fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nieruchomości

Sąd: Sanepid ma prawo kontrolować śmieci w mieszkaniu

Adobe Stock
Renata Krupa-Dąbrowska
Wojciech Tumidalski
Sanepid ma prawo wejść do mieszkania i sprawdzić, czy gromadzone w nim śmieci stanowią zagrożenie dla innych.

Naczelny Sąd Administracyjny przesądził, że wolno skontrolować lokal, który może stanowić zagrożenie epidemiologiczne.

Czytaj także:

Wobec sytuacji w jednym z lokali spółdzielnia mieszkaniowa wystąpiła w tej sprawie do państwowego powiatowego inspektora sanitarnego. Chciała, by sprawdził mieszkanie w jednym z bloków, w którym lokator zgromadził olbrzymią ilość śmieci. Z lokalu unosił się nieznośny fetor. Na klatce pojawiły się nawet insekty. Odpady mogły więc stanowić zagrożenie dla zdrowia innych mieszkańców.

Inspektor nie chciał wchodzić

Sanepid odmówił. Powołał się na art. 26 ustawy o Państwowej Inspekcji Sanitarnej. Wynika z niego, że inspektor sanitarny ma prawo wstępu do mieszkań w razie podejrzenia lub stwierdzenia choroby zakaźnej, zagrożenia zdrowia czynnikami środowiskowymi, a także jeżeli w mieszkaniu jest lub ma być prowadzona działalność produkcyjna bądź usługowa.

Tymczasem do urzędu nie wpłynęło żadne zgłoszenie dotyczące zachorowań wśród mieszkańców.

Według powiatowego inspektora właściciel lub najemca lokalu ma obowiązek utrzymywać lokal we właściwym stanie technicznym i higieniczno-sanitarnym oraz przestrzegać porządku domowego. Jeżeli nie dopełni tych obowiązków i stan lokalu wykracza w sposób rażący lub uporczywy przeciwko porządkowi domowemu, czyniąc uciążliwym korzystanie z innych lokali w budynku, można wytoczyć powództwo o rozwiązanie przez sąd stosunku prawnego upoważniającego do używania lokalu i nakazanie jego opróżnienia.

Podobnego zdania był wojewódzki inspektor, do którego odwołała się spółdzielnia. W tej sytuacji spółdzielnia wystąpiła ze skargą do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gdańsku.

W ocenie spółdzielni już z pierwszych przepisów ustawy o Państwowej Inspekcji Sanitarnej jasno wynika, że powinna się pofatygować do bloku. Wspomniana ustawa określa cel powołania tej instytucji oraz jej kompetencje.

Państwowa Inspekcja Sanitarna została powołana m.in. w celu zapobiegania chorobom, w tym zakaźnym i innym powodowanym warunkami środowiska oraz należy do niej kontrola przestrzegania przepisów określających wymagania higieniczne i zdrowotne dotyczące m.in. utrzymania należytego stanu higienicznego nieruchomości.

WSA uznał, że skarga zasługuje na uwzględnienie. Zadaniem Państwowej Inspekcji Sanitarnej jest sprawowanie bieżącego nadzoru sanitarnego, w tym kontrola przestrzegania przepisów określających wymagania higieniczne i zdrowotne, dotyczących m.in. higieny środowiska i czystości powietrza w pomieszczeniach przeznaczonych na pobyt ludzi w zakresie ustalonym w odrębnych przepisach czy też utrzymania należytego stanu higienicznego nieruchomości. Z tego powodu powinna przeprowadzić kontrolę i ustalić, czy odpady nie stanowią zagrożenia sanitarno-epidemiologicznego, ponieważ owady czy gryzonie, które w takim środowisku się lęgną, mogą przenosić drobnoustroje chorobotwórcze.

Należało zatem ustalić, jaki jest stan sanitarno-higieniczny tego mieszkania i czy stanowi zagrożenie dla zdrowia mieszkańców sąsiednich lokali.

W wyroku sąd nie podzielił stanowiska organów sanepidu, że w tej sytuacji nie mogło dojść do wszczęcia postępowania z uwagi na treść art. 26 ust. 1 ustawy.

Z przepisu jasno wynika, że inspektor może wejść do lokalu mieszkalnego w razie podejrzenia zagrożenia zdrowia czynnikami środowiskowymi.

Sąd wskazał, że ustawodawca nie precyzuje, co należy rozumieć pod pojęciem „czynniki środowiskowe". Powszechnie uznaje się, że są to wszelkie czynniki występujące w środowisku człowieka, które mogą mieć negatywny wpływ na jego zdrowie, m.in. biologiczne, np. przenoszone przez owady drobnoustroje czy pasożyty wywołujące choroby, czy też zanieczyszczenie powietrza.

Sprawa trafiła do Naczelnego Sądu Administracyjnego w wyniku skargi kasacyjnej sanepidu. NSA nie uznał racji inspekcji i oddalił skargę.

Gdy jest zagrożenie, trzeba działać

Według sądu państwowy inspektor sanitarny jest właściwy do kontrolowania, czy właściciel mieszkania utrzymuje ten lokal w stanie wykluczającym zagrożenie chorobami zakaźnymi.

Wyrok jest prawomocny i zobowiązuje sanepid do działania.

Sygnatura akt: II OSK 1940/18

Ustawy odorowej ciągle brak

Unoszące się w powietrzu uciążliwe zapachy utrudniają życie, a czasem także szkodzą zdrowiu mieszkańców. Wciąż nie mamy przepisów pozwalających walczyć z tym zjawiskiem, a w tle jest konflikt przedsiębiorców ze społecznościami lokalnymi.

Mieszkańcy domów i osiedli sąsiadujących z zakładami przemysłowymi, fermami trzody chlewnej, drobiu, zwierząt futerkowych, ubojni, składowisk czy spalarni odpadów od lat skarżą się do wszelkich możliwych urzędów na uciążliwe odory. Inspekcja Ochrony Środowiska jest bezradna i nie może wydawać zaleceń ani decyzji pozwalających nakazywać eliminację lub redukcję odoru. Nie mierzy się też uciążliwości inwestycji z uwzględnieniem emisji przykrych zapachów, rozmnażających się gryzoni i much, problemów z ujęciami wody czy wprost – spadku wartości sąsiadujących nieruchomości.

Samorządy lokalne godzą się na takie inwestycje niekiedy wbrew mieszkańcom – jest to bowiem zastrzyk podatków do budżetu.

Prace nad ustawą odorową ciągle są na etapie uzgodnień i konsultacji. Przeciw jej uchwaleniu są m.in. organizacje producentów rolnych.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA