fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nieruchomości

Program Mieszkanie plus - rząd chce dopłacać do czynszu najemcom nowych mieszkań

AdobeStock
Przez dziewięć lat rodzina, która wynajmie lokal z programu Mieszkanie , będzie mogła liczyć na dofinansowanie do czynszu. Nawet do 500 zł miesięcznie.

Od nowego roku rząd chce dopłacać do czynszu najemcom nowych mieszkań. Rodzina z dwójką dzieci z czynszem 1500 zł otrzyma nawet 500 zł. W sumie rząd chce na to wydać z budżetu aż miliard zł. Wszystko, by ratować swój sztandarowy program Mieszkanie .

Dla młodych i na kilka lat

Projekt ustawy czynszowej przewiduje, że rząd wesprze młode rodziny, które nie mają mieszkania ani zdolności kredytowej, by w ten sposób je kupić. Mają jednak wystarczająco wysokie dochody, by płacić regularnie czynsz i wynająć nowo zbudowane mieszkanie.

– Dopłatę będą otrzymywać przez trzy lata. Po ich upływie kwota będzie się stopniowo zmniejszać a po dziewięciu latach prawo do dopłaty wygaśnie – wyjaśnia Artur Soboń, wiceminister inwestycji i rozwoju.

– Liczymy, że w tym czasie rodzina stanie na nogi i osiągnie dochody, które pozwolą jej na opłacanie całego czynszu – podkreśla wiceminister.

Jakie trzeba będzie mieć dochody, by dostać dopłatę?

– Osoba samotna otrzyma wsparcie od rządu, jeżeli jej średni miesięczny dochód nie przekroczy 60 proc. przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej, czyli 1538 zł – wyjaśnia wiceminister Soboń. – Dla kilkuosobowej rodziny limit ten zwiększa się o 30 proc. na każdą kolejną osobę. W trzyosobowej rodzinie wyniesie więc 120 proc. średniej krajowej, czyli aż 3706 zł – dodaje.

Rząd chce też, by dopłaty obejmowały mieszkania budowane pod wynajem przez: spółdzielnie mieszkaniowe, towarzystwa budownictwa społecznego, spółkę BGK Nieruchomości oraz deweloperów. Dopłaty mają również objąć lokatorskie mieszkania spółdzielcze.

Deweloperom rząd chce postawić dodatkowe warunki.

– Będziemy współpracować z tymi deweloperami, którzy są w stanie budować mieszkania na lokalnych rynkach o 20–25 proc. taniej niż ceny rynkowe – tłumaczy wiceminister Soboń.

Projekt przewiduje również, że za nabór nowych najemców mają odpowiadać gminy. Same też ustalą kryteria doboru, m.in. liczba dzieci, niepełnosprawność, migracja za pracą etc.

Kubeł zimnej wody

Spółdzielnie mieszkaniowe oraz deweloperzy są bardzo sceptyczni. Nie wróżą projektowi sukcesu.

– Wątpię, by walne zgromadzenie spółdzielni zgodziło się na zaciągnięcie kredytu na budowę mieszkań pod wynajem lub z lokatorskim prawem do lokalu. Przecież wiąże się to z ogromnym ryzykiem. Co bowiem w sytuacji, gdy lokatorzy nie będą spłacać czynszu z wkalkulowaną ratą kredytową? – pyta się Piotr Kłodziński, prezes Międzyzakładowej Spółdzielni Mieszkaniowej „Energetyka" w Warszawie. – Banku to przecież nie będzie obchodzić. Kredyt trzeba spłacać. A z czego, to już zmartwienie spółdzielni. Rząd liczy również, że będziemy budować po zaniżonych kosztach. Bądźmy szczerzy, za 2,5–3 tys. zł za mkw. w Warszawie nie uda się wybudować mieszkania – mówi prezes Kłodziński.

Podobnego zdania jest Polski Związek Firm Deweloperskich.

Jednakowe zasady dla wszystkich

– Do tej pory programu Mieszkanie nie udało się wdrożyć głównie z powodu zaniżonych kosztów budowy mieszkań – mówi Konrad Płochocki, dyrektor generalny PZFD. – I jeżeli rząd chce, by deweloperzy budowali 20–25 proc. poniżej kosztów rynkowych, to się nie uda.

Powodów takiego stanu rzeczy jest kilka. Drożeją materiały budowlane, brakuje pracowników na budowie. Coraz więcej też trzeba zapłacić za grunty.

– Mityczna zaś marża dewelopera w cenie mkw. mieszkania nie jest wcale taka wysoka i wynosi średnio 17 proc. – dodaje dyrektor Płochocki. – Dlatego deweloperzy nie są w stanie spełnić oczekiwań rządu. Żadna też komercyjna firma nie będzie chciała dokładać do rządowego programu. Na inwestycji musi przecież zarobić – tłumaczy dyrektor Płochocki.

PZFD uważa również, że rząd powinien stworzyć jednakowe zasady dla wszystkich inwestorów, którzy zechcą budować pod wynajem, a nie różnicować ich już na starcie.

To drugi projekt ustawy przygotowany przez Ministerstwo Inwestycji i Rozwoju. Wcześniej upubliczniło ono projekt specustawy mieszkaniowej. Przewiduje on uproszczone zasady przekwalifikowywania gruntów pod budownictwo wielorodzinne w miastach.

Dzięki temu szybciej mają ruszyć inwestycje z programu Mieszanie . Dziś prowadzony jest tylko pilotaż tego programu.

Prowadzi go na zasadach komercyjnych spółka BGK Nieruchomości. Okazało się, że czynsz w lokalach z pilotażu jest wysoki. Całkowity koszt wynajmu 55-metrowego mieszkania w Jarocinie, łącznie z mediami oraz z ogrzewaniem, wyniesie 1,3 tys. zł miesięcznie.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA