tym jednego dwa razy? Zresztą nie to jest ważne. Państwo zawaliło. Niech teraz same połyka tę żabę.

Sprawa ta budzi też obawy na przyszłość. Jeśli państwo potrafi się tak zachować w tym przypadku, to co będzie w innych? Czy kolejne obciążenia obywateli będą też wprowadzane z dnia na dzień, w ciągu, a nie na początek roku? Czy czeka nas np. to, że w najbliższy poniedziałek państwo ustali progresywny podatek PIT liczony od długości włosów na głowie? A gdy już wszyscy wrócą od fryzjera, rząd ogłosi dodatkowe represyjne rozwiązania dla osób łysych lub ostrzyżonych „na jeża"?

Polska mieni się państwem prawa. Wymaga od obywateli przestrzegania zasad i kodeksów. Chce wyeliminować oszustów. Brawo, tak trzymać! Jeśli jednak robi to takimi samymi metodami, jakimi posługują się ci ostatni – to staje się takie jak oni.

Andrzej Malinowski, prezydent Pracodawców RP

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA