fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nieruchomości

Spadek po PRL: sto tysięcy mieszkań bez przekształcenia użytkowania we własność

Fotorzepa, Adam Burakowski
Z uwłaszczenia gruntu pod blokami nie korzysta wielu spółdzielców. Szczególnie w stolicy.

Z powodu niejasnego statusu gruntów, na których stoją budynki, tysiące mieszkańców nie skorzystało na przekształceniu użytkowania wieczystego gruntów pod blokami.

W Warszawie to problem 60 spółdzielni mieszkaniowych oraz 100 tys. lokali.

Hektary bez tytułu

– Wielu naszych mieszkańców nie może zrozumieć, dlaczego sąsiad z drugiej strony ulicy uwłaszczył się, a oni nie – mówi Piotr Kłodziński, prezes Spółdzielni Energetyka w Warszawie. – To nie nasza wina. Mimo wielu prób nie możemy uregulować stanu prawnego gruntu – tłumaczy.

W mokotowskiej Energetyce chodzi o przeszło 45 ha gruntów. To m.in. całe osiedla Stegny Północ i Idzikowskiego oraz część osiedla Stegny Południe.

Nie lepiej jest w innych dzielnicach stolicy.

Na Ursynowie to problem niemal każdej spółdzielni mieszkaniowej. W SM Na Skraju nie ma uregulowanego stanu prawnego ponad 50 hektarów. To 99 budynków i ok. 14 tys. mieszkańców. Z kolei w SBM Stokłosy chodzi o ok. 10 tys. mieszkańców i ponad 40 ha. W spółdzielni RSM Praga nieuregulowanych jest ok. 60 ha gruntów spośród 128 ha będących we władaniu spółdzielni.

W SM Bródno problem dotyczy ok. 50 ha.

Dlaczego tak się dzieje?

To często spadek po PRL. Przed laty nikt się nie przejmował tytułami prawnymi do gruntu. Na wielu nieruchomościach ciążą też roszczenia z dekretu Bieruta.

Od lat spółdzielnie walczą o wyprostowanie sytuacji prawnej terenów, na których stoją osiedla mieszkaniowe. Przez moment mieli nadzieję, że się uda. Ich problemy rozwiązywała duża ustawa reprywatyzacyjna autorstwa Ministerstwa Sprawiedliwości, ale prace nad nią utknęły w miejscu. I raczej już nie ruszą.

Jest jednak szansa na wygaszenie części roszczeń wynikających z wadliwego wywłaszczania z gruntów.

Trwają prace nad nowelą ustawy o gospodarce nieruchomościami, która daje dawnym właścicielom tylko 20 lat na występowanie z roszczeniami. Potem wygasną.

Swoją propozycję rozwiązania problemu przygotował Związek Rewizyjny Spółdzielni Mieszkaniowych RP.

Plaster na ranę

– Spółdzielnie mieszkaniowe będą mogły składać wnioski do sądu o nabycie wskutek przemilczenia. Będzie to możliwe, kiedy nie można ustalić właściciela gruntu albo gdy jest on współwłasnością spółdzielni – wyjaśnia Jerzy Jankowski, prezes zarządu związku rewizyjnego.

– Po wydaniu przez sąd postanowienia w tej sprawie grunt przejdzie na własność spółdzielni. Gdyby ujawnił się dawny właściciel lub jego spadkobierca, mogą otrzymać odszkodowanie od Skarbu Państwa lub gminy w wysokości 20 proc. dochodzonego wcześniej roszczenia – tłumaczy prezes Jankowski.

Pomysł podoba się Dariuszowi Śmierzyńskiemu, prezesowi SM Ruda na warszawskich Bielanach.

– Bez ustawy problem jest prawie niemożliwy do rozwiązania. Od 11 lat toczymy boje w sądzie o zasiedzenie 11 ha ziemi z ośmioma budynkami i tysiącem mieszkań. Pozew złożyliśmy w 2008 r. i wygraliśmy. Sąd rejonowy stwierdził zasiedzenie gruntu, ale miasto się odwołało. Pojawili się również spadkobiercy dekretowców. Końca sprawy nie widać, z powodów czysto proceduralnych ciągle są przesuwane terminy– mówi prezes Śmierzyński.

Związek chce przekazać projekt do konsultacji spółdzielniom, które mają problemy z gruntami, a następnie wnieść go do Sejmu jako petycję lub projekt obywatelski.

Problem jest doskonale znamy władzom Warszawy. Obiecują, że się nim zajmą.

Inne rozwiązania

– W Warszawie ten i tak już bardzo duży problem społeczny będzie narastał. Niestety wiele budynków wielorodzinnych stoi na gruntach o nieuregulowanym stanie prawnym – przyznaje Robert Soszyński, wiceprezydent stolicy. – Głównym winowajcą są roszczenia z dekretu Bieruta. Nie w każdym jednak wypadku. Będę się spotykał m.in. ze spółdzielniami mieszkaniowymi i zastanawiał, jak rozwiązać ten problem. Jestem przekonany, że w trakcie tej kadencji uda się uregulować stany prawne dużej części zasobu spółdzielczego – obiecuje Robert Soszyński.

Ministerstwo Inwestycji i Rozwoju wyjaśnia:

– Nie jest prawdą, że roszczenia do gruntów (np. dekretowe) wstrzymują przekształcenie. Jeżeli grunt był przedmiotem użytkowania wieczystego, roszczenia byłych właścicieli gruntów warszawskich nie są przeszkodą w przekształceniu. Już obecnie bowiem nie są zwracane „w naturze" grunty zabudowane budynkami, w których gmina zbyła wszystkie lokale na rzecz osób trzecich. W tych przypadkach były właściciel może tylko ubiegać się o odszkodowanie – tłumaczy Zbigniew Przybysz z tego ministerstwa.

Tyle że większość spółdzielni z kłopotami nie ma żadnego tytułu prawnego do gruntu.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA